Takie założenie jest ważne, gdyż oznacza, że znaleźliśmy się w strefie, gdzie ceny mogą zacząć zawracać. Oczekiwanie na taki zwrot bierze się z założenia, że konsolidacja, która jest kreślona już od prawie dwóch miesięcy, kreślona będzie nadal.
W tej chwili zwyżka będzie już trudniejsza. Trzeba sobie zdawać sprawę, że dokonywanie zakupów na rynku akcji w tej chwili to przewidywanie dalszego ruchu w górę i wyjścia poza obszar konsolidacji. Takie wyjście byłoby ważnym sygnałem średnioterminowym, gdyż oznaczałoby możliwość wzrostu nawet do okolic szczytu całego trendu, jaki miał miejsce od lutego ubiegłego roku.
W tej chwili może się wydawać, że taki scenariusz jest zbyt optymistyczny, ale właśnie takie przeświadczenie musi teraz stać za zakupami. Jaki bowiem sens jest kupować coś niewiele pod oporem?
Przecież wczorajszy wzrost cen wynikał właśnie z tego, że część graczy uznała, że kursy nie zatrzymają się na poziomie czerwcowych szczytów. Gdyby założyć, że większe prawdopodobieństwo ma scenariusz kontynuacji trendu bocznego, to nie byłby to czas na zakupy, ale na redukcję ewentualnych długich pozycji i oczekiwanie na sygnały słabości rynku, by zagrać pod ruch będący kolejnym wahnięciem w ramach konsolidacji, a więc od okolic górnego do okolic dolnego ograniczenia.
Podejście w okolice potencjalnego oporu uwypukla różnice zdań uczestników rynku na temat kierunku ruchu cen w najbliższym czasie. Przejawem tego uwypuklenia jest powiększanie zaangażowania po "właściwej stronie". To owocuje wzrostem LOP.
Z tym mieliśmy do czynienia wczoraj. Rosnąca LOP to dobra wiadomość dla byków, bo popyt nie rezygnował mimo bliskości oporu. Jest to także przejaw rosnącej siły graczy, którzy obstawiają odbicie od aktualnych okolic. Kto ma rację?
Sam fakt, że po obu stronach jest tak dużo uczestników, jest dowodem na to, że nie można odpowiedzieć z pełnym przekonaniem. Myślę, że jest szansa na atak na czerwcowe szczyty i próbę wybicia górą, ale teraz nie odważyłbym się obstawić, jakim to skończy się wynikiem.