Zaklinowanie się notowań w wąskim paśmie wahań wskazuje, że inwestorzy z coraz większą rezerwą podchodzą do amerykańskiej waluty. Zapowiedzieć powrotu do słabszego dolara widać jest już od dwóch dni na rynku pary GBP/USD.
Dziś poznamy indeks koniunktury instytutu ZEW. Prognozowany jest on na poziomie (-10) pkt , przy poprzedniej wartości (-19) pkt. Z USA poznamy indeks NY Empire State. Prognozuje się go na poziomie 20 pkt, przy poprzedniej wartości 23,1 pkt. W przypadku potwierdzenia tych informacji, lepsze dane dla euro i gorsze dla dolara mogą doprowadzić do deprecjacji waluty amerykańskiej.
Na rynkach światowych futures na ropę brent wciąż pozostają powyżej 53 usd za baryłkę. Kraje OPEC rozważają przyspieszeni decyzji o zmniejszeniu wydobycia celem sztucznego podniesienia cen ropy. Na giełdach w Azji miedź straciła na wartości z powodu zmniejszonego popytu jak również rosnących zapasów tego metalu. Notowania złota natomiast pozostawały stabilne. Od wczoraj metal ten jest notowany pomiędzy 624,29 a 627,90 usd/oz. Takie zachowanie świadczy o zarysowującej się na rynku równowadze. Na większą zmianę kursu prawdopodobnie inwestorzy będą musieli poczekać na środowy raport o gospodarce USA.
O godzinie 08:55 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2961 dolara.
Sytuacja techniczna eurodolara: ostatnich kilka godzin na rynku tej pary nie wniosło nic nowego. Kurs w dalszym ciągu porusza się bardzo blisko oporu, który ze względu na przesunięcie w czasie dzisiaj wyrysować 1,2960 - 1,2965. W dalszym ciągu też widać, że zwolennicy słabszego zielonego mają problem z trwałym pokonaniem tego miejsca charakterystycznego. Układ wskaźników intra day podpowiada, że kolejny nieudany atak na opór jest w stanie wygenerować silniejsze odreagowanie z celem nawet na 1,2900 - 1,2880. Obszar ten z technicznego punktu widzenia jest coraz bardziej atrakcyjny do otwierania długich pozycji, dlatego też liczyć się trzeba z możliwością rozwinięcia silniejszych wzrostów w perspektywie najbliższych godzin. Z drugiej strony pamiętać trzeba, że pomimo wyraźnego wyhamowania aprecjacji dolara w ciągu ostatnich kilku sesji nadal znajdujemy się jeszcze w tendencji prodolarowej. Sygnalną zmiany nastroju byłoby dopiero przejście przez poziom 1,3015.