Spółki chętnie korzystają z finansowania zewnętrznego, by móc inwestować w dalszy rozwój biznesu. Jeśli zobowiązania stanowią istotną część pasywów, może to oznaczać, że firma sporo inwestuje. W przyszłości może się to przełożyć na szybszy wzrost przychodów. Niesie też jednak większe ryzyko, ponieważ koszty obsługi długu są kosztami stałymi, co oznacza, że spółka musi je ponosić niezależnie od wielkości osiąganych przychodów, a te mogą się wahać w zależności od koniunktury. Jak zauważa Tomasz Manowiec, zarządzający w Noble Funds TFI, podejście inwestorów do długu w spółce nie jest jednoznaczne. – Z jednej strony teoria finansowa stwierdza, że finansowanie aktywów długiem w rozsądnych granicach wpływa na zwiększenie wartości przedsiębiorstwa, co jest zresztą potwierdzone badaniami empirycznymi. Z drugiej strony postrzeganie spółek zadłużonych jest zwykle gorsze niż konkurentów o mniejszej stopie dźwigni finansowej, a gotówka netto w bilansie to duży atut. Faktem jest, że zadłużenie zwiększa ryzyko dla akcjonariuszy i nie wszystkim inwestorom to odpowiada – podkreśla ekspert.
Pomocne wskaźniki
Do analizy poziomu finansowania spółek wykorzystywane są niezastąpione wskaźniki zadłużenia. Najpowszechniejszą metodą stosowaną w ocenie zadłużenia jest użycie wskaźników opartych na wybranych pozycjach bilansu oraz rachunku zysków i strat. Piotr Kaźmierkiewicz, analityk CDM Pekao, uważa, że warto przy tym skorzystać z wniosków płynących z badań Edwarda Altmana, które opierają się na założeniu, że zagrożenie niewypłacalnością uwidacznia się z pewnym wyprzedzeniem we wskaźnikach firm.
Najczęściej używane wskaźniki zadłużenia
– Zdecydowanie największe znaczenie należy przypisać wskaźnikom wypłacalności, a modele oparte na tych wskaźnikach cechują się zdolnością predykcji upadłości na poziomie przekraczającym 80 proc. Wśród nich szczególnie wart uwagi jest wskaźnik ogólnego zadłużenia, który przedstawia relację zobowiązań ogółem do łącznych aktywów firmy. Innymi słowy, poziom tego wskaźnika określa, w jakim stopniu aktywa firmy są finansowane przez kapitał obcy. Jako optymalny poziom zaangażowania kapitału obcego uznaje się przedział od 30 do 50 proc. wartości aktywów firmy według standardów polskich – wyjaśnia ekspert.
Dodaje, że wzrost poziomu tego wskaźnika powyżej górnej dopuszczalnej granicy oznacza zwiększenie udziału długu w strukturze kapitałowej, a przez to podniesienie ryzyka finansowego związanego z potencjalną niewypłacalnością podmiotu na skutek wystąpienia niekorzystnych zmian w otoczeniu, np. załamania popytu. – Zmniejszenie przychodów ze sprzedaży przy stałych zobowiązaniach odsetkowych może bowiem doprowadzić do utraty płynności finansowej firmy – zauważa specjalista.
Zdaniem Kaźmierkiewicza wskaźniki wypłacalności są skuteczne również w klasyfikowaniu firm zdrowych jako niebankrutów, pozwalając z ponad 85-proc. prawdopodobieństwem zakwalifikować spółki do grupy podmiotów zdrowych. – Szczególnie pomocny może być tutaj wskaźnik trwałości struktury finansowania. Wskaźnik zestawia długoterminowe pasywa, określane zwykle kapitałem stałym, z wartością łącznych aktywów firmy. Im więcej kapitałów długoterminowych, tym bardziej trwałe finansowanie, wyższe bezpieczeństwo finansowe i mniejsze ryzyko utraty płynności i w konsekwencji niewypłacalności – tłumaczy.
Jednocześnie zaznacza, że dla pełnego obrazu kondycji finansowej spółki obok analizy jej wypłacalności warto też przeanalizować jej sytuację pod kątem wskaźników sprawności działania i płynności. – Tak pojęte monitorowanie wskaźników zwiększa bowiem szanse na skuteczną separację podmiotów zdrowych od tych z problemami – uważa ekspert CDM Pekao.
Bardzo ważnym elementem w analizie wskaźnikowej jest ocena dynamiki uzyskanych wartości na przestrzeni ostatnich okresów sprawozdawczych oraz porównanie otrzymanych wyników z poziomem charakterystycznym dla całej branży. Wyciąganie wniosków na podstawie pojedynczego okresu i w oderwaniu od grupy odniesienia może prowadzić do błędnych wniosków na temat kondycji firmy.
Kluczowa wypłacalność
Nawet stosunkowo niski poziom zadłużenia spółki nie musi oznaczać, że firma nie będzie miała w przyszłości kłopotów z terminową spłatą zobowiązań. I odwrotnie – bardzo zadłużone podmioty nie muszą mieć takich problemów. Stąd prosty wniosek, że zdolność spółki do obsługi długu jest uwarunkowana nie tylko zmianą wielkości zobowiązań, ale również jakością osiąganych przychodów. Stąd znaczenia nabiera również analiza pozwalająca ocenić, w jak dużym stopniu firma korzysta z długu w porównaniu z zainwestowanym kapitałem albo skalą prowadzonej działalności mierzonej np. zyskiem z działalności operacyjnej. – Najczęściej stosowanym tutaj wskaźnikiem mierzącym poziom zadłużenia spółek jest relacja długu netto do zysku na poziomie EBITDA. W zależności od branży wartości tego wskaźnika przekraczające 2,5x–3,5x uznaje się za wysokie i zagrażające stabilności finansowej spółki. Warto również zestawić ze sobą zysk operacyjny z kosztami odsetek. Tu wartości poniżej 3-krotności zaczynają być już niepokojące, a poniżej 2-krotności bardzo niebezpieczne – wyjaśnia Tomasz Manowiec.
Sceptycznie podchodzi do wskaźników opartych na wielkościach zawartych w bilansie. – Wskaźniki bilansowe mają mniejsze znaczenie, bo jednak to zyski i przepływy pieniężne prowadzą do spłaty zadłużenia, a nie sam fakt posiadania aktywów. Nabierają one znaczenia dla długoterminowej perspektywy finansowania spółki, stanowiąc często ważne zabezpieczenie dla kredytodawców i ostateczne źródło spłaty w przypadku problemów w biznesie – zauważa ekspert Noble Funds TFI.