Wczorajsza wypowiedź premiera Kaczyńskiego, który zasugerował, iż kolejne zgrzyty wśród koalicjantów będą oznaczać koniec politycznego porozumienia pomiędzy PIS, Samoobroną, a Ligą Polskich Rodzin w zasadzie dolała oliwy do ognia, a nie uspokoiła nastrojów na rynku. Zaufanie zagranicznych inwestorów pogorszyły ostatnie informacje wokół wyboru Sławomira Skrzypka na stanowisko szefa NBP, a także spekulacje wokół osoby Andrzeja Leppera. Nieco rozczarowujące były także dane makroekonomiczne - średnia płaca nieoczekiwanie wzrosła w grudniu aż o 8,5 proc. r/r częściowo negując pozytywny wydźwięk wcześniejszych danych o niskiej inflacji. Mimo, że w dużej mierze był to wynik wypłat "barbórkowych" to jednak te informacje pokazują, że rośnie waga kluczowego czynnika proinflacyjnego, na którego zwracali uwagę w swoich wypowiedziach członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Z drugiej strony nie ma pewności na ile taka sytuacja się utrwali i co pokaże styczniowa projekcja inflacyjna NBP. Tym samym reakcja rynku długu była tak naprawdę dosyć ograniczona, co powinno być pewnym wyznacznikiem dla zachowania się złotego. Podobną interpretację można zastosować dla wczorajszych danych o bilansie C/A, który w listopadzie wyniósł "minus" 510 mln EUR po skorygowaniu do 587 mln EUR deficytu za październik. Nierównowaga w handlu wyniosła w listopadzie 246 mln EUR wobec 283 mln EUR miesiąc wcześniej. Zdaniem Józefa Soboty z NBP dane te potwierdzają wysokie tempo wzrostu PKB w ostatnim kwartale 2006 r. i warto pamiętać, że listopad miał mniej dni roboczych od października.
Wczorajsze osłabienie się złotego miało jednak też podłoże na rynkach międzynarodowych. Obserwowany powrót do mocnego dolara i oczekiwania na kluczowe dane z USA, które zostaną opublikowane w najbliższych dniach doprowadziły to nieznacznego "ochłodzenia" nastrojów wokół rynków wschodzących. Po części szkodziła też zbliżająca się czwartkowa decyzja Banku Japonii, który może zdecydować się na podwyżkę stóp procentowych, co ograniczało handel oparty o strategię carry-trade.
Co dzisiaj? Na rynek nie napłyną żadne kluczowe publikacje danych makro. Wiele tym samym będzie zależeć od rynku EUR/USD i ewentualnie naszej polityki. Zdaniem Domu Maklerskiego TMS Brokers S.A. notowania USD/PLN mogą poruszać się w przedziale 3,0050-3,03 zł, a EUR/PLN można sprzedawać w okolicach 3,8950 zł.
Rynek międzynarodowy:
Wczorajsza publikacja lepszych danych odnośnie wskaźnika ZEW z Niemiec, który odbił się w styczniu do "minus" 3,6 pkt. z "minus" 19 pkt. w grudniu nie pomogła euro, a gorszy odczyt indeksu aktywności sektora wytwórczego Nowego Jorku (spadek w styczniu do 9,13 pkt. z 22,19 pkt. po korekcie w grudniu) nie zaszkodził dolarowi. Widać wyraźnie, że istotne dla rynku dane makroekonomiczne są dopiero przed nami, a inwestorzy usilnie będą chcieli znaleźć potwierdzenie dla swoich najnowszych tez, które zakładają odłożenie ewentualnych obniżek stóp procentowych w USA o kilka dobrych miesięcy względem wcześniejszych założeń.