W obecnej sytuacji trudno namawiać do długoterminowego kupowania akcji. Doradcy inwestycyjni są prawie zgodni ? czas zakupów jeszcze nie nadszedł. Zdaniem większości, pierwsze oznaki ożywienia rynkowego mogą pojawić się za kilka ? kilkanaście tygodni. Obecnie ryzyko straty jest jeszcze dość duże. Nie brakuje jednak i bardziej optymistycznych prognoz.? W obecnej sytuacji giełda jest miejscem raczej dla spekulantów. Mimo że rynek jest bardzo mocno wyprzedany, wciąż za dużo jest zagrożeń ze strony politycznej, aby inwestować już teraz ? uważa Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny PBK Asset Management.Zdaniem doradcy inwestycyjnego, za kupnem akcji przemawiać będzie to, że zyski z nich jako jedyne będą zwolnione z opodatkowania. ? Jeżeli tak się faktycznie stanie, co będzie miłą niespodzianką dla GPW, to w przyszłości napływ środków na giełdę powinien się zwiększyć ? dodaje Alfred Adamiec.Obecnie uwaga inwestorów koncentruje się na najbardziej płynnych spółkach z WIG20 i, oczywiście, na kontraktach terminowych. ? Teraz na rynku wydają się dominować w większości transakcje spekulacyjne o krótkim terminie lub nawet jednodniowe ? kończy doradca inwestycyjny PBK AM.Nie można spodziewać się napływu środków od zagranicznych inwestorów. W tym roku zdecydowanie przedkładają oni lokaty w obligacje. Największy wypływ kapitału, zainwestowanego w polskie spółki, zanotowano w czerwcu ? było to 88 mln USD. Wielu analityków twierdzi, że wrzesień i październik mogą przewyższyć czerwcowy wynik. Jeżeli tak by się stało, to najprawdopodobniej Polska zakończy ten rok z ujemnymi inwestycjami portfelowymi w udziały. Taka sytuacja nie miała miejsca od początku lat 90. Skutek jest taki, że WIG20 w tym roku stracił już blisko 50%.? Nie widzę przesłanek do inwestowania obecnie na GPW. Jeżeli w jednym czasie nastąpi interwencja w Afganistanie i pojawi się np. informacja o konieczności konstrukcji zupełnie nowego budżetu, to indeks może jeszcze ?zjechać? ? uważa Rafał Gębicki, dyrektor inwestycyjny Concordia.Ryzyko inwestycji zwiększa również koncepcja rządu koalicyjnego SLD-UP z PSL ? takiego rozwiązania rynek raczej nie przyjmie z entuzjazmem. ? Inwestycja w akcje wydaje się przedwczesna. Kupowałbym papiery z GPW tylko wtedy, gdyby ktoś przystawił mi pistolet do skroni. W takiej sytuacji postawiłbym na Pekao, PBK i PKN ORLEN ? dodaje Rafał Gębicki.Zdaniem Sławomira Gajewskiego z Credit Suisse Asset Management, przesłanek do poprawy koniunktury nie widać zarówno ze strony analizy fundamentalnej, jak i technicznej. ? Z rynku nie wieje optymizmem, natomiast właśnie we wszechobecnym pesymizmie upatrywałbym możliwych oznak poprawy. Z doświadczenia wiem, że wzrosty powracają na rynek wtedy, kiedy się ich nikt nie spodziewa. Tak może być i teraz ? mówi doradca inwestycyjny CSAM. Polska gospodarka najprawdopodobniej nie będzie się szybko rozwijać ? możliwa jest nawet recesja. W takich warunkach raczej nie należy się spodziewać poprawy wyników większości spółek z GPW. ? W obecnej sytuacji najbardziej odpowiednią inwestycją jest ta w branże defensywne ? jak banki czy np. farmaceutyki. Akcje tych spółek wyróżniają się niską wartością współczynnika beta ? nie będą więc traciły tak jak rynek. Z kolei na ich wynikach finansowych nie powinien się mocno odbić niski wzrost gospodarczy ? dodaje Sławomir Gajewski.Mocne wyprzedanie oraz przesadnie pozytywna reakcja na każde nienegatywne informacje zwiastują nadejście wzrostów. Przykładem takich zachowań na rynkach zagranicznych jest kurs Cisco. Po informacji zarządu o podtrzymaniu obowiązującej prognozy, cena akcji wzrosła o 21%. Zdaniem Roberta Nejmana, doradcy inwestycyjnego CA IB, podobny nastrój można zaobserwować na polskiej giełdzie, ? Uważam, że stosunek ryzyka do ewentualnych zysków przemawia za kupnem akcji. Rynek już przetrawił większość negatywnych informacji i nie ma już wiele miejsca na spadki. W takiej sytuacji każda wiadomość, która nie będzie negatywna, może spowodować wzrost indeksów ? twierdzi Robert Nejman.Rynek może też spodziewać się dodatkowych i nieoczekiwanych pieniędzy. ? Gdyby nowy rząd faktycznie ureguluje zaległości w stosunku do funduszy emerytalnych, to mogłoby wpłynąć do nich jednorazowo 5 mld zł. Nawet gdy na GPW zostanie skierowane 10% tej kwoty, to przy tak wyschniętym rynku jak teraz ceny akcji podskoczą ? dodaje doradca inwestycyjny CA IB.
Michał Śliwiński