Nie jest tak źle jak przed czterema laty

Giełdowe spółki zdołały się uchronić przed skutkami kataklizmów przechodzących przez całą niemal Polskę. W wielu okolicach jest niebezpiecznie, ale kończy się na zagrożeniu nie powodującym strat. Największe szkody poniosły niektóre z firm w Trójmieście, ale także TP SA, której burze, huragany i powodzie uszkodziły wiele sieci końcowych.

? Mamy bardzo dużo uszkodzeń sieci końcowych, ale przeważnie udaje nam się usunąć je w ciągu 8?12 godzin. Na szczęście, nie doszło do istotnych zniszczeń specjalistycznej infrastruktury: central, routerów czy modemów ? powiedział PARKIETOWI Piotr Gawron, rzecznik TP SA. W Trójmieście, gdzie łączność straciło ok. 1100 numerów, jak deklaruje Waldemar Wielczyk, rzecznik regionu gdańskiego, naprawy zajęły do 36 godzin. Spółka nie wyceniła jeszcze kosztów ani też strat wynikających z niekorzystania z usług przez abonentów.W Trójmieście jedną z bardziej poszkodowanych firm jest GPRD. ? Naprawiamy obiekty objęte naszą gwarancją oraz te, które właśnie realizujemy. Ucierpiały m.in. nasypy drogowe trasy WZ w Gdańsku i obwodnica Trójmiasta ? powiedział PARKIETOWI Andrzej Rogowicz, szef produkcji GPRD. Spółka szacuje straty na ok. 2 mln zł, obecnie potwierdzają to rzeczoznawcy z TU Heros, w którym firma jest ubezpieczona. Na razie GPRD nie zdobyło żadnych zleceń na naprawy szkód wyrządzonych przez powódź. Udało się to natomiast Hydrobudowie Gdańsk, która za 1,5?2 mln zł wyremontuje zbiornik retencyjny na rzece Strzyża w centrum Gdańska. ? Poniesione przez nas straty można określić jako minimalne. W zatopionych strefach nie mieliśmy istotnych inwestycji ? mówi Stanisław Jagalski, szef produkcji Hydrobudowy Gdańsk. Choć kataklizmy przeszły przez prawie cały kraj, firmom z innych regionów niż Trójmiasto udało się uniknąć szkód. Z trzech zakładów Cersanitu w: Starachowicach, Krasnymstawie i Wałbrzychu tylko w nieznacznym stopniu ucierpiał ten ostatni. ? Zalało ul. Wrocławską i drogę wewnętrzną zakładu, ale woda szybko ustąpiła ? powiedziała PARKIETOWI Mariola Sekuła, specjalista PR z Cersanitu. W Kotlinie Kłodzkiej cały czas jednak na polach stoi woda. W wielu miejscach zostały podmyte tory kolejowe i do końca lipca nie będzie połączeń kolejowych między Wałbrzychem a Kłodzkiem.Uspokaja też biuro prasowe KGHM. Choć opady są bardzo duże, w okolicy nie ma zagrożeń. Również w Raciborzu, który przed 4 laty znalazł się pod wodą, Mieszko, ZEW i Rafako obecnie nie mają problemów. ? Stan Odry jest podwyższony, ale nieznacznie, a od powodzi w 1997 r. wały przeciwpowodziowe zostały naprawione i podniesione. Zakład też jest już dużo lepiej przygotowany na takie sytuacje ? powiedział Janusz Rydzak z Rafako.W województwach małopolskim i świętokrzyskim ogłoszono stan powodziowy i choć sytuacja przedstawia się dramatycznie, problemy ominęły znajdujące się tam giełdowe firmy. Co najważniejsze, Kraków został oszczędzony przez pierwszą falę kulminacyjną, która przeszła przez miasto wczoraj po południu.Położony w Wadowicach Ponar, mimo wylania Skawy, na razie uniknął problemów. Klęska powodzi dotknęła jednak część pracowników, głównie z Suchej Beskidzkiej. ? Nie dezorganizuje to pracy zakładu ? mówi Andrzej Dzierugo, prezes Ponaru. Dużo spokojniej jest już w Tarnowie, gdzie mieści się Ampli. Poziom rzek opadł. Wciąż podniesiony jest natomiast stan Soły w okolicy Żywca. ? Zagrożenie jest jednak znacznie mniejsze niż podczas poprzedniej powodzi ? zapewniają w browarze.Problemów z powodzią nie ma także stolica woj. świętokrzyskiego, w którym ma siedzibę wiele giełdowych firm.

HALINA KOCHALSKA