Inwestorzy zachowali dzisiaj spokój i ruchy cen eurodolara nie były już tak gwałtowne jak podczas ostatnich wzrostów zakończonych równie gwałtowną korektą. Na rynek nie napłynęły istotne dane makroekonomiczne, a wszyscy przygotowują się już na odbiór jutrzejszej decyzji FED w sprawie stóp procentowych. Lepsze dane z amerykańskiego rynku pracy opublikowane w piątek mogą świadczyć o wciąż dobrej kondycji gospodarki amerykańskiej, w której pomimo stagnacji na tamtejszym rynku nieruchomości, inne sektory rozwijają się na tyle prężnie, żeby wchłonąć dodatkową siłę roboczą. Najprawdopodobniej stopa funduszy federalnych pozostanie po raz kolejny niezmieniona (5,25%), jednak nie należy oczekiwać, że początek przyszłego roku będzie czasem rozluźnienia polityki monetarnej za oceanem, gdyż FED jak dotąd wskazuje raczej na ryzyko wzrostu presji inflacyjnej, niż na możliwość jej ustąpienia. Ważne z tego względu będą piątkowe dane o inflacji bazowej CPI w USA, które mogą pogłębić spadki eurodolara.
Nowy tydzień na krajowym rynku rozpoczął się dość sennie. W obliczu braku istotnych publikacji makroekonomicznych i dość spokojnego przebiegu sesji eurodolara, również na rynku złotego nie nastąpiły większe zmiany. W centrum uwagi w tym tygodniu będą dane dot. bilansu rachunku obrotów bieżących oraz inflacji CPI za XI i podaży pieniądza M3 również za XI. W kwestii bilansu C/A przewidywana jest słaba figura wskazująca na pogorszenie się sytuacji skutkującej pojawieniem się deficytu rzędu 300 mln EUR. Już dzisiaj GUS podał, że przez pierwsze 10 miesięcy 2006 roku deficyt handlowy wyniósł 8,9 mld EUR wobec 7,7 mld EUR rok wcześniej. Można w tym jednak dostrzec pozytywne tendencje, gdyż tempo wzrostu eksportu zaczyna przewyższać dynamikę importu (odpowiednio 23,2% i 22,4% w ujęciu rocznym). O godz. 16.30 za euro płacono 3,8190, a za dolara 2,8915 złotego.
Wojciech Maciak
DM TMS Brokers S.A.