Informacje o możliwej nacjonalizacji państwowych firm w Wenezueli przypomniały inwestorom to, co w grudniu przerabialiśmy w przypadku Tajlandii i stały się dodatkowym impulsem do wyprzedaży poza obserwowaną w ostatnich dniach wyprzedażą na rynku surowców i umocnieniem się amerykańskiego dolara w wyniku spadku oczekiwań na szybkie obniżki stóp procentowych przez FED. Jednak także i na tych rynkach można spodziewać się wyraźnego odreagowania w najbliższym czasie. Do góry poszła dzisiaj większość metali (w tym miedź), a towarowy indeks CRB utworzył formacje odwrotu.
Z kolei mając na uwadze jutrzejsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, które może bardziej "naświetlić" kwestie kształtu polityki monetarnej w 2007 r., można się spodziewać, iż w perspektywie do końca tygodnia górą będą zwolennicy euro. Na razie jest ono w odwrocie, a dolarowi pomogły opublikowane o godz. 14:30 dane o listopadowym deficycie handlowym USA, mimo, iż okazał się on niższy o 570 mln USD od październikowego odczytu wynosząc 58,23 mld USD. To, co ważne, to fakt, iż poprawie uległa struktura bilansu - o 1,5 mld USD zmniejszyła się nierównowaga w handlu z Chinami. Obecnie inwestorzy czekają na zaplanowane na godz. 18:30 wystąpienie Michaela Moskowa z chicagowskiego oddziału FED, który znany jest ze swoich "jastrzębich" wypowiedzi. Czy jednak rynki usłyszą dzisiaj z jego ust coś, o czym jeszcze nie wiedzą?
Tym samym wydaje się, iż okolice 1,2925 można będzie wykorzystać do krótkoterminowych zakupów z myślą o powrocie w okolice 1,30 i wyżej do końca tygodnia. W przypadku złotego dzisiejsze wieczorne (godz. 20:00) głosowanie nad kandydaturą S.Skrzypka powinno być tylko formalnością. Tym samym mając na uwadze prognozę dla EUR/USD i spodziewane uspokojenie się na rynkach wschodzących, można się spodziewać, że końcówka tygodnia będzie lepsza dla złotego. Notowania EUR/PLN mogą powrócić w okolice 3,87 zł, a USD/PLN nawet 2,96 zł.
Marek Rogalski
Główny analityk walutowy