W tym miejscu rodzi się więc pytanie, czy publikowany dziś raport o grudniowej inflacji CPI w USA (godz. 14:30; prognoza: 0,4 proc.), najważniejsza dzisiejsza publikacja makroekonomiczna, stanie się impulsem, który wyrwie eurodolara z konsolidacji?
Niestety nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Szczególnie, że sytuacja techniczna na wykresach EUR/USD, o ile jeszcze w średnim terminie zdecydowanie preferuje dolara i każe oczekiwać spadków, przynajmniej do znajdującej się na 1,2730, kilkuletniej linii trendu wzrostowo, to już w krótkim terminie nie faworyzuje ani popytu, ani podaży.
Pomimo braku jasność co do tego, w którą stronę obecnie może ruszyć eurodolar, bezpieczniej wydaje się jednak mieć go w portfelu przed danymi o amerykańskiej inflacji. Obserwowany od 5-ciu godzin proces umocnienia dolara do europejskich walut, w następstwie którego kurs EUR/USD spadł z 1,2965 do 1,2922, GBP/USD z 1,9775 do 1,9684, a USD/CHF wzrósł z 1,2460 do 1,2520 (przy okazji wybijając się górą z tygodniowej stabilizacji 1,2420-1,2510), sprawia, że poprawił się sentyment do "zielonego". Tym samym rośnie prawdopodobieństwo tego, że o ile tylko inflacja w USA będzie wyższa od prognoz, to jednak dolara w sposób trwały umocni. Natomiast niższa inflacja, niekoniecznie musi wywołać jego paniczną wyprzedaż.
Wyżej zwracam uwagę na dane o inflacji. Nie są to jednak jedyne potencjalne impulsy mogące prowokować większą zmienność na eurodolarze. Dziś zostaną jeszcze opublikowane dane o noworejestrowanych bezrobotnych w USA, indeks wskaźników wyprzedzających oraz indeks Fed z Filadelfii. Dziś też z przedstawicielami Senackiej Komisji Budżetowej, spotka się szef Fed. Wszystkie te wydarzenia mają jednak drugorzędną rangę. Mogą one mieć znacznie tylko wtedy, jeżeli dane o inflacji pozostaną bez reakcji. Wówczas istotna będzie zwłaszcza publikacja indeksu Fed z Filadelfii (godz. 18:00; prognoza: 2 pkt.).
O godzinie 13:58 kurs EUR/USD testował poziom 1,2922, GBP/USD 1,9684, a USD/CHF 1,2520.