Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 25.11.2001 20:05

Marek Pryzmont

W USA to był świąteczny, krótszy i mało ciekawy tydzień. Ale zupełnie co

innego na naszym rynku. Rodzimi inwestorzy dostarczyli nam bardzo dużo

emocji, a zmienność rynku momentami była wręcz nieco męcząca nawet dla

daytraderów. Kontrakty10.gif Wszystko to za sprawą wiadomości odnośnie

Reklama
Reklama

ewentualnych spłat zaległości wobec OFE, oraz wszelkich plotek związanych z

Elektrimem. W obu przypadkach dość wyraźne było widać, że ktoś kogoś na tym

rynku ....... delikatnie mówiąc "robi w konia". Wszelkie informacje takich

serwisów jak Reuters, PAP czy innych agencji, były dostępne dla szerszego

grona znacznie później, niż wskazywałoby na to zachowanie rynku. Bardzo duży

środowy spadek rozpoczął się bez specjalnego powodu i dopiero na końcowym

Reklama
Reklama

fixingu dowiedzieliśmy się jaka była przyczyna. 3 godziny za późno, ale taka

już natura polskiej giełdy i mimo, że czasami coś zjada mnie od środka z

powodu takiego stanu rzeczy, to chyba pozostaje tylko uważnie obserwować

kursy, a nie wiadomości - bo te na rynek docierają za późno. Pocieszam się

jedynie, że na tak rozwiniętym rynku jak USA wcale nie jest lepiej.

Informacja o wycofaniu 30 letnich obligacji znana była największym graczom

Reklama
Reklama

na 20 min przed jej ogłoszeniem. A taka informacja warta była tysiące razy

więcej niż nasze środowe wahania.

Koniec narzekania przejdźmy do dwóch ważnych spraw. OFE i Elektrim - kogo

ten temat nie interesuje może akapit pominąć. Pieniądze dla OFE - czy będą ?

Wiceminister zapowiedziała przedstawienie planu spłaty zaległości OFE w

Reklama
Reklama

ciągu 3 tygodni. Temat ten więc na rynek wróci i nie został do końca

rozwiązany. Na razie po czwartkowym uspokajaniu giełdy, inwestorzy sądzą, że

pieniądze się jednak znajdą. Wielką zagadką jest dla mnie skąd miałyby się

znaleźć oraz czy jest to taka dobra informacja ? Pieniędzy brakuje na

wszystko i zaległości wobec OFE są raczej na szarym końcu listy płac.

Reklama
Reklama

Pozostaje pytanie czy OFE jest zainteresowane tymi pieniędzmi. Oficjalnie

oczywiście tak, ale czy z punktu widzenia ekonomicznego jest to dla nich

korzystne ? Po pierwsze obecnie odsetki od tych pieniędzy wynoszą 30 !!!

proc rocznie, a o takiej stopie zwrotu OFE mogą tylko pomarzyć, a po drugie

jak OFE same przyznają nie mają zbyt dużo możliwości inwestowania tych

Reklama
Reklama

pieniędzy, a kursy są wysokie. Podstawowym kryterium przy wyborze spółek dla

OFE nie jest jakość ... ale płynność. Dopiero z tych najbardziej płynnych

spółek wybiera się najlepsze. Problem jednak w tym, że u nas nie ma z czego

wybierać, bo płynnych spółek jest jak na lekarstwo. OFE "zmuszone" więc są

do inwestowania w spółki o bardzo słabej kondycji finansowej (cała czołówka

giełdy - oprócz PEO) po wysokich kursach, albo do angażowania się w mniejsze

spółki, co bywa technicznie trudne (a na tych już nawet sami zarządzający

mówią, że kurs ma niewiele wspólnego z wartością firmy). Wybór więc jest

niewielki, a kupować trzeba (sic). Nie bez powodu instytucje te są nazywane

OFE`rmami. Trochę się na ten temat rozpisałem, ale jest on obecnie dla

giełdy kluczowy. Jeśli OFE dostaną pieniądze, to rozpoczną automatycznie

zakupy. Zarządzający nie zarządzają swoimi pieniędzmi i jak pokazały

ostatnie 2 lata płaci się im za inwestowanie, a nie za wyniki. A to różnica.

Po prostu "kupować trzeba". Jeśli więc zaległości wobec OFE trafią na giełdę

to niezależnie od kondycji spółek, sygnałów AT, czy perspektyw gospodarki

będziemy mieli wzrost. Aż mnie w gardle ściska mówiąc coś takiego, ale taki

już niestety jest nasz rynek. OFE jest na nim teraz jednym z większych

graczy i polska giełda zaczyna powoli robić się "grą" a nie giełdą. Wartość

TPS, ELE, PKN zależy od ZUS`u :-) Niedługo kompletnie oderwieędzie. A przy kosmicznych niekiedy wycenach

polskich papierów nikt się nimi nie zainteresuje. Warto tutaj też przytoczyć

przykład USA, gdzie pieniądze we wszelakiej maści funduszach są tak ogromne,

że mogliby zrobić hossę na kolejne 10 lat na Nasdaq na 10 tyś. Każdy jednak

ocenia wartość spółki i proporcjonalnie do ryzyka inwestuje tam pieniądze.

Też nieco na wyrost, ale to naród optymistów. Optymistów, ale też i

realistów znających obecną wartość spółki (choć kupują perspektywy). Kupuje

się dobre, "mniej kupuje" się złe. U nas takiego mechanizmu raczej nie ma,

nikt wartości spółki nie bierze pod uwagę i automatyczne kupno funduszy

powstrzymać może dopiero chyba zbankrutowanie firmy. Wtedy żeby nie wiem ile

miały pieniędzy z ZUS`u to spółka warta będzie 0 pln. A takie zagrożenie

właśnie w tym tygodniu pojawiło się na Elektrimie. To nie dziwi ..... ale

czemu akurat w tym tygodniu ??? Nie było żadnych nowych rewelacyjnych

informacji, a sytuacja ELE znana jest od miesięcy. Inwestorów przestraszyła

znana wcześniej informacja o planach zwiększenia zaangażowania w sektorze

energetycznym. To inwestycja na 500 milionów dolarów. Nie wiem skąd Elektrim

miałby na to pieniądze, bo na razie boryka się z problemem wykupu obligacji.

W połowie grudnia zmuszony będzie wykupić swoje obligacje zamienne o

wartości do 480 milionów euro, a nawet na to nie ma pieniędzy. Kolejny

kwiatek to zwiększenie pakietu akcji ET wchodzącego w skład zabezpieczenia

pod obligacje - obecnie w posiadaniu BRE. Wcześniej 3,27 proc, obecnie ponad

20 proc. Nie spłacenie zobowiązań i utrata tego pakietu akcji spowoduje

spadek wartości spółki według jednego z banków o 1/3 wartości. Miesiąc temu

Waldemar Siwak pytany czy ELE może zbankrutować odpowiedział "Gdybym

odpowiedział nie, to byłbym zbyt pewny siebie, gdybym odparł, że tak - jutro

musiałbym podać się do dymisji." W tym tygodniu na takie samo pytanie

dziennikarzy nie chciał odpowiedzieć ;-) Proszę jednak pamiętać, że nawet

bankructwo tej firmy nie oznacza wcale, że akcjonariusze tak mocno stracą.

Wbrew pozorom może być to dobre rozwiązanie (sic) Nie chcę tutaj prowadzić

wyliczeń, ale jeśli prawdą jest zapis w umowie między Vivendi a ELE, że w

przypadku bankructwa jednego z nich, drugie odkupuje udziały w ET płacąc za

nie cenę rynkową ustaloną przez .... banki inwestycyjne, to bankructwo

Elektrimu nie byłoby chyba takim złym posunięciem. Obecna wartość tego

pakietu znacznie przekracza giełdową wycenę Ele. Pozostaje oczywiście

pytanie jak rynek uwzględni takie ryzyko (na pewno dużo poniżej wartości)

oraz czy ELE będzie jeszcze mieć cały pakiet akcji. No dobrze.....już kończę

ten Elektrim Story. Spółka ma duży udział w indeksie, co w połączeniu z jej

dużą zmiennością bardzo wpływa na kontrakty. Dodatkowo ustala nastrój całego

rynku. Warto więc czasami poświęcić jej odrobinę więcej czasu. Jeśli chodzi

o jakieś wnioski, to na razie kurs Ele powinien się uspokoić, ale przed

połową grudnia (akurat przy okazji pieniędzy OFE), kiedy to następuje termin

wykupu obligacji, będziemy mieć na tym papierze prawdziwą wojnę. Wygra

oczywiście lepiej poinformowany a drobnym inwestorom pozostaje obserwacja

kursu, bo na informacje nie mają co liczyć (chyba że parę godzin po fakcie)

Czas na trochę Analizy Technicznej. Tutaj sprawa w dłuższym terminie nie

wygląda najlepiej. Oo to zupełnie jak fundamenty spółek ;-) Patrząc na

wykres indeksu w ujęciu Miesiecznym.gif i Tygodniowym.gif widać jasno, że

dalej jesteśmy w objęciach bessy. Nie wybiliśmy się jeszcze nawet nad kanały

trendu spadkowego, a sporo analityków już odtrąbiło hossę. Nie wspomnę nawet

o zapomnianych formacjach RGR na Wig20 WIG20RGR.gif i WIGRGR.gif Teraz mamyalki nie jest pozytywny. Tą samą linię

trendu widać też na świeczkach dziennych.gif i widać wyraźnie, że na tym

poziomie byki poniosły porażkę. Na kontraktach kluczowym poziomem oporu stał

się obecnie poziom 1370.gif pkt. Dopiero pokonanie przez indeks ostatnich

szczytów czyli okolic oporu na 1360 pozwoli kontraktom na wyjście nad 1370

pkt. Jasno powiem, że teraz tego się nie spodziewam. Nie pozwalają na to

rynki Zachodnie (o tym później) i parę wolniejszych wskaźników. Spójrzmy na

stały zestaw. Na pierwszy ogień MACD.gif który na wysokich poziomach dał

sygnał sprzedaży. Ostatnio nie trafny, ale obecnie po negatywnej dywergencji

jest znacznie bardziej wiarygodny. Warto też zauważyć, że nawet czwartkowe

mocne odreagowanie przyczyniło się do spadku wartości wskaźnika. RSI.gif

cały czas tworzy negatywne dywergencje i o optymizm też tutaj trudno.

TRIX.gif to samo. To dość wolny wskaźnik, ale dywergencje widać dość

wyraźnie i do tego na poziomach sporego wykupienia. Elliott.gif Oscillator

też dał sygnał sprzedaży. To nie pozwala na optymistyczne prognozy przebicia

ostatnich szczytów. Muszę tutaj wtrącić małą uwagę. Mam negatywne

nastawienie do rynku i trzeba bardzo mocno mrużyć oczy, by nie widzieć złego

stanu gospodarki(ek) i wierzyć w optymistyczne wizje ożywienia itd. itp. To

już słyszymy od ponad roku. Akcje wycenione są bardzo wysoko (szczególnie w

USA) i co do tego nie mam wątpliwości. Wątpliwości mam jednak co do spadków,

gdyż rynek zarówno nasz jak i USA jest mocno optymistyczny i JEST W TRENDACH

WZROSTOWYCH. Od dawna powtarzam, że dołków ani szczytów łapać nie polecam i

najlepsze co można to poruszać się zgodnie z obecnym trendem. Obecny trend

jest wzrostowy, więc do krótkich "nie namawiam". Staram się obiektywnie

ocenić sytuację pod kątem AT (nie najlepsza teraz), pod kątem fundamentów

czyli wyceny spółek względem ich realnej wartości (bardzo zła) oraz

perspektyw gospodarki Polskiej i USA, bo to nas najbardziej interesuje (też

złe perspektywy, choć od roku w gazetach przeczytać można co innego). Nie ma

nic gorszego jak walka z trendem i wielu inwestorów na tym poległo. Piszę

jednak analizę by nie tylko dać jakieś wskazówki, ale opisać sytuację na

rynku. A ta jest moim zdaniem zła i będzie jeszcze gorsza. Do krótkich

jednak w trendzie wzrostowym ciężko namawiać. Oczywiście można tak grać (i

połowa zagra), ale reklamacji wtedy nie uwzględniam ;-) Wiem, że większość

rynku lubi wzrosty i ja sam bardzo chciałbym je zobaczyć, ale oprócz

głośnego krzyczenia wielu inwestorów "Hossa hossa aaaaaaa" nie słyszałem

żadnych argumentów, które pozwoliłyby rynkowi kontynuować wzrosty. No tak

..... pewnie zobaczymy je za pół roku. Tylko, że takie argumenty słyszałem

już w USA rok temu i pół roku temu. (U nas nikt nawet nie widział, że jest

źle więc nic nie mówiono) Zapewne tez usłyszę w okolicach maja ;-) Podane

wyniki spółek za III kwartał pokazują, że w USA pod względem spadku zysków

był to najgorszy kwartał od drugiej wojny światowej. A przypomnę, że ostatni

rok na Nasdaq to strata wszystkich firm równająca się prawie 7 letnim

zyskom. Proszę spojrzeć gdzie był wtedy Nasdaq. A to nie koniec. Zdaniem

wielu analityków (optymistycznych z reguły) 4 kwartał będzie jeszcze gorszy,

ale to chyba jasne, szczególnie po ataku. Ponad połowa analityków w USA

spodziewa się odbicia od dna dopiero w III kwartale 2002 roku. Do tego czasu

straty będą się powiększać (obecne P/E już pokazuje ogromne

przewartościowanie) Wróćmy do wykresów. Tak jak pisałem mamy trend

wzrostowy. Aby się "oficjalnie" skończył potrzebne jest przebicie poziomów

zniesienia ostatniej fali wzrostowej Zniesienia.gif Widać więc, że miejsca na

korektę wzrostu technicznie jest jeszcze sporoje.

Spójrzmy na szybsze wskaźniki. Tutaj na syskich trzech mamy po ostatnim

osłabieniu sygnały sprzedaży. Ultimate.gif Price ROC.gif Stochastic.gif To

jednak zupełnie odmienna sytuacja od wskaźników średnioterminowych. Tam

dopiero wychodzimy z poziomów wykupienia i wskaźniki mają duży potencjał

spadku. Na krótkoterminowych natomiast do sygnałów kupna potrzebna jest

jedna lub dwie dobre sesje. Patrząc na te wskaźniki z nieco większej

odległości widzimy też negatywne dywergencje. Nowy szczyt na kontraktach a

poziom wskaźników (Ultimate i ROC) znacznie poniżej ich ostatniego szczytu.

Tak więc tutaj też ostatni wzrost nie jest potwierdzany.

Krótko jeszcze o rynkach zachodnich. Tutaj na wykresach mamy bardzo mocne

opory, przy których spodziewam się formowania szczytów. Dow.gif Nasdaq.gif

Dax.gif Ifo spadł w Niemczech do najniższego poziomu od 8 lat i znajduje

się na poziomie, który zwykle poprzedza recesję. Zresztą jeśli chodzi o PKB

to w każdym kraju temat rzeka. Dopiero w tym tygodniu po raz pierwszy padło

w rządzie stwierdzenie zagrożenie recesją. Lepiej późno niż wcale. Z

wcześniejszych 5 procentowych wzrostów PKB w tym roku zostało 1,5 proc

(coraz bliżej mojego 1,3 ;-) a na przyszły rok nieco niżej. Moim zdaniem

sukcesem będzie jeśli PKB będzie w przyszłym roku na plusie. Niestety tak. W

żadnym kraju jeszcze nie pobudzono wzrostu gospodarczego zwiększając podatki

i obcinając wydatki. OECD potwierdziło już, że światowa !!! gospodarka

znajduje się w pierwszej od 20 lat recesji. Dla potwierdzenia tego faktu w

piątek mamy w USA pierwszą rewizję danych o PKB za III kwartał. Spodziewany

jest wynik -0,8 proc. Przypomnę tylko, że miesiąc temu spodziewano się -1,0

proc a było -0,4 proc. Teraz jeśli z -0,4 zrobi się -0,8 proc to będzie

wzrost na indeksach. Czemu ? Bo przecież dane zgodne z oczekiwaniami. Tak

samo działają zaniżone prognozy wyników spółek. Obecna sytuacja jak żywo

przypomina zawirowania rynku z lat siedemdziesiątych, kiedy to giełdy

borykały się z problemem OPEC. Wtedy mieliśmy tez ogromną przecenę

spowodowaną wzrostem cen ropy. Później przez długi okres tylko liczyła się

cena ropy. Wszelkie złe informacje były po prostu ignorowane. Żadna inflacja

czy straty spółek nie mogły zachwiać kursem, bo zaraz okazywało się, że

sprawa ropy jest dla rynku ważniejsza. W momencie gdy to zeszło na dalszy

plan mieliśmy następną przecenę. Podobnie jest teraz. Teraz w świetle

reflektorów jest Bin Laden i to informacje związane z terrorystami pomagają

rynkom wspinać się na wyższe poziomy. W momencie zlikwidowania Bin Ladena

zagrożenie pozostanie, ale nie będzie nowych inspiracji do hossy. Rynek

pozostanie ze spółkami przynoszącymi straty, recesją, zapewne już wtedy

sporą inflacją ..... i rozpoczniemy długie spadki.

Teraz jednak chwilo trwaj. Zarówno na rynkach zachodnich jak i w Polsce mamy

trendy wzrostowe i walka z nimi może być bolesna. Sądzę jednak, że jeśli w

najbliższych tygodniach sytuacja na rynku ułoży się bardzo pomyślnie to

możemy mieć ostatnią falę wzrostową, którą wykorzystać trzeba do pozbycia

się akcji i ewentualnego łapania szczytu. Zabicie Bin Ladena, pozytywne

rozwiązanie sprawy obligacji Elektrimu, nadzieja na pieniądze dla funduszy,

dość duży optymizm rynku i jego dalsze utrzymywanie się w trendzie

wzrostowym ... jeśli to wszystko zadziała razem to wzrostu nic nie

zatrzyma, ale w dłuższej perspektywie optymistą nie jestem. Jeśli chodzi o

ten czy następny tydzień to wzorując się na wskaźnikach można na początku

tygodnia spodziewać się jakiejś poprawy (gra pod RPP) a następnie spadków.

Jeśli chodzi o moją opinię to na tak zmiennym i zależnym od "spóźnionych"

informacji (OFE, wystarczająco

dużo. W tej fazie rynku proponowałbym raczej zmniejszenie ilości

angażowanego kapitału i poczekanie na wykreowanie się jaśniejszego trendu.

Pierwszymi jego oznakami będzie przebicie 1240 albo 1370. Kto spodziewał się

w tej analizie jakiegoś konkretnego stwierdzenia czy długie czy krótkie ...

zapraszam do codziennych komentarzy, bo sytuacja zbyt szybko się zmienia by

móc to określać na cały tydzień czy dwa.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama