Akcje Netii drożały niemal od początku notowań. Co ciekawe, mimo stosunkowo wysokich obrotów (wolumen przekroczył 1 mln sztuk) transakcje zawierano na małych pakietach, z których największy nie przekraczał 14 tys. papierów. Zwyżka akcji drugiego co do wielkości operatora telefonii stacjonarnej odbywa się wbrew zaleceniom analityków banków inwestycyjnych. Wykorzystywanie zwyżek kursu do sprzedaży zalecał niedawno CSFB. Negatywnie do spółki nastawiony był również Herve Drouet z HSBC. W datowanym na 9 listopada raporcie rekomendację sprzedaj przy cenie docelowej 2 zł wystawił Schroder Salomon Smith Barney. W opinii specjalistów banku, spółka, nawet po redukcji zadłużenia, nie jest atrakcyjną inwestycją. "Przy ograniczonych środkach na finansowanie rozwoju usług o wysokiej wartości dodanej oraz słabych perspektywach rozwoju przesyłu głosu w telefonii stacjonarnej, spółka nie może raczej liczyć na wzrost ARPU (średnich miesięcznych przychodów na abonenta), a tempo wzrostu liczby klientów spada. Brak efektu skali spowoduje, iż poprawa stopy zwrotu z inwestycji będzie raczej powolna" - czytamy w raporcie.
Wzrosty kursu, mimo tych niekorzystnych opinii, analitycy uzasadniają bardzo spekulacyjnym nastawieniem inwestorów. Dla nich nie liczy się już w praktyce sytuacja fundamentalna spółki, a jedynie docierające z niej informacje powodują często wahania kursu nieadekwatne do ich wagi.