Obniżone wpływy z prywatyzacji

Brak wpływów z prywatyzacji TP SA nie zwiększy podaży skarbowych papierów wartościowych ? powiedział wczoraj minister finansów Jarosław Bauc. Tymczasem dzień wcześniej Halina Wasilewska-Trenkner, wiceminister finansów, nadzorująca budżet, stwierdziła, że braki we wpływach z prywatyzacji zostaną załatane zwiększoną emisją papierów skarbowych. Niektórzy analitycy finansowi przyznają, że pogubili się kompletnie w zmianach budżetowych.Wpływy ze sprzedaży akcji TP SA stanowiły podstawę dochodów państwa z prywatyzacji w tym roku. Tylko sprzedaż akcji spółki konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding miała przynieść 5,6 mld zł. Do tej pory sądzono, m.in. po wcześniejszych wypowiedziach szefa resortu finansów Jarosława Bauca, że brak tej kwoty ze sprzedaży TP SA zostanie pokryty zwiększoną emisją papierów skarbowych. Tę opinie potwierdziła we wtorek Halina Wasilewska-Trenkner, wiceminister finansów. Tymczasem wczoraj minister finansów Jarosław Bauc powiedział, że brak 6 mld zł nie spowoduje wzrostu emisji papierów skarbowych.Okazuje się bowiem, iż w nowelizacji budżetu rząd dokonał przesunięć we wpływach z prywatyzacji. Kwota 18 mld zł nie zmieniła się, jednak w tym roku potrzeba tylko 12 mld zł, a reszta, ok. 6 mld zł, ma trafić na lokaty i posłużyć w przyszłym roku do obsługi zadłużenia zagranicznego. Ten brak zaś nie zaszkodzi budżetowi, bo ? jak powiedział J. Bauc ? ma on ?zakładki płynnościowe?.Nie wiadomo jednak, skąd rząd weźmie w takim razie pieniądze na sfinansowanie deficytu budżetowego. Po nowelizacji, której głosowanie w Senacie ma nastąpić dzisiaj, deficyt rośnie bowiem o 8,6 mld zł, z 20,5 mld zł do 29,14 mld zł, ale też o 8,6 mld zł spadają dochody ? do 152,46 mld zł. Jak przy tych zmianach rząd zdołał wygospodarować dodatkowe 6 mld zł, o które spadną wpływy z prywatyzacji, nie wiedzą nawet specjaliści.? Szczerze mówiąc, zagubiłem się w budżetowych woltach ? powiedział Krzysztof Rybiński z ING Barings. ? Najpierw wzrost deficytu o 8,6 mld zł i obniżenie o tę kwotę dochodów, potem kolejna kwota ubytku dochodów ? 13 mld zł, do tego maksymalny pułap 17 mld, a teraz jeszcze te wolty z wpływami z prywatyzacji. To jest nieczytelne.Nie bardzo też wiadomo, skąd budżet weźmie pieniądze na bieżące funkcjonowanie, skoro zaawansowanie wydatków jest znacznie większe od dochodów, a resort finansów nie zwiększył podaży papierów skarbowych w najbliższym czasie.Zdaniem Marka Zubera z BPH, wyjście z tej sytuacji jest inne ? brak wpływów z TP SA spowoduje, iż rząd będzie musiał wcześniej ciąć wydatki, niż nastąpiłoby to przy uzyskaniu tych 5,6 mld zł.Rynek, mimo wszystko, wydaje się dość spokojny. O ile na początku wczorajszego dnia, wskutek doniesień o fiasku rozmów z TP SA i wzrostu deficytu na rachunku obrotów bieżących, dolar zdrożał z 4,235 zł do 4,27 zł, to potem staniał do 4,25 zł. Przyczyną były doniesienia, że FT i KH wciąż chcą negocjować z MSP w sprawie zakupu akcji Telekomunikacji. Z kolei obligacje skarbowe nieco zdrożały, co było skutkiem zapowiedzi ministra J. Bauca, że podaż papierów skarbowych nie wzrośnie, i wysokiego popytu na obligacje na wczorajszej aukcji (inwestorzy zgłosili oferty o wartości 7,4 mld zł wobec podaży w wysokości 2 mld zł).Jednak analitycy coraz częściej mówią, iż jeszcze w tym roku, już po zmianie rządu, czeka nas kolejna nowelizacja budżetu. Nie wiadomo, jak na kolejne zmiany w budżecie zareaguje rynek.? Sądzę, że rynki mogą nie wytrzymać do kolejnej nowelizacji, a wtedy spadek wartości złotego z początku lipca może okazać się tylko przygrywką ? powiedział K. Rybiński. ? Poza tym, bardzo nieciekawa może być sytuacja w przyszłym roku. Próbowałem liczyć i wyszło mi, że deficyt budżetu państwa w przyszłym roku wyniesie 6% PKB.

M.S., PAP