Reklama

TMS: Komentarz poranny

Rynki czekają na RPP i FED Rynek krajowy: Wtorek przyniósł konsolidację notowań złotego, co mogłoby sugerować, że krótkoterminowy potencjał do osłabienia naszej waluty uległ wyczerpaniu. Jednak obserwowana słabość walut naszego regionu, przemawia raczej za wariantem powstrzymywania się z większymi decyzjami przed zaplanowanymi w najbliższym czasie istotnymi publikacjami makroekonomicznymi.

Publikacja: 31.01.2007 08:04

O godz. 8:50 za jedno euro płacono 3,9250 zł, a za dolara 3,0275 zł.

Dzisiaj zakończy się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej - pierwsze z udziałem nowego prezesa NBP, Sławomira Skrzypka. Zmian w poziomie stóp procentowych nikt nie oczekuje, ale kluczowy będzie popołudniowy komunikat, który pomoże w ocenie możliwych przyszłych posunięć RPP. Ten ostatni z grudnia był delikatnie "jastrzębi" i zawierał sugestię, że stopy mogą zostać podniesione, aby utrzymać inflację w pobliżu celu NBP. Za jedno z głównych zagrożeń dla jej wzrostu wskazano utrzymujące się ryzyko nadmiernego wzrostu płac i faktycznie, odczyt za grudzień wyniósł 8,5 proc. r/r. Z drugiej strony analizując ostatnie wypowiedzi Sławomira Skrzypka jest bardziej prawdopodobne, iż będzie on sprzyjał obozowi gołębi i tym samym dzisiejszy ton komunikatu może być bardziej neutralny od grudniowego. Kluczowa będzie też szczegółowa publikacja założeń styczniowej projekcji inflacyjnej NBP (jutro o godz. 10:00) - z pojawiających się ostatnio wypowiedzi wynikało, że może być ona zbliżona do październikowej, albo zakładać jeszcze niższe tempo wzrostu inflacji CPI w przyszłości, co z kolei sprzyjałoby zwolennikom utrzymania stóp procentowych na obecnym poziomie. Dosyć cenne dla rynku mogą okazać się również podawane po raz pierwszy z projekcją tzw. "minutes", czyli szczegółowe zapiski z ostatnich posiedzeń RPP pomiędzy październikiem, a grudniem, mimo, że mają one wymiar historyczny.

Kluczowe dla notowań złotego będą także informacje napływające z rynków zagranicznych. Wczorajsza wypowiedź analityka agencji Fitch, który niejako przypomniał inwestorom, iż jakiekolwiek odejście od przyjętej przez premiera Guyrcsanego reformy finansów publicznych, będzie mieć swoje negatywne skutki dla ratingu Węgier, pogorszyła klimat wokół forinta. Z kolei pewne wyczekiwanie na dzisiejsze publikacje danych o wzroście gospodarczym USA za IV kwartał i wieczorny komunikat amerykańskiego FED sprawiło, że rynek EUR/USD utkwił wczoraj w konsolidacji nie dając wyraźnych sygnałów. Pewnym plusem dla rynków wschodzących było zatrzymanie spadków na rynku surowców, chociaż mając na uwadze utrzymujące się negatywne nastawienie inwestorów, raczek nie na długo.

Co dzisiaj? Z racji, że kluczowe dla rynków informacje zaczną spływać po południu (pierwsze będą publikowane o godz. 14:30 dane z USA) wydaje się, że pierwsze godziny notowań złotego upłyną pod znakiem konsolidacji. W przypadku EUR/PLN jest to przedział 3,92-3,94 zł, a USD/PLN 3,02-3,0450 zł.

Rynek międzynarodowy:

Reklama
Reklama

Poniedziałek przyniósł konsolidację notowań dolara na rynkach światowych - po raz kolejny sporą zmienność odnotowano w relacji do funta. Natomiast w przypadku EUR/USD notowania wahały się w przedziale 1,2945-80. Dzisiaj w godzinach nocnych przedział oscylacji jeszcze bardziej się zawęził (1,2951-74), co pokazuje, że uczestnicy rynku wolą wstrzymać się z zawieraniem większych transakcji do czasu publikacji kluczowych danych.

Tym samym nie dziwi brak reakcji na opublikowane wczoraj po południu lepsze dane o indeksie zaufania konsumentów. Wskaźnik sporządzany przez Conference Board wzrósł w styczniu do 110,3 pkt., a dane za grudzień zostały zrewidowane w górę do 110 pkt. Reakcji nie było widać także w przypadku słabszych danych z Niemiec. Wstępna inflacja za styczeń okazała się niższa od prognozowanej wynosząc 1,6 proc. r/r i -0,2 proc. m/m. Mieszane były także grudniowe dane o sprzedaży detalicznej (2,4 proc. m/m, ale -0,2 proc. r/r). To wszystko pokazuje, że podwyżka stawek VAT z początkiem b.r. doprowadziła do spadku konsumpcji i wydaje się, że Europejski Bank Centralny powinien brać to pod uwagę w swoich decyzjach.

A co dzisiaj? Kluczowe będą oczywiście dane o amerykańskim PKB za IV kwartał, które poznamy o godz. 14:30. Założenia mówią o dynamice na poziomie 3 proc. wobec 2 proc. odnotowanych w poprzednim kwartale. Co ciekawe nie powinno to pociągnąć za sobą inflacji - deflator PKB może spaść do 1,6 proc., a wskaźnik PCE Core ustabilizować się na poziomie 2,2 proc. Późnej o godz. 17:00 warto będzie zwrócić uwagę na przemówienie prezydenta George Busha nt. stanu gospodarki, które najpewniej będzie zawierało w sobie spore ładunki optymizmu. Z kolei o godz. 20:15 opublikowany zostanie kluczowy dla rynków finansowych komunikat FED, który najpewniej pomoże w określeniu przyszłego kształtu polityki monetarnej. Przed publikacjami z USA nadejdą także dane z Europy, z których warto zwrócić uwagę na publikowany o godz. 11:00 przez Komisję Europejską wskaźnik nastrojów w gospodarce, który w styczniu mógł jednak nieznacznie spaść do 109,7 pkt.

Uwzględniając czekający nas kalendarz danych makro, nastawienie powinno być pro-dolarowe. Z drugiej strony do czasu ich publikacji na rynku niewiele będzie się działo - tym samym pasmo wahań 1,2940-80 na EUR/USD wydaje się być słuszną strategią na najbliższe godziny. O godz. 8:50 za jedno euro płacono 1,2954 dolara.

Sporządził:

Marek Rogalski

Reklama
Reklama

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama