Pretekstem do tej realizacji zysków było zamieszanie obserwowane na rynku w Tajlandii, gdzie po ogłoszeniu wprowadzenia rygorystycznych obostrzeń przez tamtejszy bank centralny jeszcze w poniedziałek byliśmy świadkami dramatycznego załamania się notowań na giełdzie, a inwestorzy zaczęli sobie przypominać podobne wydarzenia z końca lat 90-tych. Obecnie otoczenie rynkowe jest jednak nieco inne, a tamtejsze władze już wczoraj zaczęły wycofywać się z części wcześniejszych pomysłów zwłaszcza w kontekście limitów inwestycyjnych obejmujących zagraniczne podmioty inwestujące na tamtejszym parkiecie. Tym samym wydaje się, że czynnik tajski będzie dosyć krótkotrwały, a inwestorzy skupią się na informacjach z naszego regionu.
A dzisiaj będzie ich wiele. Poznamy jednocześnie decyzje Banku Czech, Słowacji i naszej Rady Polityki Pieniężnej w kwestii poziomu stóp procentowych. Powszechnie oczekuje się, że nie ulegną one zmianie, co zaczyna wpisywać się w scenariusz zbliżającego się końca cyklu podwyżek kosztu pieniądza (w poniedziałek podobną decyzję podjęli Węgrzy). Nie będzie to jednak oznaczać, że handel oparty o strategię carry-trade przestanie się opłacać - stopy w naszym regionie są nadal relatywnie wysokie, wskaźniki gospodarcze (poza ryzykownymi Węgrami) dosyć dobre, a japoński jen będący walutą posiłkową dla tego typu transakcji wciąż słaby.
W kwestii danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na wczorajszą publikację danych GUS o listopadowej produkcji przemysłowej, która wzrosła mniej niż oczekiwano (o 11,7 proc. r/r wobec 14,8 proc. r/r w październiku) i cen produkcji sprzedanej przemysłu, które okazały się dosyć niskie (wzrost 2,6 proc. r/r wobec 3,2 proc. r/r w październiku). To teoretycznie mogłoby sugerować, iż wzrost gospodarczy w IV kwartale b.r. będzie nieco niższy niż sądzono wcześniej, ale przeciwnego zdania jest resort finansów. Wiceminister Piotr Soroczyński przyznał jednak, że prognoza 5,8 proc. r/r dynamiki wzrostu nie jest zagrożona, a nawet możemy przekroczyć poziom 6,0 proc. r/r. W całym roku może ona wynieść 5,6-5,7 proc. r/r. Dodał on także, iż spodziewa się, że dynamika wzrostu produkcji utrzyma się powyżej poziomu 10 proc. r/r w pierwszych miesiącach 2007 r. Jak to wszystko interpretować? Będziemy mieć wysoki wzrost gospodarczy przy utrzymującej się niskiej presji inflacyjnej (patrz PPI), co powinno w dalszym ciągu sprzyjać rynkowi długu. Wiele będzie jednak zależeć od jutrzejszych danych o sprzedaży i bezrobociu w listopadzie.
Jedynym zagrożeniem dla złotego w najbliższym czasie jest tylko kwestia obsady stanowiska szefa Narodowego Banku Polskiego. Jej dalsze opóźnianie, które może doprowadzić do sytuacji, w której po 10 stycznia b.r. obowiązki Leszka Balcerowicza przejmie ustawowo dotychczasowy wiceprezes NBP, Jerzy Pruski mogłoby się okazać dosyć ryzykownym rozwiązaniem. Wynika to z tego, iż pełniący obowiązki szefa NBP nie byłby w pełni umocowany prawnie - nie mógłby np. zwołać nadzwyczajnego posiedzenia RPP. Tymczasem nie cichną prasowe spekulacje, kto mógłby zostać następcą Leszka Balcerowicza. Dzisiejsza "Trybuna" donosi, iż ponoć rozważana jest nawet kandydatura Ryszarda Bugaja, ekonomisty z Unii Pracy. Dla rynku byłoby jednak najlepiej, gdyby kandydatem była osoba szeroko znana na rynkach finansowych (były, bądź obecny członek RPP), a także, aby wybór był dokonany jak najszybciej. Dzisiaj marszałek Sejmu, Marek Jurek przyznał, iż gdyby kandydatura ta wpłynęła dzisiaj to byłyby szanse na zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Izby 3-4 stycznia b.r.
Dzisiaj spodziewalibyśmy się uspokojenia nastrojów na rynku i stopniowego powracania do mocnej złotówki, co jest charakterystyczne dla końca roku (pomóc w tym może także tzw. efekt kantorowy). Okolice 3,8200-3,8250 zł za euro sugerowalibyśmy tym samym wykorzystywać do sprzedaży, a notowania EUR/PLN mogą jeszcze dzisiaj powrócić w okolice 3,8000-3,8050 zł i niżej w kolejnych dniach. W przypadku USD/PLN do sprzedaży warto wykorzystywać okolice 2,90 zł, a pierwszym celem będą okolice 2,8750 zł. O godz. 9:52 za jedno euro płacono 3,8150 zł, a za dolara2,8850 zł.