Reklama

Złoto i srebro mocno tracą

Przecena srebra i złota pogłębiła się po piątkowym krachu na rynku metali szlachetnych. Cena złota chwilowo spadła poniżej 4500 dol. za uncję, a srebra w okolice 71 dol. za uncję.

Publikacja: 02.02.2026 09:25

Złoto i srebro mocno tracą

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wydarzenia wywołały znaczną przecenę metali szlachetnych?
  • Dlaczego umocnienie dolara ma wpływ na rynek metali szlachetnych?
  • Jakie są przewidywania ekspertów dotyczące dalszych ruchów cen złota i srebra?
  • W jaki sposób Chiny wpływają na światowy rynek metali szlachetnych?

Srebro traciło w poniedziałek rano 12 proc., po tym jak jego cena w piątek tąpnęła o ponad 25 proc. (był to największy od 1980 r. jednodniowy spadek cen tego kruszcu). O ile jeszcze w czwartek uncja srebra była rekordowo droga i kosztowała nieco ponad 121 dol., to w poniedziałek nad ranem kosztowała nieco ponad 71 dol. Złoto traciło w pierwszych godzinach poniedziałkowej sesji 6 proc. Za uncję tego kruszcu płacono nawet poniżej 4500 dol. W czwartek jej cena sięgała natomiast rekordowych 5595,47 dol.

Pod presją znalazły się też inne surowce. Pallad i platyna traciły po około 7 proc., a miedź taniała o 4 proc. Impulsem do tej wyprzedaży było umocnienie dolara, spowodowane piątkową nominacją Kevina Warsha na nowego szefa Fedu. Część analityków wskazywała jednak wcześniej, że tegoroczne zwyżki cen metali szlachetnych były zbyt szybkie i za bardzo przypominały gorączkę spekulacyjną na akcjach spółek „memicznych”.

– Warsh ma reputację bardziej jastrzębiego polityka niż rywale do nominacji – chce zmniejszyć bilans Fedu, więc inwestorzy mogą oczekiwać bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej, niż zakładano (choć Trump już żartuje, że pozwie Warsha, jeśli ten nie obniży stóp procentowych) – twierdzi Michael Brown, analityk firmy Pepperstone.

– Silniejszy dolar amerykański również wywiera presję na metale szlachetne i inne surowce, w tym ropę i metale przemysłowe. Decyzja rynków o wyprzedaży metali szlachetnych równolegle z amerykańskimi akcjami sugeruje, że inwestorzy postrzegają Warsha jako bardziej jastrzębiego – wskazuje Vivek Dhar, strateg ds. surowców w Commonwealth Bank of Australia.

Reklama
Reklama

– W zaledwie trzech brutalnych sesjach złoto oficjalnie przeszło z szalejącej hossy w bessę według definicji technicznej (spadek o 20 proc. lub więcej od ostatnich szczytów). Taka prędkość i skala są nadzwyczajne, nawet w roku, który już przyniósł paraboliczne wzrosty i ekstremalną zmienność. Skala wyprzedaży, która rozgrywa się dziś na złocie, to coś, czego nie widziałem od mrocznych dni globalnego kryzysu finansowego w 2008 r. – likwidacje lewarowanych pozycji, kaskady stop-lossów i paniczna sprzedaż przypominająca tamte chaotyczne okresy – ocenia Tony Sycamore, analityk firmy IG.

Co dalej z cenami złota i srebra?

– Nominacja Warsha, choć prawdopodobnie była początkowym wyzwalaczem, nie uzasadnia skali spadków w metalach szlachetnych – wymuszone likwidacje i podwyżki depozytów zabezpieczających wywołały efekt kaskadowy – zauważa Tim Waterer, główny analityk w firmie KCM.

– Spadek cen złota to klasyczna „dziura powietrzna” po nadzwyczajnym rajdzie. Realizacja zysków, mocniejszy dolar i świeże geopolityczne nagłówki z Waszyngtonu zmiotły pianę z zatłoczonego rynku – twierdzi Christopher Forbes, analityk CMC Markets. Forbes podkreśla, że w krótkim terminie ceny złota pozostaną podwyższone, ale bardzo zmienne – w oczekiwaniu na dalsze sygnały dotyczące kierunku polityki Fedu (w kontekście nominacji Warsha). W dłuższej perspektywie (12 miesięcy) utrzymuje bycze nastawienie do złota, wskazując, że powrót słabości dolara lub potwierdzenie bardziej gołębiego podejścia Warsha mogłoby szybko przyciągnąć kupujących na dołkach i pozwolić na powrót do niedawnych szczytów – o ile Fed będzie kontynuował luzowanie w warunkach nierównego wzrostu i inflacji.

Analitycy Deutsche Banku deklarują natomiast, że nie zmieniają swojej prognozy mówiącej, że cena złota będzie wynosiła na koniec 2026 r. 6000 dol. za uncję.

„Twierdzimy, że korekta cen metali szlachetnych przeszacowała znaczenie rzekomych katalizatorów. Co więcej, intencje inwestorów w metale szlachetne (oficjalnych, instytucjonalnych, indywidualnych) najprawdopodobniej jeszcze się nie pogorszyły. Tematyka napędzająca złoto pozostaje pozytywna i wierzymy, że racjonalne przesłanki inwestorów do alokacji w złoto (i metale szlachetne) nie uległy zmianie. Warunki nie wydają się sprzyjać trwałemu odwróceniu trendu cen złota, a my dostrzegamy pewne różnice między dzisiejszą sytuacją a kontekstem słabości złota w latach 80. i 2013. Widzimy oznaki, że Chiny były prominentnym motorem przepływów inwestycyjnych w metale szlachetne. Dlatego wzrost premii na SGE pod koniec zeszłego tygodnia to ważny sygnał wzmożonego zainteresowania kupnem złota. Razem te czynniki sugerują, że przesłanki pozytywnego spojrzenia nie zmieniły się w porównaniu z tym, co opisaliśmy w zeszłym tygodniu” – napisali eksperci Deutsche Banku.

Inwestycje
Patryk Pyka, DI Xelion: To jest czas średnich i małych spółek, nie tylko z GPW
Inwestycje
Złoto już powyżej 5500 dolarów, a srebro po 120 dolarów za uncję
Inwestycje
Złoto już powyżej 5100 dolarów
Inwestycje
Nie ma sensu bić się z trendem
Inwestycje
Zasady oceny istotnych wpływów negatywnych i pozytywnych
Inwestycje
Zasada undue cost or effort w uproszczonych ESRS-ach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama