Wzrosty cen akcji blue chipów przybrały na sile na początku bieżącego roku. Tylko na piątkowej sesji walory TP SA zdrożały prawie o 6,5%, zainteresowaniem cieszyły się też papiery KGHM i PKN ORLEN. Inwestorzy chętnie kupują akcje giełdowych banków, licząc m.in. na wysokie dywidendy. W piątek kurs Pekao wyniósł 90,5 zł, co jest jego historycznym maksimum. Analitycy liczą, że w przypadku utrzymania się popytu na walory największych spółek, zgodnie z tradycją z ostatnich kilku lat, WIG20 będzie rósł co najmniej do lutego, marca tego roku.
Zdaniem Dawida Wilanowskiego, kierownika Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego BM BPH, obecne wzrosty cen akcji (głównie blue chipów) na GPW są wywołane przez polskich (głównie fundusze emerytalne) i zagranicznych inwestorów instytucjonalnych. - Zwyżki kursów mają nagły charakter, co może sugerować, że wywołuje je grupa inwestorów instytucjonalnych. To oni wyznaczają punkty zwrotne na giełdzie. Drobni inwestorzy mogą się tylko przyłączyć do panującego trendu - powiedział PARKIETOWI Dawid Wilanowski. Radosław Solan z BDM PKO BP uważa z kolei, że za ostatnimi wzrostami cen akcji stoją przede wszystkim polskie fundusze inwestycyjne i emerytalne. - Dla inwestorów zagranicznych w dalszym ciągu istnieje wysokie zagrożenie ryzykiem walutowym. Polska waluta jest nienaturalnie mocna, co grozi jej nagłym osłabnięciem - stwierdził R. Solan.
dokończenie ze str. 1
Obaj specjaliści są zdania, że na poprawę notowań akcji giełdowych blue chipów mają wpływ uwarunkowania historyczne, zwane często "efektem stycznia". - Spora część inwestorów korzysta z analizy technicznej, która wskazuje, że przełom roku jest dla polskiego parkietu tradycyjnie bardzo dobry. Okres ten jest wykorzystywany do wzmożonych zakupów - stwierdził doradca BDM PKO BP.
Zdaniem D. Wilanowskiego, zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych polskim rynkiem jest uzasadnione co najmniej z trzech powodów. - Po pierwsze, jest już praktycznie przesądzone, że na najbliższym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe. Po drugie, w zeszłym roku ZUS nie przekazał na konta otwartych funduszy emerytalnych zaległych płatności. Te będą wpływać w ciągu najbliższych miesięcy i w efekcie część z nich trafi na GPW. Poza tym OFE mają zazwyczaj więcej środków na koniec roku, ponieważ w ostatnich miesiącach część osób przekracza wyznaczone limity składek i nie są one już przekazywane do funduszy. Inwestorzy liczą również na poprawę koniunktury gospodarczej w Polsce - stwierdził kierownik ZAiDI BM BPH.