Nieznaczne osłabienie złotego było widoczne po publikacji gorszych danych o październikowym bilansie rachunku obrotów bieżących - odnotowano deficyt na poziomie 482 mln EUR wobec oczekiwanego na poziomie 200 mln EUR - a także umocnienia się dolara na rynkach światowych po informacji o lepszych danych o listopadowej sprzedaży detalicznej. Późnym popołudniem złoty ponownie zyskał, po tym jak Józef Sobota, dyrektor departamentu analiz i statystyki, i członek zarządu NBP poinformował, że są przesłanki ku temu, aby w IV kwartale b.r. tempo wzrostu gospodarki nie było niższe, niż ostatnio. To sugeruje, że dynamika PKB może być wyższa od zanotowanych 5,8 proc. r/r, a to byłaby bardzo dobra informacja. W efekcie dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,7930 zł, a za dolara 2,8650 zł.
Nadal dobry nastrój utrzymywał się wczoraj w naszym regionie, chociaż po południu można było zauważyć pewne sygnały przesilenia. Prezes Słowackiego Banku Centralnego, Ivan Sramko przyznał, że ostatnie tempo aprecjacji korony było zbyt szybkie, co jednocześnie postawiło pod znakiem zapytania ewentualną podwyżkę stóp procentowych 19 grudnia - najprawdopodobniej główna stopa pozostanie na poziomie 4,75 proc. Utrzymania status quo analitycy spodziewają się także na Węgrzech, mimo, że ostatnie wypowiedzi jednego z członków tamtejszego banku centralnego, Petera Adamecza były dosyć jastrzębie. Najbliższe posiedzenie NBH zaplanowano na poniedziałek, 11 grudnia b.r., a główna stopa pozostanie na poziomie 8,0 proc. Nie wydaje się jednak, aby te informacje doprowadziły do jakiejś wyraźniejszej korekty w naszym regionie, gdyż trend jest dosyć silny, sentyment wciąż dobry, a końcówka roku może skłaniać niektóre fundusze do większego "wykazania" się.
Dzisiaj głównym wydarzeniem sesji będzie publikacja danych o listopadowej inflacji CPI i podaży pieniądza M3 przez Główny Urząd Statystyczny o godz. 14:00. Oczekuje się, że wskaźnik cen odbił się po październikowym spadku do 1,2 proc. m/m i wyniósł 1,5 proc. r/r. Oczywiście wyższy odczyt wzbudziłby pewne obawy, zwłaszcza inwestujących na rynku długu, chociaż obecny rozkład głosów "gołębi" do "jastrzębi" w Radzie Polityki Pieniężnej i fakt objęcia w styczniu przez prof. Jana Sulmickiego schedy po prof. Leszku Balcerowiczu, któremu przypisuje się bardziej "gołębie" nastawienie, sprawia, że trudno będzie liczyć na podwyżkę stóp procentowych nawet przed końcem I kwartału 2007 r. Oczywiście może się okazać, że prof. Sulmicki ma nieco inne opinie od tych, które zawarł w swoich wcześniejszych publikacjach, dlatego też inwestorzy będą uważnie analizować jego pierwsze publiczne słowa, które pomogą także w określeniu kształtu polityki medialnej, jaką zamierza prowadzić nowy prezes NBP.
Dzisiaj spodziewalibyśmy się ataku na kluczowe wsparcia na poziomie 3,79 zł za euro i 2,8550 zł za dolara. Jeżeli zostałyby one naruszone, to rynek mógłby spaść odpowiednio do 3,7750 zł i 2,8450 zł, a w docelowo otworzyłoby to drogę do testowania okolic 3,75-3,76 zł za euro i nawet 2,80 zł za dolara (chociaż w tym drugim wypadku będzie to zależeć od kształtowania się kursu EUR/USD).
Rynek międzynarodowy: