Tylko w ubiegłym tygodniu złoto potaniało o około 3 proc. W efekcie cena uncji tego metalu szlachetnego spadła z ponad 1250 dolarów do 1225 dolarów. Początek nowego tygodnia przyniósł jednak odreagowanie i to mimo że wybory prezydenckie we Francji wygrał Emmanuel Macron, czyli człowiek, którego „preferowały" rynki finansowe. To, przynajmniej w teorii, powinno doprowadzić do przeceny instrumentów które, tak jak złoto, uważane są za bezpieczną przystań w okresach niepewności. Tym razem jednak tak się nie stało. Dlaczego? Czy to sygnalizuje dalszą zwyżkę cen złota?