Poniedziałek będzie ubogi, jeżeli chodzi o informacje makroekonomiczne. Jedynie w południe poznamy wyniki przetargu rocznych bonów o wartości 0,9 mld zł, a także informację o wielkości oferty na środową aukcję 2-letnich obligacji OK0709 z przedziału 1,0-1,5 mld zł. Warto także wspomnieć o wywiadzie prezesa Narodowego Banku Polskiego, którego udzielił on tygodnikowi "Wprost", chociaż tak naprawdę wiele on nie wnosi. Sławomir Skrzypek przyznał, że Polska mogłaby przyjąć euro w latach 2012-2013, dodając jednak, iż wcześniej warto przeprowadzić analizę kosztów i korzyści, a także określić datę w momencie osiągnięcia pełnej gotowości.
Wpływ na notowania naszej waluty w większym niż zazwyczaj stopniu może mieć zachowanie się rynków wschodzących. Dalsza presja na umocnienie dolara na świecie, a także obawy dotyczące kursu jena związane ze zbliżającym się posiedzeniem G-7 w końcu tygodnia, mogą sprawić, że złoty i waluty regionu będą nieco słabsze. Tym samym okolice 3,90 zł za euro i 3,01 zł za dolara sugerowalibyśmy wykorzystywać do zakupów. Celem będą odpowiednio rejony 3,92 zł i 3,0350 zł.
Rynek międzynarodowy:
Piątkowe popołudnie okazało się być dobre dla dolara i tendencja ta ma szanse być kontynuowana także podczas dzisiejszej sesji. Przypomnijmy, że notowania EUR/USD jeszcze w piątek z impetem przełamały poziom figury 1,30 i zamknęliśmy tydzień na poziomie 1,2960. W poniedziałek w godzinach nocnych tendencja ta była jeszcze kontynuowana do 1,2932, po czym doszło do korekcyjnego odbicia. O godz. 8:55 za jedno euro płacono 1,2956 dolara.
Informacje makroekonomiczne, które napłynęły ze Stanów Zjednoczonych w piątkowe popołudnie nie były tak naprawdę, ani dobre, ani złe (w gospodarce przybyło w styczniu tylko 111 tys. nowych miejsc pracy, ale dane za grudzień zostały zrewidowane do 206 tys, co w efekcie sumarycznie dało wynik powyżej prognozowanych 149 tys.). Z kolei odczyt indeksu nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan nie sprostał wprawdzie oczekiwaniom na poziomie 98 pkt., ale 96,9 pkt. i tak jest korzystne, zważywszy, że w grudniu było to 91,7 pkt. Kluczową informacją która zepchnęła notowania EUR/USD w dół okazały się być jednak informacje, a raczej spekulacje podane przez agencję Market News International. Powołując się na "dobrze poinformowane" źródła w Europejskim Banku Centralnym stwierdzono, iż ECB po kolejnej podwyżce stóp procentowych do poziomu 3,75 proc. może wstrzymać się z kolejnymi decyzjami na nieco dłużej i tym samym wzrost stóp do poziomu 4 proc. nie jest przesądzony. Według innego źródła do najbliższej podwyżki mogłoby dojść dopiero w kwietniu, a nie w marcu jak tego się powszechnie oczekuje. Niewątpliwie po części jest to wynikiem nieco gorszych w ostatnim czasie danych z Niemiec, które zdecydowały się na podwyżkę stawek VAT od początku roku. Tak czy inaczej takie spekulacje będą szkodzić euro i będą utrzymywać rynek w niepewności aż do czwartkowego wystąpienia szefa ECB, Jean-Claude Tricheta po zakończonym posiedzeniu.