Dane te nie miały wpływu na kursy, zaś przy braku ważniejszych publikacji inwestorzy śledzili pogłoski dot. decyzji Banku Japonii w sprawie stóp procentowych. Już w nocy przedstawiciele rządu Kraju Kwitnącej Wiśni dawali do zrozumienia, że woleliby utrzymania stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Przełożyło się to na wzrosty eurodolara, który na sesji azjatyckiej odbił się od linii trendu spadkowego (1,3190). Od otwarcia sesji europejskiej można było zauważyć spadki EUR/USD do poziomu 1,3130. Dolarowi pomagał spadek wartości funta, dotkniętego ostatnim parlamentarnym raportem wskazującym na potrzebę deprecjacji tej waluty z uwagi na wysoki deficyt C/A. Kolejne dni przyniosą publikację zapisków z ostatniego posiedzenia BoE a także Fed oraz istotne dane o inflacji CPI, której dynamika może potwierdzić zmniejszenie presji cenowej za oceanem. Ważny będzie także piątkowy odczyt indeksu IFO z Niemiec, którego spadek może odzwierciedlać negatywny wpływ podwyżki VAT-u. O 15.30 za euro płacono 1,3140 USD.
Na rynku polskim, mimo świetnej dynamiki produkcji przemysłowej w I (15,6%), które skłoniły MF do podniesienia prognozy wzrostu PKB w I kw. nawet powyżej 6,5%, próżno by szukać większego popytu na naszą walutę. Co więcej w reakcji na zachowanie eurodolara i w obawie przed podniesieniem w Japonii stóp procentowych, które mogłoby utrudnić napływ kapitałów na rynki wschodzące, waluty regionu znalazły się pod presją małej wyprzedaży. Szczególnie słabo wypadł forint, z uwagi na to, że Węgry są najbardziej niepewnym ogniwem regionu. Po początkowym umocnieniu do poziomu 2,95 wobec USD, złoty stracił na wartości do 2,9650, zaś o 15.30 za dolara płacono 2,96 PLN. Podobnie przebiegały notowania euro, które poruszały się w wąskim przedziale wahań 3,8850 - 3,90.
Sporządził:
Kamil Gaworecki
Makler Papierów Wartościowych