Reklama

TMS: Komentarz poranny

Czy złoty pokona dzisiaj poziom 3,79 zł za euro? Rynek krajowy: Środa przyniosła kontynuację obserwowanego od początku tygodnia procesu umacniania się złotego. W efekcie notowania EUR/PLN naruszyły poziom 3,80 zł, a USD/PLN przetestowały w trakcie sesji okolice 2,86 zł.

Publikacja: 14.12.2006 08:48

Nieznaczne osłabienie złotego było widoczne po publikacji gorszych danych o październikowym bilansie rachunku obrotów bieżących - odnotowano deficyt na poziomie 482 mln EUR wobec oczekiwanego na poziomie 200 mln EUR - a także umocnienia się dolara na rynkach światowych po informacji o lepszych danych o listopadowej sprzedaży detalicznej. Późnym popołudniem złoty ponownie zyskał, po tym jak Józef Sobota, dyrektor departamentu analiz i statystyki, i członek zarządu NBP poinformował, że są przesłanki ku temu, aby w IV kwartale b.r. tempo wzrostu gospodarki nie było niższe, niż ostatnio. To sugeruje, że dynamika PKB może być wyższa od zanotowanych 5,8 proc. r/r, a to byłaby bardzo dobra informacja. W efekcie dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,7930 zł, a za dolara 2,8650 zł.

Nadal dobry nastrój utrzymywał się wczoraj w naszym regionie, chociaż po południu można było zauważyć pewne sygnały przesilenia. Prezes Słowackiego Banku Centralnego, Ivan Sramko przyznał, że ostatnie tempo aprecjacji korony było zbyt szybkie, co jednocześnie postawiło pod znakiem zapytania ewentualną podwyżkę stóp procentowych 19 grudnia - najprawdopodobniej główna stopa pozostanie na poziomie 4,75 proc. Utrzymania status quo analitycy spodziewają się także na Węgrzech, mimo, że ostatnie wypowiedzi jednego z członków tamtejszego banku centralnego, Petera Adamecza były dosyć jastrzębie. Najbliższe posiedzenie NBH zaplanowano na poniedziałek, 11 grudnia b.r., a główna stopa pozostanie na poziomie 8,0 proc. Nie wydaje się jednak, aby te informacje doprowadziły do jakiejś wyraźniejszej korekty w naszym regionie, gdyż trend jest dosyć silny, sentyment wciąż dobry, a końcówka roku może skłaniać niektóre fundusze do większego "wykazania" się.

Dzisiaj głównym wydarzeniem sesji będzie publikacja danych o listopadowej inflacji CPI i podaży pieniądza M3 przez Główny Urząd Statystyczny o godz. 14:00. Oczekuje się, że wskaźnik cen odbił się po październikowym spadku do 1,2 proc. m/m i wyniósł 1,5 proc. r/r. Oczywiście wyższy odczyt wzbudziłby pewne obawy, zwłaszcza inwestujących na rynku długu, chociaż obecny rozkład głosów "gołębi" do "jastrzębi" w Radzie Polityki Pieniężnej i fakt objęcia w styczniu przez prof. Jana Sulmickiego schedy po prof. Leszku Balcerowiczu, któremu przypisuje się bardziej "gołębie" nastawienie, sprawia, że trudno będzie liczyć na podwyżkę stóp procentowych nawet przed końcem I kwartału 2007 r. Oczywiście może się okazać, że prof. Sulmicki ma nieco inne opinie od tych, które zawarł w swoich wcześniejszych publikacjach, dlatego też inwestorzy będą uważnie analizować jego pierwsze publiczne słowa, które pomogą także w określeniu kształtu polityki medialnej, jaką zamierza prowadzić nowy prezes NBP.

Dzisiaj spodziewalibyśmy się ataku na kluczowe wsparcia na poziomie 3,79 zł za euro i 2,8550 zł za dolara. Jeżeli zostałyby one naruszone, to rynek mógłby spaść odpowiednio do 3,7750 zł i 2,8450 zł, a w docelowo otworzyłoby to drogę do testowania okolic 3,75-3,76 zł za euro i nawet 2,80 zł za dolara (chociaż w tym drugim wypadku będzie to zależeć od kształtowania się kursu EUR/USD).

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Opublikowane wczoraj o godz. 14:30 lepsze dane o listopadowej sprzedaży detalicznej w USA, która wyniosła 1,0 proc. m/m i 1,1 proc. m/m bez uwzględnienia samochodów, doprowadziły do umocnienia amerykańskiego dolara względem głównych walut. W przypadku EUR/USD doprowadziło to do powrotu poniżej poziomu 1,3260, który jednocześnie stał się ponownie istotnym oporem. Tak jak pisaliśmy we wczorajszym rannym komentarzu wtorkowy komunikat po posiedzeniu amerykańskiego FED zwyczajowo pozostawił wiele możliwości interpretacji, z czego rynek wybrał tą najbardziej mu odpowiadającą - obniżki stóp procentowych w 2007 r., co uzasadniono położeniem większego akcentu przez FED na bieżący stan gospodarki, co głównie odzwierciedliło się w postaci użycia sformułowania "znaczący" w odniesieniu do sytuacji na rynku nieruchomości. Nieco w cieniu pozostały sformułowania, iż gospodarka będzie się w najbliższych kwartałach rozwijać w "umiarkowanym" tempie, a także to, iż zagrożenia inflacyjne wciąż się utrzymują, - co przemawiałoby za utrzymaniem stóp procentowych przez dłuższy czas na niezmienionym poziomie (zignorowano też fakt częściowej zmiany składu FOMC od początku przyszłego roku). Tym samym wczorajsze dane o listopadowej sprzedaży detalicznej stały się pewnym zaskoczeniem, gdyż pokazały, że w amerykańskiej gospodarce nie jest tak źle, jak to wcześniej uważano. Oczywiście sceptycy wytłumaczyli ten fakt zbliżającym się sezonem zwiększonych przedświątecznych zakupów, co w efekcie sprawiło, że na rynku pojawił się nastrój wyczekiwania na piątkowe dane o listopadowej inflacji CPI. Tutaj warto zwrócić uwagę na szacunki rynku - w przypadku inflacji bazowej w ujęciu rocznym (CPI Core) oczekuje się utrzymania wskaźnika na poziomie 2,7 proc. (jeszcze kilka dni temu spodziewano się odbicia do 2,8 proc.), a w ujęciu miesięcznym wskaźnik CPI core może ukształtować się na poziomie 0,2 proc. m/m wobec 0,1 proc. m/m w listopadzie.

Dzisiaj na rynek nie napłyną zbyt istotne publikacje danych makroekonomicznych. Wydaje się, że uwagę inwestorów skupią na sobie dwie kwestie. Pierwsza to posiedzenie Szwajcarskiego Banku Centralnego, które pokaże, czy po dzisiejszej podwyżce stóp procentowych do średniego poziomu 2,0 proc. szanse na kolejne w 2007 r. (ankiety mówią o 2,50 proc.) są rzeczywiście uzasadnione. Druga to rozpoczynająca się dzisiaj wizyta Sekretarza Skarbu Henry?ego Paulsona i szefa FED Bena Bernanke w Chinach, gdzie kluczowym tematem będzie ponownie kwestia rewaluacji kursu tamtejszego juana. Nie wydaje się natomiast, aby większy wpływ na notowania miały dzisiejsze krytyczne słowa francuskiego ministra finansów nt. bieżącego kursu euro i wcześniejsze odniesienia się tamtejszych polityków do polityki prowadzonej przez Europejski Bank Centralny.

Sytuacja techniczna na EUR/USD pokazuje, że czwartkowa sesja powinna przynieść konsolidację w przedziale 1,3200-1,3260. Inwestorzy preferujący większą zmienność powinni wstrzymać się z handlem do jutra. O godz. 9:36 za jedno euro płacono 1,3235 dolara.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama