W efekcie dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,89 zł, a za dolara 2,9930 zł.
W dużej mierze sytuacja ta jest wynikiem ponownego zamieszania wokół wyboru Sławomira Skrzypka na stanowisko szefa Narodowego Banku Polskiego. Wczoraj wieczorem okazało się, że Liga Polskich Rodzin ponownie postawiła warunki w postaci zwiększenia dotacji dla nauczycieli, w przeciwnym razie grożąc przesunięciem głosowania o kilka dni. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, iż dokładnie dzisiaj kończy się konstytucyjna kadencja Leszka Balcerowicza i tak, czy inaczej od jutra jego obowiązki będzie pełnił jeden z dotychczasowych zastępców szefa NBP, czyli Jerzy Pruski. Głównym pytaniem jest teraz, czy będzie to kilka dni (do czasu ukonstytuowania się decyzji Sejmu), czy w najgorszym wypadku kilka tygodni. Niemniej jednak obserwowane ostatnio całe to zamieszanie stawia w złym świetle wizerunek Polski wśród zagranicznych inwestorów, pokazując ją jako kraj, gdzie politycy załatwiają swoje partykularne interesy nie licząc się z najważniejszymi kwestiami, od których zależy jego sprawne funkcjonowanie.
Wydaje się jednak, że swoista polityczna gra pomiędzy LPR, a PiS znajdzie swój finał już dzisiaj wieczorem, a kandydatura Sławomira Skrzypka zostanie przegłosowana. Dzisiaj rano rzecznik klubu Ligi Polskich Rodzin, Szymon Pawłowski poinformował, że zgodzi się na głosowanie o godz. 20:00. Wcześniej najprawdopodobniej zbierze się Senat, który rozważy przyjęcie poprawek dających większe uposażenia dla nauczycieli (w dłuższym terminie ta gra może jednak zacząć niebezpiecznie zmierzać w kierunku zwiększania wydatków z budżetu). Na rynku będzie jednak nerwowo, gdyż klub PO chce, aby dzisiaj Sejm zajął się też wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec wicepremiera Andrzeja Leppera.
Tym samym wydaje się, że już w drugiej części dnia możemy zobaczyć powolny powrót do mocniejszej złotówki, a dzisiejsza sesja może okazać się w krótkim terminie przełomowa. Oczywiście cieniem na złotym, jak i pozostałych walutach rynków wschodzących będzie się nadal kłaść fatalna sytuacja na rynku surowców, gdzie możemy już mówić o bessie, a także obserwowane w ostatnich dniach umocnienie się amerykańskiego dolara, będące wynikiem spadku oczekiwań rynku na obniżki stóp procentowych przez FED. Tyle, że zarówno na rynku surowców, jak i na rynku EUR/USD techniczne, przynajmniej kilkudniowe odbicie jest dosyć prawdopodobne. Tym samym ewentualne naruszenie okolic 3,90 zł za euro i próbę testowania 3,00 zł na dolarze można będzie wykorzystać do krótkoterminowej sprzedaży walut za złote. Należy jednak mieć na uwadze, że w dłuższym terminie na rynku może być nadal nerwowo.
Rynek międzynarodowy: