D. Orłowski, prezes Wawelu, uważa że z faktu, iż dwaj najwięksi akcjonariusze otrzymali w tym samym czasie zgody na zwiększenie zaangażowania w spółce, nie należy wyciągać wniosku, iż są oni w konflikcie. - Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia we współpracy z tymi akcjonariuszami liczę, że porozumieją się oni co do dalszej obecności w firmie - powiedział PARKIETOWI prezes Wawelu.

Firma Gustav F.W. Hamester działająca w branży cukierniczej poprzez podmioty zależne posiada już 22% głosów na walnym Wawelu. Po koniec maja br. Niemcy kupili prawie 100 udziałów DOT za 6,41 mln zł od WIK - firmy w 100% zależnej od Wawelu. DOT posiada akcje giełdowej spółki, uprawniające do ponad 13% głosów. Z prostego wyliczenia wynika, że Gustav F.W. Hamester płacił za 1 walor Wawelu ok. 21 zł. Prezes Orłowski tłumaczy, że to błędny rachunek i transakcję trzeba rozpatrywać wraz z dodatkowymi warunkami. Jednym z nich było udzielenie przez Gustav F. W. Hamester 3,84 mln zł pożyczki DOT. Firma ta po otrzymaniu pieniędzy od nowego właściciela od razu spłaciła część swoich zobowiązań. DOT zwrócił Wawelowi ponad 2,31 mln zł pożyczki wziętej w 2000 r. oraz oddał prawie 1 mln zł spółce WIK. Ta z kolei po otrzymaniu tych środków oraz pieniędzy ze sprzedaży DOT spłaciła Wawelowi pożyczkę w wysokości 7,4 mln zł. Gustav F.W. Hamester niespełna miesiąc przed przejęciem DOT kupił spółkę Marat (z grupy BIG-BG), która posiada 8,9% głosów Wawelu. Kwota transakcji nie została ujawniona. Niemcy w krótkim terminie bez wezwania przejęli więc kontrolę nad 22-proc. pakietem głosów Wawelu. Przedstawiciele KPWiG zgłaszali wówczas wątpliwości co do sposobu przeprowadzenia tych transakcji. Ostatecznie Komisja jednak żadnych konsekwencji wobec niemieckiego inwestora nie wyciągnęła (być może są jakieś warunki przy obecnej zgodzie).

Chęć na zwiększenie udziałów w Wawelu ma też Eugeniusz Małek, szef rady nadzorczej, który posiada już ok. 22% głosów na walnym. W maju 2000 r. ogłosił on wezwanie na pakiet akcji uprzywilejowanych co do głosu (24%) z ceną 30 zł. Transakcję realizował na zlecenie spółki WIK, która przekazała mu 3,4 mln zł zaliczki (pożyczyła pieniądze od Wawelu) na zakup walorów. E. Małek w wezwaniu skupił akcje uprawniające do 19% głosów. Jednym z powodów konsolidacji akcjonariatu (walory uprzywilejowane posiadali pracownicy) w ub.r. była m.in. obrona przed wrogimi działaniami podejmowanymi przez grupę poznańskich inwestorów skupionych wokół Mariusza Świtalskiego. Żądała zmian w radzie nadzorczej i zarządzie. Przedstawiciele Wawelu, w połowie 2000 r., nie wykluczali możliwości odsprzedania akcji kupionych w wezwaniu przez szefa rady nadzorczej inwestorowi strategicznemu. E. Małek w umowie z WIK zobowiązał się bowiem, że docelowo przeniesie walory na rzecz WIK lub podmiotu wskazanego przez WIK. Zgodnie z postanowieniem walory mogą być również umorzone.

Wczoraj D. Orłowski podtrzymał wykonanie prognozy przychodów na ten rok w wysokości 125 mln zł i zysku netto na poziomie 4,6 mln zł. Spółka po 3 kwartałach wypracowała niespełna 0,9 mln zł zysku netto, a jej sprzedaż wynosi prawie 94 mln zł. Wczoraj kurs spółki nie zmienił się i wyniósł 22 zł.