Niewiele wskazywało na to, że przyjdzie nam tak szybko ponownie spotkać
się z poziomem oporu. Jeszcze mniej wskazywało na to, że ten opór zostanie
pokonany. Fakt jest jednak faktem - sesję kończymy nad poziomem ostatniego
lokalnego szczytu. Co ważne, dotyczy to zarówno kontraktów jak i indeksu
WIG20. Tym samym wyszliśmy z konsolidacji i tym samym dokonało się poważne
odbicie od poziomów wsparć. Przypomnę, że dla WIG20 były to okolice 3400
pkt., a dla indeksu WIG poziomy bliskie 54 tys. pkt. Pokonane oporu ma
swoje konsekwencje techniczne. Dzięki niemy możemy oczekiwać, że rynek
wykona ruch przynajmniej do okolic 3800 pkt. Na większy wzrost nie można
na razie liczyć. W końcu poważniejsze wyjście nad 3800 pkt. wiązałoby się
z próbą wyznaczenia nowych maksimów hossy na indeksie skupiającym 20
największych spółek naszego rynku.
Pozytywne oczekiwania co do przyszłości nie wynikają tylko z faktu
pokonania oporu, ale także z tego, jak zostało to dokonane. Wprawdzie
początek sesji nie był zachwycający, ale później z każdą chwilą było
lepiej. Niewielki na początku dnia obrót powiększał się. Przekroczenie 1
mld to minimum, jakie powinno się dziś pojawić i się pojawiło. Rekordu
aktywności nie zanotowaliśmy, ale obrót jest na tyle duży, że można go
uznać za godny wyjścia ponad newralgiczny poziom.
W trakcie dnia pojawiły się informacje przybliżające nas do wymowy
piątkowego raportu o stanie rynku pracy w USA. Raport Challengera o
liczbie planowych zwolnień nie był szczególnie zaskakujący. Firmy planują
zwolnienia o 15 proc. wyższe niż miesiąc wcześniej. Wzrost zawdzięcza się
głównie sektorowi motoryzacyjnemu. Za to zaskakująco dobre okazały się
dane szacunku zmiany liczby miejsc pracy w przedsiębiorstwach prywatnych
(raport ADP). Zamiast spodziewanego wzrostu o ok. 55 tys. podano, że
zatrudnienie wzrosło aż o 189 tys. osób. Do tej wiadomość rynek podszedł z
rezerwą - reakcja była niewielka. Powody takiego zachowania są
przynajmniej dwa. Po pierwsze, zdarzało się, że wymowa raportu ADP nie
pokrywała się z danymi rządowymi. Po drugie, jeśli faktycznie okaże się,
że dane są zgodne z tym, co dziś się pojawiło, to szansa na obniżkę stóp
procentowych o 50 pkt. bazowych znacznie się zmniejszy, a przecież na to
teraz liczy rynek. Przyszły ruch ceny pieniądza jest obecnie ważniejszy
niż faktyczny stan gospodarki.