Niewątpliwie wsparciem nadal pozostaje czwartkowa decyzja agencji Fitch o podniesieniu ratingu dla Polski, będąca mocnym sygnałem świadczącym o tym, że zmiany gospodarczo-fiskalne zmierzają w dobrym kierunku. Z kolei nastroje na rynkach wschodzących poprawiła też decyzja Banku Japonii - brak podwyżki stóp procentowych stał się wsparciem dla kontynuacji strategii "carry-trade", czyli taniego pożyczania środków w jenach i inwestowania ich na innych bardziej obiecujących rynkach, także w naszym regionie. Wpływ miało także zatrzymanie aprecjacji amerykańskiego dolara na rynkach światowych i widoczne, zbliżające się sygnały odreagowania na rynku surowców, którego w ostatnich tygodniach dotknęła silna przecena. Nie bez znaczenia było także obserwowane uspokojenie na scenie politycznej, oraz optymistyczne prognozy resortu finansów odnośnie wzrostu gospodarczego, poziomu inflacji, a także wypełnienia kryteriów konwergencji do 2009 r. przy jednoczesnym przeprowadzeniu reformy składek rentowych i stawek PIT. O tym, że zagraniczni inwestorzy powracają na nasz rynek pokazała środowa aukcja 5-letnich obligacji, gdzie pojawił się ogromny popyt, a także rekordy indeksów warszawskiej giełdy.
Tym samym piątkowe teoretycznie nieco gorsze dane o grudniowej produkcji przemysłowej, która wzrosła o 5,7 proc. r/r wobec 12,0 proc. r/r odnotowanych w listopadzie i przy 2,8 proc. r/r wzroście cen produkcji sprzedanej przemysłu nie zaszkodziły zbytnio rynkowi. Po pierwsze grudzień miał mniej dni roboczych, a po drugie inflacja PPI wzrosła mniej od oczekiwanych 3,0 proc. r/r. Po trzecie resort finansów chwilę później ogłosił, iż podtrzymuje prognozy 6,3 proc. r/r wzrostu w IV kwartale ub.r. i 5,7 proc. r/r w całym 2006 r.
Dzisiaj kluczowe będą dane o inflacji bazowej netto za grudzień, które NBP opublikuje o godz. 14:00. Powszechnie oczekuje się figury na poziomie 1,6 proc. r/r i ewentualny niższy odczyt na pewno zostałby dobrze przyjęty (zwłaszcza przez rynek długu). Zresztą już jutro RPP ma zapoznać się z najnowszą projekcją inflacyjną NBP, która według wcześniejszych słów niektórych członków RPP, może pokazać niższy przebieg wskaźnika cen od tego prognozowanego w październiku.
Naszym zdaniem otoczenie rynkowe sprzyjać będzie dalszej aprecjacji naszej waluty. Okolice 3,8550 zł za euro i 2,9700 zł za dolara sugerowalibyśmy wykorzystywać do sprzedaży. Złoty może się umocnić odpowiednio do 3,8350 zł i 2,9450 zł i nie będzie to koniec.
Rynek międzynarodowy: