Należał pan do giełdowych optymistów. W połowie 2023 r. w „Parkiet TV” prognozował pan, że WIG do końca 2025 r. przebije 100 tys. pkt. To, co się wydarzyło w ubiegłym roku, wzrost WIG o 47 proc. do blisko 120 tys. pkt. to chyba nawet pana zaskoczyło?
Ta skala wzrostu mnie zaskoczyła i ten bardzo duży napływ kapitału inwestorów zagranicznych do największych spółek notowanych na GPW. WIG zyskał w 2025 r. blisko 50 proc., natomiast około 30 pkt proc. tego wzrostu skoncentrowało się na czterech największych spółkach: PZU, Orlenie, KGHM i PKO BP. Taki rok jak ubiegły prawdopodobnie przez kilka najbliższych lat się nie powtórzy. Oczywiście wzrosły też średnie i mniejsze spółki, ale ta koncentracja hossy na tych wskazanych dużych firmach popchnęła indeks zdecydowanie powyżej oczekiwań.
Czy pana nastawienie do naszego rynku akcji, po tak mocnej zwyżce, jest nadal optymistyczne? Hossa trwa już ponad 3 lata…
Byłem optymistą, gdy WIG sięgał 60 tys. pkt. Od tamtego czasu indeks wzrósł o 100 proc. Po takim rajdzie już coraz trudniej jest mi być optymistą. Nie widzę dzisiaj czynników, które mogłyby spowodować zmianę trendu na polskim rynku, ale dostrzegam czynniki, które mogą doprowadzić do tzw. zdrowej korekty po tak długiej hossie. Obecna hossa jest drugą najdłuższą w historii. Dłuższa była tylko ta pamiętna hossa po wejściu Polski do UE. Przydałoby się takie schłodzenie nastrojów o 10-15 proc.
Czyli korekta a nie bessa, o której mówimy, gdy indeksy tracą, co najmniej 20 proc.
Nie spodziewałbym się głębszych spadków. Po pierwsze makroekonomicznie Polska wygląda bardzo dobrze. Także wskaźniki wyprzedzające koniunktury u nas i w strefie euro są solidne. Po drugie widzimy na rynku rosnące napływy do produktów emerytalnych. Można powiedzieć, że to, co reforma OFE nam zabrała w 2014 r. teraz zaczyna wracać. Do programów emerytalnych w różnej formie m.in. PPK, PPE, IKE, IKZE płyną pieniądze. Do tego dochodzą też dywidendy, które wypłacają spółki. Nawet uwzględniając tzw. suwak, czyli transfer środków z OFE do ZUS, ciągle zostaje około kilkunastu miliardów złotych wolnej gotówki do zainwestowania. Gdyby więc, doszło do jakiejś korekty, jest kapitał do zakupu przecenionych akcji. Polskie akcje nie są dzisiaj jakoś atrakcyjnie wycenione, ale też nie są wyceniane bardzo wysoko. Te wyceny w moim odczuciu są neutralne. W średnim terminie pewną premię w wycenie może wygenerować właśnie segment emerytalny.
A co może spowodować korektę?
Wychodzenie z naszego rynku inwestorów zagranicznych, których napływ stał za tym tzw. nadwyżkowym wzrostem w 2025 r. Ale nie spodziewam się jakiejś głębszej korekty. Rok 2026 może być takim rokiem przejściowym. WIG może nawet na koniec roku lekko urosnąć. Ale tendencja w skali całego roku czy w trakcie roku może być ujemna. To moje nastawienie jest trochę niezgodne z konsensusem. Oczywiście może się okazać, że będzie grupa bardzo wielu firm, które pozwolą całkiem solidnie zarobić, szczególnie w segmencie małych i średnich spółek. Ale peleton tych mniejszych spółek nie będzie w stanie wyciągnąć WIG-u na plus, jeśli te cztery wspominane wyżej duże firmy o największych wagach w indeksie zachowają się słabiej. Chcąc pozostać na rynku, nie bojąc się korekty, bezpieczniej będzie wybierać segment mniejszych spółek niż tych dużych z WIG20.