Dobre nastroje na rynkach światowych pomogły nam utrzymać poziom notowań
przewyższający wczorajszy zakres wahań. Sesję rozpoczęliśmy 1% i przez
dłuższy jej czas ten poziom był oglądany. Dopiero zbliżająca się końcówka
notowań zaktywizowała graczy. Najpierw ceny zaczęły spadać, ale ostatnie
minuty należały już do byków. Nowe maksy sesji tuż przed zamknięciem robią
wrażenie, ale jest problem. Oczywiście chodzi o aktywność, która nie była
na dzisiejszej sesji zbyt duża. Właśnie temu także można przypisywać fakt
szybkiego podniesienia rynku.
Wzrost ceny miedzi oraz spadek ceny ropy naftowej sprawiły, że dwie spółki
zaczęły przeciągać linę. Rynek w efekcie nieco zyskał, ale oczywiście nie
w takiej skali, by wpłynąć na to, jak postrzegamy jego perspektywy. Mamy
obecnie skrócony tydzień notowań i to w dużej mierze determinuje niską
zmienność na sesjach. Inna sprawa, to brak publikacji poważniejszych
danych makro. To może się już jutro zmienić. W trakcie dnia pojawią się
informacje, które mogą być pomocne w prognozowaniu piątkowego raportu o
stanie rynku pracy w USA. Przypomnę, że na sam raport nie będzie okazji w
piątek zareagować.
Dziś w ciągu dnia pojawiła się dość osobliwa informacja o tym, że polska
giełda nie sprywatyzuje giełdy sofijskiej. Meritum sprawy to oczywiście
zakup udziałów giełdy bułgarskiej i to, że prawdopodobnie nie dojdzie do
takiej transakcji, bo giełda polska uznana została za zbyt małą. Czy tak
jest w istocie, czy nie, to sprawa do dyskusji. Dla mnie w ogóle mówienie
o przejęciu operatora rynku bułgarskiego przez warszawską GPW jako o
prywatyzacji raczej bawi. Owszem w wyniku takiej transakcji bułgarski
Skarb Państwa sprzedałby swoje udziały, ale o prywatyzacji nie może być
mowy, skoro po stronie kupna stałaby spółka niemal w 100% zależna od
polskiego Skarbu Państwa. Jasnym jest, że w takiej sytuacji mówieniu o
prywatyzacji to naciąganie, bo żadną ze stron transakcji nie byłaby osoba,
lub osoby prywatne. To raczej przypomina pamiętną "prywatyzację" polskiego
telekomu, którego akcji zakupił będący pod kontrolą francuskiego rządu
France Telekom. Jeśli już używamy słów to zgodnie z ich znaczeniem, a nie
jedynie z celach propagandowych. Zatem nie wielkość jest tu tak naprawdę
istotna, ale fakt, że jeśli Bułgarzy chcą być konsekwentni, to muszą
starać się poszukać faktycznego prywatnego kupna. Nasz byłby tylko
malowany. KJ