pieniędzy, a kursy są wysokie. Podstawowym kryterium przy wyborze spółek dla
OFE nie jest jakość ... ale płynność. Dopiero z tych najbardziej płynnych
spółek wybiera się najlepsze. Problem jednak w tym, że u nas nie ma z czego
wybierać, bo płynnych spółek jest jak na lekarstwo. OFE "zmuszone" więc są
do inwestowania w spółki o bardzo słabej kondycji finansowej (cała czołówka
giełdy - oprócz PEO) po wysokich kursach, albo do angażowania się w mniejsze
spółki, co bywa technicznie trudne (a na tych już nawet sami zarządzający
mówią, że kurs ma niewiele wspólnego z wartością firmy). Wybór więc jest
niewielki, a kupować trzeba (sic). Nie bez powodu instytucje te są nazywane
OFE`rmami. Trochę się na ten temat rozpisałem, ale jest on obecnie dla
giełdy kluczowy. Jeśli OFE dostaną pieniądze, to rozpoczną automatycznie
zakupy. Zarządzający nie zarządzają swoimi pieniędzmi i jak pokazały
ostatnie 2 lata płaci się im za inwestowanie, a nie za wyniki. A to różnica.
Po prostu "kupować trzeba". Jeśli więc zaległości wobec OFE trafią na giełdę
to niezależnie od kondycji spółek, sygnałów AT, czy perspektyw gospodarki
będziemy mieli wzrost. Aż mnie w gardle ściska mówiąc coś takiego, ale taki
już niestety jest nasz rynek. OFE jest na nim teraz jednym z większych
graczy i polska giełda zaczyna powoli robić się "grą" a nie giełdą. Wartość
TPS, ELE, PKN zależy od ZUS`u :-) Niedługo kompletnie oderwieędzie. A przy kosmicznych niekiedy wycenach
polskich papierów nikt się nimi nie zainteresuje. Warto tutaj też przytoczyć
przykład USA, gdzie pieniądze we wszelakiej maści funduszach są tak ogromne,
że mogliby zrobić hossę na kolejne 10 lat na Nasdaq na 10 tyś. Każdy jednak
ocenia wartość spółki i proporcjonalnie do ryzyka inwestuje tam pieniądze.
Też nieco na wyrost, ale to naród optymistów. Optymistów, ale też i
realistów znających obecną wartość spółki (choć kupują perspektywy). Kupuje
się dobre, "mniej kupuje" się złe. U nas takiego mechanizmu raczej nie ma,
nikt wartości spółki nie bierze pod uwagę i automatyczne kupno funduszy
powstrzymać może dopiero chyba zbankrutowanie firmy. Wtedy żeby nie wiem ile
miały pieniędzy z ZUS`u to spółka warta będzie 0 pln. A takie zagrożenie
właśnie w tym tygodniu pojawiło się na Elektrimie. To nie dziwi ..... ale
czemu akurat w tym tygodniu ??? Nie było żadnych nowych rewelacyjnych
informacji, a sytuacja ELE znana jest od miesięcy. Inwestorów przestraszyła
znana wcześniej informacja o planach zwiększenia zaangażowania w sektorze
energetycznym. To inwestycja na 500 milionów dolarów. Nie wiem skąd Elektrim
miałby na to pieniądze, bo na razie boryka się z problemem wykupu obligacji.
W połowie grudnia zmuszony będzie wykupić swoje obligacje zamienne o
wartości do 480 milionów euro, a nawet na to nie ma pieniędzy. Kolejny
kwiatek to zwiększenie pakietu akcji ET wchodzącego w skład zabezpieczenia
pod obligacje - obecnie w posiadaniu BRE. Wcześniej 3,27 proc, obecnie ponad
20 proc. Nie spłacenie zobowiązań i utrata tego pakietu akcji spowoduje
spadek wartości spółki według jednego z banków o 1/3 wartości. Miesiąc temu
Waldemar Siwak pytany czy ELE może zbankrutować odpowiedział "Gdybym
odpowiedział nie, to byłbym zbyt pewny siebie, gdybym odparł, że tak - jutro
musiałbym podać się do dymisji." W tym tygodniu na takie samo pytanie
dziennikarzy nie chciał odpowiedzieć ;-) Proszę jednak pamiętać, że nawet
bankructwo tej firmy nie oznacza wcale, że akcjonariusze tak mocno stracą.
Wbrew pozorom może być to dobre rozwiązanie (sic) Nie chcę tutaj prowadzić
wyliczeń, ale jeśli prawdą jest zapis w umowie między Vivendi a ELE, że w
przypadku bankructwa jednego z nich, drugie odkupuje udziały w ET płacąc za
nie cenę rynkową ustaloną przez .... banki inwestycyjne, to bankructwo
Elektrimu nie byłoby chyba takim złym posunięciem. Obecna wartość tego
pakietu znacznie przekracza giełdową wycenę Ele. Pozostaje oczywiście
pytanie jak rynek uwzględni takie ryzyko (na pewno dużo poniżej wartości)
oraz czy ELE będzie jeszcze mieć cały pakiet akcji. No dobrze.....już kończę
ten Elektrim Story. Spółka ma duży udział w indeksie, co w połączeniu z jej
dużą zmiennością bardzo wpływa na kontrakty. Dodatkowo ustala nastrój całego
rynku. Warto więc czasami poświęcić jej odrobinę więcej czasu. Jeśli chodzi
o jakieś wnioski, to na razie kurs Ele powinien się uspokoić, ale przed
połową grudnia (akurat przy okazji pieniędzy OFE), kiedy to następuje termin
wykupu obligacji, będziemy mieć na tym papierze prawdziwą wojnę. Wygra
oczywiście lepiej poinformowany a drobnym inwestorom pozostaje obserwacja
kursu, bo na informacje nie mają co liczyć (chyba że parę godzin po fakcie)
Czas na trochę Analizy Technicznej. Tutaj sprawa w dłuższym terminie nie
wygląda najlepiej. Oo to zupełnie jak fundamenty spółek ;-) Patrząc na
wykres indeksu w ujęciu Miesiecznym.gif i Tygodniowym.gif widać jasno, że
dalej jesteśmy w objęciach bessy. Nie wybiliśmy się jeszcze nawet nad kanały
trendu spadkowego, a sporo analityków już odtrąbiło hossę. Nie wspomnę nawet
o zapomnianych formacjach RGR na Wig20 WIG20RGR.gif i WIGRGR.gif Teraz mamyalki nie jest pozytywny. Tą samą linię
trendu widać też na świeczkach dziennych.gif i widać wyraźnie, że na tym
poziomie byki poniosły porażkę. Na kontraktach kluczowym poziomem oporu stał
się obecnie poziom 1370.gif pkt. Dopiero pokonanie przez indeks ostatnich
szczytów czyli okolic oporu na 1360 pozwoli kontraktom na wyjście nad 1370
pkt. Jasno powiem, że teraz tego się nie spodziewam. Nie pozwalają na to
rynki Zachodnie (o tym później) i parę wolniejszych wskaźników. Spójrzmy na
stały zestaw. Na pierwszy ogień MACD.gif który na wysokich poziomach dał
sygnał sprzedaży. Ostatnio nie trafny, ale obecnie po negatywnej dywergencji
jest znacznie bardziej wiarygodny. Warto też zauważyć, że nawet czwartkowe
mocne odreagowanie przyczyniło się do spadku wartości wskaźnika. RSI.gif
cały czas tworzy negatywne dywergencje i o optymizm też tutaj trudno.
TRIX.gif to samo. To dość wolny wskaźnik, ale dywergencje widać dość
wyraźnie i do tego na poziomach sporego wykupienia. Elliott.gif Oscillator
też dał sygnał sprzedaży. To nie pozwala na optymistyczne prognozy przebicia
ostatnich szczytów. Muszę tutaj wtrącić małą uwagę. Mam negatywne
nastawienie do rynku i trzeba bardzo mocno mrużyć oczy, by nie widzieć złego
stanu gospodarki(ek) i wierzyć w optymistyczne wizje ożywienia itd. itp. To
już słyszymy od ponad roku. Akcje wycenione są bardzo wysoko (szczególnie w
USA) i co do tego nie mam wątpliwości. Wątpliwości mam jednak co do spadków,
gdyż rynek zarówno nasz jak i USA jest mocno optymistyczny i JEST W TRENDACH
WZROSTOWYCH. Od dawna powtarzam, że dołków ani szczytów łapać nie polecam i
najlepsze co można to poruszać się zgodnie z obecnym trendem. Obecny trend
jest wzrostowy, więc do krótkich "nie namawiam". Staram się obiektywnie
ocenić sytuację pod kątem AT (nie najlepsza teraz), pod kątem fundamentów
czyli wyceny spółek względem ich realnej wartości (bardzo zła) oraz
perspektyw gospodarki Polskiej i USA, bo to nas najbardziej interesuje (też
złe perspektywy, choć od roku w gazetach przeczytać można co innego). Nie ma
nic gorszego jak walka z trendem i wielu inwestorów na tym poległo. Piszę
jednak analizę by nie tylko dać jakieś wskazówki, ale opisać sytuację na
rynku. A ta jest moim zdaniem zła i będzie jeszcze gorsza. Do krótkich
jednak w trendzie wzrostowym ciężko namawiać. Oczywiście można tak grać (i
połowa zagra), ale reklamacji wtedy nie uwzględniam ;-) Wiem, że większość
rynku lubi wzrosty i ja sam bardzo chciałbym je zobaczyć, ale oprócz
głośnego krzyczenia wielu inwestorów "Hossa hossa aaaaaaa" nie słyszałem
żadnych argumentów, które pozwoliłyby rynkowi kontynuować wzrosty. No tak
..... pewnie zobaczymy je za pół roku. Tylko, że takie argumenty słyszałem
już w USA rok temu i pół roku temu. (U nas nikt nawet nie widział, że jest
źle więc nic nie mówiono) Zapewne tez usłyszę w okolicach maja ;-) Podane
wyniki spółek za III kwartał pokazują, że w USA pod względem spadku zysków
był to najgorszy kwartał od drugiej wojny światowej. A przypomnę, że ostatni
rok na Nasdaq to strata wszystkich firm równająca się prawie 7 letnim
zyskom. Proszę spojrzeć gdzie był wtedy Nasdaq. A to nie koniec. Zdaniem
wielu analityków (optymistycznych z reguły) 4 kwartał będzie jeszcze gorszy,
ale to chyba jasne, szczególnie po ataku. Ponad połowa analityków w USA
spodziewa się odbicia od dna dopiero w III kwartale 2002 roku. Do tego czasu
straty będą się powiększać (obecne P/E już pokazuje ogromne
przewartościowanie) Wróćmy do wykresów. Tak jak pisałem mamy trend
wzrostowy. Aby się "oficjalnie" skończył potrzebne jest przebicie poziomów
zniesienia ostatniej fali wzrostowej Zniesienia.gif Widać więc, że miejsca na
korektę wzrostu technicznie jest jeszcze sporoje.
Spójrzmy na szybsze wskaźniki. Tutaj na syskich trzech mamy po ostatnim
osłabieniu sygnały sprzedaży. Ultimate.gif Price ROC.gif Stochastic.gif To
jednak zupełnie odmienna sytuacja od wskaźników średnioterminowych. Tam
dopiero wychodzimy z poziomów wykupienia i wskaźniki mają duży potencjał
spadku. Na krótkoterminowych natomiast do sygnałów kupna potrzebna jest
jedna lub dwie dobre sesje. Patrząc na te wskaźniki z nieco większej
odległości widzimy też negatywne dywergencje. Nowy szczyt na kontraktach a
poziom wskaźników (Ultimate i ROC) znacznie poniżej ich ostatniego szczytu.
Tak więc tutaj też ostatni wzrost nie jest potwierdzany.
Krótko jeszcze o rynkach zachodnich. Tutaj na wykresach mamy bardzo mocne
opory, przy których spodziewam się formowania szczytów. Dow.gif Nasdaq.gif
Dax.gif Ifo spadł w Niemczech do najniższego poziomu od 8 lat i znajduje
się na poziomie, który zwykle poprzedza recesję. Zresztą jeśli chodzi o PKB
to w każdym kraju temat rzeka. Dopiero w tym tygodniu po raz pierwszy padło
w rządzie stwierdzenie zagrożenie recesją. Lepiej późno niż wcale. Z
wcześniejszych 5 procentowych wzrostów PKB w tym roku zostało 1,5 proc
(coraz bliżej mojego 1,3 ;-) a na przyszły rok nieco niżej. Moim zdaniem
sukcesem będzie jeśli PKB będzie w przyszłym roku na plusie. Niestety tak. W
żadnym kraju jeszcze nie pobudzono wzrostu gospodarczego zwiększając podatki
i obcinając wydatki. OECD potwierdziło już, że światowa !!! gospodarka
znajduje się w pierwszej od 20 lat recesji. Dla potwierdzenia tego faktu w
piątek mamy w USA pierwszą rewizję danych o PKB za III kwartał. Spodziewany
jest wynik -0,8 proc. Przypomnę tylko, że miesiąc temu spodziewano się -1,0
proc a było -0,4 proc. Teraz jeśli z -0,4 zrobi się -0,8 proc to będzie
wzrost na indeksach. Czemu ? Bo przecież dane zgodne z oczekiwaniami. Tak
samo działają zaniżone prognozy wyników spółek. Obecna sytuacja jak żywo
przypomina zawirowania rynku z lat siedemdziesiątych, kiedy to giełdy
borykały się z problemem OPEC. Wtedy mieliśmy tez ogromną przecenę
spowodowaną wzrostem cen ropy. Później przez długi okres tylko liczyła się
cena ropy. Wszelkie złe informacje były po prostu ignorowane. Żadna inflacja
czy straty spółek nie mogły zachwiać kursem, bo zaraz okazywało się, że
sprawa ropy jest dla rynku ważniejsza. W momencie gdy to zeszło na dalszy
plan mieliśmy następną przecenę. Podobnie jest teraz. Teraz w świetle
reflektorów jest Bin Laden i to informacje związane z terrorystami pomagają
rynkom wspinać się na wyższe poziomy. W momencie zlikwidowania Bin Ladena
zagrożenie pozostanie, ale nie będzie nowych inspiracji do hossy. Rynek
pozostanie ze spółkami przynoszącymi straty, recesją, zapewne już wtedy
sporą inflacją ..... i rozpoczniemy długie spadki.
Teraz jednak chwilo trwaj. Zarówno na rynkach zachodnich jak i w Polsce mamy
trendy wzrostowe i walka z nimi może być bolesna. Sądzę jednak, że jeśli w
najbliższych tygodniach sytuacja na rynku ułoży się bardzo pomyślnie to
możemy mieć ostatnią falę wzrostową, którą wykorzystać trzeba do pozbycia
się akcji i ewentualnego łapania szczytu. Zabicie Bin Ladena, pozytywne
rozwiązanie sprawy obligacji Elektrimu, nadzieja na pieniądze dla funduszy,
dość duży optymizm rynku i jego dalsze utrzymywanie się w trendzie
wzrostowym ... jeśli to wszystko zadziała razem to wzrostu nic nie
zatrzyma, ale w dłuższej perspektywie optymistą nie jestem. Jeśli chodzi o
ten czy następny tydzień to wzorując się na wskaźnikach można na początku
tygodnia spodziewać się jakiejś poprawy (gra pod RPP) a następnie spadków.
Jeśli chodzi o moją opinię to na tak zmiennym i zależnym od "spóźnionych"
informacji (OFE, wystarczająco
dużo. W tej fazie rynku proponowałbym raczej zmniejszenie ilości
angażowanego kapitału i poczekanie na wykreowanie się jaśniejszego trendu.
Pierwszymi jego oznakami będzie przebicie 1240 albo 1370. Kto spodziewał się
w tej analizie jakiegoś konkretnego stwierdzenia czy długie czy krótkie ...
zapraszam do codziennych komentarzy, bo sytuacja zbyt szybko się zmienia by
móc to określać na cały tydzień czy dwa.
[email protected]