To efekt ponownego pogorszenia się nastrojów na światowych rynkach, co wpłynęło na wzrost globalnej awersji do ryzyka i tym samym przyspieszenie procesu zamykania spekulacyjnych pozycji opartych o strategie "carry-trade". Inwestorzy odwracają się od rynków wschodzących uznając je za ryzykowne, kierując się w stronę instrumentów uznawanych za bezpieczne, a za takie uznaje się m.in. amerykańskie obligacje. Warto jednak zwrócić uwagę, iż obecne zamieszanie na rynkach nie zostało już wywołane przez "egzotyczne" czynniki, a realne problemy rysujące się w amerykańskiej gospodarce. Rekordowy odsetek złych kredytów hipotecznych udzielanych przez tamtejsze instytucje pożyczkowe i możliwe problemy całego sektora bankowego w połączeniu ze słabymi odczytami sprzedaży detalicznej w ostatnich dwóch miesiącach, mogą sugerować zbliżające się pogorszenie nastrojów wśród amerykańskich konsumentów i związany z tym spadek poziomu konsumpcji, co niewątpliwie odbiłoby się negatywnie na dynamice wzrostu PKB. Zapewne teraz niejeden inwestor ponownie zastanawia się, kto tak właściwie miał racje - pesymistyczny Alan Greenspan nie wykluczający recesji w końcu roku, czy obecny szef FED starający się uspokoić rynki i wierzący w umiarkowany wzrost gospodarki w perspektywie najbliższych kwartałów. Tym samym warto będzie obserwować informacje napływające z USA, w tym kolejne publikacje danych makro, które mogą okazać się pomocne w ocenie perspektyw globalnej koniunktury.
Dzisiaj czeka nas także trochę informacji z kraju. W południe poznamy wyniki przetargu 20-letnich obligacji WS0922, ale istotniejsze będą późniejsze informacje GUS o inflacji za luty (szacowana 1,9 proc. r/r), a także dane NBP o podaży pieniądza M3 za ten sam okres i bilansie C/A i jego składnikach za styczeń (spodziewana jest nierównowaga na poziomie -300 mln EUR wobec -915 mln EUR w grudniu). Dane te mogą być jednak w cieniu wydarzeń na globalnych rynkach, a tam jak pisaliśmy wyżej nadal będzie nerwowo. Tym samym kurs EUR/PLN może przetestować dzisiaj okolice 3,92 zł, które można będzie wykorzystać do krótkoterminowej sprzedaży, a USD/PLN rejon 2,9750 zł.
Rynek międzynarodowy:
Napływające wczoraj informacje ze Stanów Zjednoczonych nie były pozytywne dla dolara. Wzrost sprzedaży detalicznej w lutym zaledwie o 0,1 proc. m/m i jej spadek o 0,1 proc. m/m po odliczeniu samochodów, a także rysujące się poważne problemy w sektorze pożyczek hipotecznych, na co zwróciło uwagę także amerykańskie Stowarzyszenie Banków Hipotecznych ostrzegając przed rekordową liczbą zagrożonych kredytów i "kryzysem płynności", mogą sugerować zbliżające się problemy z utrzymaniem dotychczasowego tempa konsumpcji. Nietrudno się domyśleć, że będzie to miało negatywny wpływ na poziom wzrostu amerykańskiego PKB w perspektywie kolejnych kwartałów. Oczywiście ten negatywny scenariusz nie musi się sprawdzić, ale każdy wzrost niepewności będzie pogarszać nastroje na rynkach i szkodzić dolarowi. Oczywiście w dłuższym okresie "zielony" najpewniej zyska, gdyż w obliczu recesji kapitały zaczną się kierować w stronę amerykańskich obligacji licząc m.in. na szybsze rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych przez FED. Dopóki jednak na rynki będą napływać "jastrzębie" wypowiedzi ze strony członków Europejskiego Banku Centralnego nie wykluczające kolejnych podwyżek stóp procentowych, dopóty notowania EUR/USD będą trzymać się względnie wysoko. Wczoraj ta para ustanowiła lokalne maksimum na poziomie 1,3222, a zakończyła dzień nieco poniżej poziomu 1,32. Dzisiaj rano rynek otworzył się bez większych zmian (1,3194 o godz. 8:54) i wydaje się, że w najbliższych godzinach notowania EUR/USD pozostaną w paśmie 1,3175-1,3225. Z publikowanych danych makroekonomicznych warto będzie zwrócić uwagę na dynamikę produkcji przemysłowej w strefie euro w styczniu (godz. 11:00) i danych o deficycie C/A za IV kwartał (godz. 13:30).
Sporządził: