Wydaje się, że naszej walucie w dużej mierze zaszkodził przedłużający się proces wyboru szefa Narodowego Banku Polskiego. Informacje ministra w kancelarii prezydenta, Marcina Łopińskiego, iż nazwiska kandydata raczej nie należy się spodziewać przed Nowym Rokiem, sprawiły, iż wielce prawdopodobnym scenariuszem będzie czasowe objęcie funkcji szefa NBP po 10 stycznia 2007 r. przez Jerzego Pruskiego (obecnego wiceprezesa) do czasu, kiedy decyzja prezydenta, a później Sejmu nabierze moc prawną. To wszystko będzie jednak szkodzić wizerunkowi rynku, który dodatkowo przez najbliższe półtora tygodnia nie będzie miał pewności, czy nowy kandydat będzie rzeczywiście gwarantował apolityczność i niezależność banku centralnego.
Negatywny wpływ na złotego mógł także mieć kryzys w Tajlandii, który doprowadził do sporej przeceny tamtejszych aktywów i nieco nadszarpnął zaufaniem do rynków wschodzących. Warto jednak pamiętać o nieco innej klasyfikacji naszego regionu począwszy od jego akcesji w 2004 r. do Unii Europejskiej. Tym samym "efekt tajski" nie był zbyt zauważalny, a obie korony i węgierski forint kontynuowały aprecjację. Można było nawet zauważyć pewną tendencję do "przerzucania" środków do regionu, mimo, że ostatnie decyzje banków centralnych o braku podwyżek stóp procentowych teoretycznie powinny ograniczać opłacalność strategii carry-trade. Z drugiej strony były one oczekiwane z racji silnego umocnienia tych walut w ostatnich tygodniach, a inwestorzy kupują także dobre fundamenty.
Tymczasem całkiem sporo publikacji nadeszło z kraju. We wtorek poznaliśmy dane o listopadowej produkcji przemysłowej, która wyniosła 11,7 proc. r/r wobec 14,8 proc. r/r w październiku, a ceny PPI spadły do 2,6 proc. r/r z 3,2 proc. r/r wcześniej. Z kolei opublikowane w czwartek dane o sprzedaży detalicznej i bezrobociu wyniosły odpowiednio 13,6 proc. r/r i 14,8 proc. Mimo, że figury te były nieco niższe od oczekiwań to resort finansów podwyższył swoje oczekiwania, co do wzrostu PKB w IV kwartale i całym 2006 r. W ocenie wiceministra Piotra Soroczyńskiego w pierwszym przypadku może on przekroczyć 5,6 proc. r/r, a w drugim ukształtować się na poziomie 5,6-5,7 proc. r/r. Ten optymizm częściowo potwierdziła w czwartek wiceprezes GUS Halina Dmochowska. Zupełnie zignorowane zostało posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, gdyż uczestnicy rynku spodziewają się podwyżki stóp najwcześniej w I kwartale 2007 r. Niemniej jednak w komunikacie RPP zwróciła uwagę na utrzymujące się ryzyka inflacyjne, a w późniejszych wypowiedziach niektórzy jej członkowie zapowiadali konieczność podjęcia restrykcyjnych działań w 2007 r. O tym, że problem istnieje pokazał piątkowy odczyt inflacji bazowej netto, która wzrosła w listopadzie do 1,6 proc. r/r z 1,3 proc. r/r w październiku i przy szacunkach na poziomie 1,4 proc. r/r.
Ostatni, nieco krótszy tydzień roku powinien upłynąć w spokojnej atmosferze. Nie zostały zaplanowane żadne publikacje danych makroekonomicznych, a płynność na rynku będzie nieco mniejsza niż zazwyczaj. Spodziewamy się, że złoty będzie mocniejszy.
Rynek międzynarodowy: