Oferta publiczna Żabki przyciągnęła ogromną uwagę, zakończyła się sprzedażą akcji po cenie maksymalnej i wysoką stopą redukcji. Mimo niezłego otwarcia ze wzrostem 7 proc., choć analitycy spodziewali się nawet 20–30 proc., szybko kurs się obniżył. Już dzień później był poniżej ceny emisyjnej i prawdopodobnie trend taki się utrzyma. Wiele na to wskazuje, że powtórzy się scenariusz związany z ofertą Allegro. Kurs wciąż jest poniżej ceny, po której inwestorzy kupowali akcje.
– Notowania akcji Żabki pokazują, że oferta została potraktowana przez inwestorów raczej jako spekulacyjna okazja i szansa na szybki zarobek niż długoterminowa inwestycja. Powinno to dać do myślenia zarówno spółce, jak i samej GPW – mówi Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC. – W przypadku przyszłych debiutów spółek handlowych może się pojawić obawa, że scenariusz się potwierdzi. Same firmy mogą też rozważyć inne lokalizacje do przeprowadzenia IPO, a nie Warszawę – dodaje.
IPO Żabki mogło wpłynąć na postrzeganie przyszłych ofert publicznych firm handlowych w Polsce. – Teraz inwestorzy mogą być bardziej ostrożni w inwestowaniu w kolejne oferty z tego sektora. To z kolei może skutkować trudnościami w uplasowaniu sprzedaży akcji nowych firm, zwłaszcza takich reprezentujących model biznesu podobny do Żabki – mówi Grzegorz Rudno-Rudziński, partner zarządzający w Univio.
– Jako zarząd koncentrujemy się na realizacji strategii i jak najlepszym wykorzystaniu naszych perspektyw rozwoju. Mamy przekonanie, że w długofalowej perspektywie przełoży się to na wzrost wartości dla akcjonariuszy – mówi Tomasz Suchański, prezes Grupy Żabka. – Jednocześnie z pokorą przyjmujemy mechanizmy działania rynku. Robimy swoje i nie chcielibyśmy na bieżąco komentować kursu akcji – dodaje.
Eksperci podkreślają, że spółki mają dobre wyniki, koniunktura się odbudowuje, a nawet jeśli plany wyglądają w części na zbyt optymistyczne, to i tak jest szansa na dalszy rozwój. Choćby sieci sklepów, których Żabka ma już 11 tys. – Zdecydowanie handel nie ma wśród inwestorów dobrej prasy, choć notowane na giełdzie spółki sektora to zdrowe przedsiębiorstwa, z jasną wizją rozwoju, konsekwentnie realizowaną. Tymczasem wystarczą drobiazgi czy pojedyncze informacje, by cały sektor zaliczał potężne spadki notowań – mówi Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry.
Żabka pojawiła się w Rumunii z marką Froo, a pierwszy sklep ruszył w czerwcu. Obecnie jest ich około 20, a do końca roku liczba ma wzrosnąć do 50–60 sklepów. Sklepy Froo wyglądają niemal identycznie jak Żabki, logo nawiązuje graficznie, choć nazwa musiała być inna ze względu na różnice językowe. Sieć stawia na ofertę gastronomiczną oraz produkty impulsowe.
Żabka szacuje, że w długoterminowej perspektywie może tam otworzyć nawet kilka tysięcy sklepów. Żabka obecna jest również w Niemczech. Ma kilka sklepów bezobsługowych Nano w fabryce Tesli pod Berlinem.
Z kolei na rynku słowackim ma pojawić się Biedronka. Według doniesień tamtejszych mediów do końca 2024 r. sieć należąca do portugalskiego Jeronimo Martins ma otworzyć pięć sklepów. Przedstawiciele największej sieci w Polsce mają negocjować właśnie ze słowackimi producentami żywności warunki dostaw.