Reklama

TMS: Komentarz poranny

Złoty może się umocnić pod koniec dnia Rynek krajowy: Wczoraj po południu złoty ponownie zaczął tracić na wartości negując wcześniejsze pozytywne sygnały (potwierdziły się tym samym nasze obawy, iż wyrokowanie powrotu do mocniejszego złotego już teraz, może okazać się przedwczesne, a czynniki stojące za tegorocznym osłabieniem złotego mogą mieć nieco trwalszy charakter).

Publikacja: 10.01.2007 09:21

W efekcie dzisiaj rano za jedno euro płacono 3,89 zł, a za dolara 2,9930 zł.

W dużej mierze sytuacja ta jest wynikiem ponownego zamieszania wokół wyboru Sławomira Skrzypka na stanowisko szefa Narodowego Banku Polskiego. Wczoraj wieczorem okazało się, że Liga Polskich Rodzin ponownie postawiła warunki w postaci zwiększenia dotacji dla nauczycieli, w przeciwnym razie grożąc przesunięciem głosowania o kilka dni. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, iż dokładnie dzisiaj kończy się konstytucyjna kadencja Leszka Balcerowicza i tak, czy inaczej od jutra jego obowiązki będzie pełnił jeden z dotychczasowych zastępców szefa NBP, czyli Jerzy Pruski. Głównym pytaniem jest teraz, czy będzie to kilka dni (do czasu ukonstytuowania się decyzji Sejmu), czy w najgorszym wypadku kilka tygodni. Niemniej jednak obserwowane ostatnio całe to zamieszanie stawia w złym świetle wizerunek Polski wśród zagranicznych inwestorów, pokazując ją jako kraj, gdzie politycy załatwiają swoje partykularne interesy nie licząc się z najważniejszymi kwestiami, od których zależy jego sprawne funkcjonowanie.

Wydaje się jednak, że swoista polityczna gra pomiędzy LPR, a PiS znajdzie swój finał już dzisiaj wieczorem, a kandydatura Sławomira Skrzypka zostanie przegłosowana. Dzisiaj rano rzecznik klubu Ligi Polskich Rodzin, Szymon Pawłowski poinformował, że zgodzi się na głosowanie o godz. 20:00. Wcześniej najprawdopodobniej zbierze się Senat, który rozważy przyjęcie poprawek dających większe uposażenia dla nauczycieli (w dłuższym terminie ta gra może jednak zacząć niebezpiecznie zmierzać w kierunku zwiększania wydatków z budżetu). Na rynku będzie jednak nerwowo, gdyż klub PO chce, aby dzisiaj Sejm zajął się też wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec wicepremiera Andrzeja Leppera.

Tym samym wydaje się, że już w drugiej części dnia możemy zobaczyć powolny powrót do mocniejszej złotówki, a dzisiejsza sesja może okazać się w krótkim terminie przełomowa. Oczywiście cieniem na złotym, jak i pozostałych walutach rynków wschodzących będzie się nadal kłaść fatalna sytuacja na rynku surowców, gdzie możemy już mówić o bessie, a także obserwowane w ostatnich dniach umocnienie się amerykańskiego dolara, będące wynikiem spadku oczekiwań rynku na obniżki stóp procentowych przez FED. Tyle, że zarówno na rynku surowców, jak i na rynku EUR/USD techniczne, przynajmniej kilkudniowe odbicie jest dosyć prawdopodobne. Tym samym ewentualne naruszenie okolic 3,90 zł za euro i próbę testowania 3,00 zł na dolarze można będzie wykorzystać do krótkoterminowej sprzedaży walut za złote. Należy jednak mieć na uwadze, że w dłuższym terminie na rynku może być nadal nerwowo.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Wczoraj notowania EUR/USD nie zdołały sforsować pierwszego oporu na 1,3050, co zaowocowało powrotem kursu w okolice 1,30 i spadkiem poniżej ostatniego minimum na 1,2972 dzisiaj w nocy. Nowe ekstremum zostało ustanowione na poziomie 1,2954, chociaż na uznanie zasługuje szybkie odbudowanie się rynku mogące sugerować wykształcenie się prowzrostowej technicznej formacji "2B". Aby tak się jednak stało konieczne będzie odbudowanie się utrzymanie się notowań powyżej 1,2970 przynajmniej przez kilka najbliższych godzin. Z tym może nie być jednak problemu, gdyż o godz. 8:49 za jedno euro płacono 1,2994 dolara.

Obserwowane ostatnio umocnienie się dolara na rynkach światowych to efekt spadających oczekiwań, co do możliwych cięć stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Przyczyniły się do tego opublikowane lepsze dane makroekonomiczne (m.in. z rynku pracy), a także sygnały wysyłane z FED, że inflacja wciąż stanowi główny problem dla banku centralnego. Nastroje częściowo podsyciła także poniedziałkowa wypowiedź byłego szefa FED, Alana Greenspana, który przyznał, iż pojawiają się sygnały powrotu amerykańskiej gospodarki na ścieżkę wzrostu.

Dzisiaj głównym wydarzeniem będzie publikacja danych o listopadowym deficycie handlowym USA, które poznamy o godz. 14:30. Oczekuje się, że będzie on o około 1 mld USD wyższy niż w październiku, kiedy to wyniósł 58,9 mld USD. Tyle, że wciąż nie rozwiązana pozostanie kwestia sukcesywnie zwiększającej się nierównowagi z Chinami i to właśnie na ten czynnik może zostać położony większy akcent. Poza tym o godz. 16:00 poznamy dane o zapasach hurtowych w listopadzie, a o godz. 18:30 planowane jest wystąpienie szefa FED z Chicago, Michaela Moskowa, który może ponowić sformułowania o możliwym zagrożeniu inflacją. Tyle, że w krótkim terminie mogą one zostać już zdyskontowane, a inwestorzy zwrócą uwagę na euro, zwłaszcza, że jutro zaplanowane jest posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Wprawdzie nikt nie oczekuje zmiany obecnego poziomu stóp w strefie euro (3,50 proc.), to jednak na pewno późniejsza konferencja prasowa J.C.Tricheta pomoże w ocenie możliwej skali tegorocznych podwyżek - obecnie szacowanych na 4,00 proc.

Niemniej jednak do czasu publikacji danych o deficycie handlowym o godz. 14:30 notowania EUR/USD mogą jeszcze ciążyć w kierunku spadków nawet w kierunku 1,2940. Zanegowaniem tej krótkoterminowej strategii będzie wzrost powyżej 1,3010. Wtedy otworzy się droga do 1,3050 i być może jeszcze wyżej w kierunku 1,3150.

Sporządził:

Marek Rogalski

Reklama
Reklama

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama