Dało to boleśnie do zrozumienia inwestorom, że mocne fundamenty, stabilna sytuacja polityczna i dosyć atrakcyjne stopy procentowe w krajach wschodzących nie wystarczą do permanentnego przyciągania dużych kapitałów spekulacyjnych. Wysoki poziom amerykańskich indeksów przy osłabieniu wzrostu gospodarczego nie da się ze sobą się na dłuższą metę pogodzić, zaś ewentualne spadki za oceanem niechybnie pociągnęłyby w dół także europejskie giełdy, doprowadzając do ucieczki zagranicznych inwestorów.
Podczas dzisiejszych notowań złoty i jego odpowiedniki z Europy Centralnej odrabiały straty wobec euro, kontynuując jednocześnie zniżkę wobec dolara. Dopiero odrabianie strat przez wspólną walutę pozwoliło zatrzymać rajd "zielonego" na rynku krajowym. Na początku przyszłego tygodnia oczekujemy danych o PKB za IV kw. 2006. Inwestorzy z pewnością przysłuchiwać się też będą komunikatowi po posiedzeniu RPP z nowym prezesem NBP, S. Skrzypkiem licząc na sygnał, który pozwoliłby rodzimej walucie na krótkotrwałe umocnienie. Po tych ewentualnych wzrostach oczekiwalibyśmy jednak dalszych przejawów słabości złotego, a co za tym idzie - zwyżkach euro i dolara. O 16:12 za wspólną walutę płaciliśmy 3,9250 PLN, 1 dolar kosztował natomiast 3,0450 PLN.
Rynek międzynarodowy należał w piątek raczej do waluty amerykańskiej. Słabe wyniki cen importu Niemiec mogą być kolejnym dowodem schładzania popytu w największej gospodarce kontynentu przez podwyżkę podatku VAT. Na tle osłabienia euro do 1,2880 nawet rekordowy wzrost podaży pieniądza M3 w krajach "dwunastki" (9,7% r/r przy prognozie 9,2% w XII, poprzednio 9,3%) nie był w stanie zatrzymać na długo "zielonego", któremu mocy dodały publikacje o dynamice zamówień dóbr trwałych w grudniu (3,1% r/r, oczekiwano 2,5%) i rewizja poprzedniego odczytu z 1,6% do 2,2% r/r. Korzystne dla dolara były także informacje o 4,8 proc. m/m wzroście sprzedaży nowych domów w grudniu. W przyszłym tygodniu czeka nas napływ istotnych danych zarówno ze strefy euro (wskaźniki nastrojów, inflacja HICP i PPI) jak i zza oceanu (deflator, PKB, indeks PCE, ISM w przemyśle), które mogą dać kolejne bodźce do umocnienia amerykańskiej waluty. O 16:14 za euro płacono 16:15 dolara.
Kamil Gaworecki
Makler Papierów Wartościowych