Ze Sławomirem Chłoniem, prezesem zarządzającym ComputerLandu,rozmawia Tomasz Muchalski

Z uplasowanej ostatnio emisji obligacji ComputerLand pozyskał blisko 100 mln zł. Na co zostaną wydane te środki?Zarówno środki z emisji obligacji, jak i z działalności operacyjnej, zamierzamy przeznaczyć w dużej części na kapitał obrotowy, na który zapotrzebowanie ostatnio znacznie wzrosło. Zdarza się, że wykonujemy jednocześnie nawet 100 projektów na terenie całego kraju. Wszystkie one wymagają odpowiedniego finansowania. Dlatego aż 40% wpływów zasili kapitał obrotowy.Drugim celem jest odnowienie środków trwałych. W naszej spółce są to systemy komputerowe, sprzęt, oprogramowanie narzędziowe, czy systemy wewnętrzne dla firmy. Przeznaczymy na to kilkanaście procent wpływów z emisji. Następna rzecz to rozwój istniejących i nowych projektów związanych z naszą działalnością podstawową, czyli integracją systemów oraz budową oprogramowania. Na tę działalność trafi do 20% środków zebranych z rynku.Kolejne inwestycje dotyczą nowych modeli biznesowych oraz nowych kierunków strategicznych. Chodzi o WEB hosting, rozszerzenie oferty outsourcingowej, integrację systemów dla e-commerce i potencjalne projekty związane z ASP. Ostatnie 10% wpływów posłuży na dokończenie budowy naszych e-spółek: eCard, Clinika.pl, StalPortal i CHI.Jak rozwijają się dotychczasowe projekty ComputerLandu wykorzystujące techniki internetowe?Internet to tylko narzędzie, a tak naprawdę nasze nowe projekty to platformy elektroniczne. Najbardziej rozwinięty jest eCard. Spółka obsługuje już kilkadziesiąt sklepów internetowych. Ta liczba stale rośnie, zarówno jeśli chodzi o pozyskiwane firmy, jak i transakcje. W niedługim czasie zamierzamy wyjść na rynek z ofertą mikropłatności. Oznacza to, że użytkownik płaci kilka, kilkanaście groszy za sprawdzone, dobrej jakości usługi. To może być prawdziwy przebój na rynku.Jeżeli chodzi o Clinikę.pl, portal rozpoczął już działalność eksploatacyjną. Niedługo zamierza także uruchomić projekt B2B związany z obsługą aptek i połączeniem ich elektronicznie z hurtowniami leków. W najbliższych tygodniach uruchomimy również system związany z giełdą stali. Będzie ona działała w warunkach rzeczywistych. Wkrótce ruszy także CHI-vendi.pl.W założeniach, jednym z głównych podmiotów wspierających StalPortal miał być Stalexport. Spółka wycofała się jednak z inwestycji. Czy StalPortal poradzi sobie bez głównego partnera?StalPortal jest obecnie tworzony z kilkoma bardzo prężnymi partnerami zajmującymi się handlem stalą w Polsce. Mamy także podpisanych ponad 20 listów intencyjnych z innymi hurtownikami, producentami i firmami działającymi w tej branży, zainteresowanymi zarówno dostarczeniem swoich ofert, jak i zaangażowaniem kapitałowym w StalPortal. I to właśnie jest siła naszego przedsięwzięcia: bogata oferta i kilku udziałowców. Muszę powiedzieć, że zainteresowanie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Jestem przekonany, że spółka osiągnie sukces.Tworzone przez ComputerLand i jego partnerów platformy B2B mają charakter branżowy. Czy myślą Państwo o włączeniu ich do bardziej globalnych przedsięwzięć, takich jak Xtrade czy ORE?Nie można tego wykluczyć. Na pewno szeroka współpraca jest wskazana. Jednak mimo wszystko uważam, że najlepsze efekty uzyskuje się poprzez specjalizację. Pewne rynki są bardzo hermetyczne i dlatego większy sukces można odnieść koncentrując się tylko na danej branży.Na jakim etapie są nowe przedsięwzięcia ComputerLandu, związane z internetem?Spółka nie uruchamia żadnych projektów związanych bezpośrednio z internetem. Sieć wykorzystujemy do tworzenia nowych przedsięwzięć, nowych modeli biznesu, które klientom mają przynieść wymierne korzyści i dodatkową wartość.Jeżeli chodzi o outsourcing, ComputerLand realizuje już kilka tego typu projektów. Wzorcowym przykładem jest Agent Transferowy PZU-CL, prowadzący outsourcing na szeroką skalę, który przynosi korzyści wszystkim zainteresowanym stronom, szczególnie Towarzystwu Emerytalnemu. Rozwijamy ofertę, która wzbudziła duże zainteresowanie rynku. Robimy wszystko, by zaowocowała kolejnymi przedsięwzięciami i kontraktami o znaczącej skali. Udało nam się już podpisać kilka mniejszych umów, ale te, na które najbardziej liczymy, są dopiero przed nami. Prowadzimy zaawansowane rozmowy z wieloma bankami i przedsiębiorstwami. Są one jednak trudne, ponieważ nie tak łatwo jest podpisać porozumienie o 5- czy 10-letniej współpracy.Kolejne przedsięwzięcie to WEB hosting. Od miesiąca pracuje nasze centrum obliczeniowe na południu Polski. Oceniamy, że obecnie jest to najbardziej profesjonalna i nowoczesna placówka tego typu w kraju. Pozyskaliśmy już pierwszych klientów. Myślę, że trafiliśmy z właściwą ofertą do wszystkich, którzy profesjonalnie myślą o budowie e-commerce, dla których obsługa wielu klientów, duża przepustowość telekomunikacyjna i bezpieczeństwo systemu to priorytety.E-integracją zajmuje się nasza spółka zależna Positive. Obecnie ponad 40--osobowy zespół prowadzi projekty związane z e-commerce, m.in. konsulting dla naszych klientów, pomoc w budowie architektury systemów, oferowanie sprzedaży konkretnych rozwiązań i ich wdrażanie czy integrowanie z istniejącymi systemami. To właśnie zespół Positive zbudował portal dla CHI oraz StalPortalu. Wierzę, że za 2?3 lata nie będziemy mówili o starej i nowej ekonomii, tylko o jednej ekonomii, gdzie elektroniczne kanały dostępu i dystrybucji będą częścią ogólnego systemu.Jeżeli chodzi o ASP, prowadzimy szeroko zakrojone prace badawczo-rozwojowe, które mają potwierdzić zasadność wprowadzenia na rynek tego rodzaju usług. To bardzo ciekawa koncepcja, jednak rozwija się ona na świecie w sposób spokojny i wydaje mi się, że aby wzbudzić nią zainteresowanie firm, potrzeba jeszcze sporo czasu i światowych przykładów potwierdzających, że jest to dla nich najlepszy kierunek. Jest to dobre rozwiązanie, zwłaszcza dla wielkich przedsiębiorstw.Jedną ze sztandarowych spółek grupy ComputerLandu miał być CL Zdrowie, powstały na bazie przejętych w 1999 r. dwóch spółek specjalizujących się w tym segmencie rynku. Czy cel ten udało się osiągnąć?Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów, jakie osiągamy w zakresie obsługi sektora zdrowia. Obroty z tego tytułu wzrosły w 2000 r. o ponad 100%. Przewidujemy, że w br. wzrosną co najmniej o kolejne 100%. Oczywiście, rozwój CL Zdrowie i jego pozycja na rynku sprawia, że bardzo dużo inwestujemy w tę firmę, co z kolei odbija się na rentowności. Rynek jest ogromny i rośnie w takim tempie, że trzeba inwestować, żeby z niego nie wypaść. Według naszych szacunków, CL Zdrowie ma ok. 40-proc. udziału w rynku. Robimy wszystko, żeby tę pozycję przez następne lata utrzymać.Czy w br. ComputerLandowi uda się utrzymać dynamikę wyników finansowych z 2000 r.?Spółka nie opublikowała prognoz, dlatego nie mogę podać żadnych liczb. Chcę natomiast zapewnić, że zamierzamy utrzymać wzrost wyników spółki ze szczególnym uwzględnieniem zysku operacyjnego. Chcielibyśmy, żeby w ciągu najbliższych trzech lat rósł on średnio o 25% rocznie. Jest to ambitny plan, który przy stosunkowo małym wzroście rynku informatycznego jest czymś, czego oczekują nasi inwestorzy i analitycy rynkowi.Ostatnio ComputerLand ?stracił? jednego z dwóch głównych akcjonariuszy. Choć firma Vanstar Corp. miała poważne kłopoty już ponad rok temu, spółka o tym nie informowała, mimo że jest to wiadomość istotna dla pozostałych akcjonariuszy. Dlaczego?Niczego nie ukrywaliśmy. Vanstar ogłosił upadłość przed rokiem. Natomiast dopiero niedawno syndyk masy upadłościowej tej spółki podjął kroki formalno-prawne w celu sprzedaży pakietu akcji naszej firmy, które Vanstar posiadał od wielu lat. Oczywiście, niedobrze, że tak się stało, jednak dla ComputerLandu nie miało to żadnego znaczenia handlowego. Vanstar był co prawda inwestorem branżowym, ale zdecydowanie pasywnym. Nie mieliśmy żadnych powiązań czy relacji handlowych, w związku z czym upadłość tej firmy w żaden sposób nie wpłynęła na działalność bieżącą ComputerLandu.Czy satysfakcjonuje Państwa obecna struktura akcjonariatu z jednym udziałowcem indywidualnym, posiadającym kilkanaście procent akcji i jednym funduszem, który ma nieco ponad 5% walorów?Jest to efekt przyjętej koncepcji, która zakłada bycie firmą przejrzystą. Uważam, że obecnie jesteśmy wzorem otwartości na krajowym rynku kapitałowym. Chcieliśmy i chcemy wzbudzić zainteresowanie naszą spółką polskich graczy. Chodzi o towarzystwa emerytalne, fundusze inwestycyjne czy banki. Muszę powiedzieć, że to się udało. Efektem jest udana emisja obligacji.Rozumiem, że przyjęty model przesądza o tym, że w najbliższym czasie nie należy spodziewać się wejścia do ComputerLandu inwestora strategicznego?Nic nas do tego nie przymusza. Przyjęliśmy model amerykański, który dobrze się sprawdza. Natomiast w biznesie nigdy nie należy mówić nie. Spółka jest otwarta na każdą propozycję. Jeżeli znajdzie się interesujący partner, który rzeczywiście będzie mógł wnieść wartość dodaną do spółki i dla jej akcjonariuszy, to naszym obowiązkiem jest rozważenie i przyjęcie takiej oferty.Czy w takim razie ComputerLand rozważa jakieś nowe akwizycje?Prowadzimy różne rozmowy, ale nie są one zaawansowane. Powtórzę jeszcze raz, że zawsze stawiamy sobie pytanie, czy z potencjalnej współpracy będzie rzeczywista wartość dodana dla spółki i dla jej akcjonariuszy. Jeżeli te warunki nie są spełnione, rezygnujemy z transakcji.Obecnie ComputerLand doskonale daje sobie radę na rynku sam i nie potrzebuje inwestorów strategicznych. Z drugiej strony, nie znajdujemy na tyle ciekawych ofert i propozycji zakupu czy połączenia z innymi firmami, żeby natychmiast tego typu przedsięwzięcia realizować. W dalszej perspektywie czasowej oczywiście będziemy realizowali politykę konsolidacji rynku.Dziękuję za rozmowę.