- W stosunku do mojej ostatniej wypowiedzi dla PARKIETU nie zmieniły się żadne przesłanki fundamentalne, którymi kierujemy się w ocenie Elektrimu. Teraz, gdy obie strony określiły swoje pozycje wyjściowe, przychodzi czas na poważne negocjacje - powiedział PARKIETOWI W. Kostrzewa. Przyznał też, iż kierowany przez niego bank utrzymuje kontakty z Ryszardem Oparą, który w ostatnim czasie poinformował, iż posiada ponad 5% akcji Elektrimu.
Mimo oczekiwań części rynku, wiele w obrazie warszawskiego holdingu nie zmieniła wczorajsza rozprawa w sprawie złożonych wniosków o ogłoszenie upadłości i otwarcie postępowania układowego w Elektrimie. Sąd nie zgodził się na zgłoszony przez spółkę wniosek o utajnienie rozprawy. W jej trakcie przesłuchiwany był wiceprezes Jacek Walczykowski, którego zadaniem było udowodnienie, iż wystąpiły czynniki, niemożliwe do przewidzenia wcześniej, które w sposób znaczący wpłynęły na sytuację Elektrimu. Do takich zdarzeń zaliczył on półroczne opóźnienie w wydaniu El-Netowi koncesji na działalność w Warszawie, wejście na warszawski rynek telefonii stacjonarnej Netii (mimo wcześniejszych założeń utrzymywania duopolu w poszczególnych strefach numeracyjnych).
J. Walczykowski stwierdził, iż nie do przewidzenia były również procesy arbitrażowe wytoczone Elektrimowi przez Deutsche Telekom (ich wszczęcie miało, według przedstawiciela firmy, poważny wpływ na możliwości i koszty pozyskiwania źródeł finansowania). Spór z DT nie pozwolił też Elektrimowi na zbudowanie jednolitej oferty usług w ramach grupy (chodzi tu o wykorzystanie kupionej przez Elektrim firmy Bresnan, właściciela sieci telewizji kablowej Aster City). J. Walczykowski do czynników, które wpłynęły na pogorszenie sytuacji Elektrimu zaliczył również pogorszenie koniunktury na rynkach światowych, którego efektem były m.in. spadki wycen aktywów telekomunikacyjnych i energetycznych. Ostatnim argumentem warszawskiego holdingu był raport ING Barings z końca ubiegłego roku, w którym rekomendowano sprzedaż akcji Elektrimu.
Kolejnym ważnym punktem rozprawy było wyjaśnienie, czy wartość długów Elektrimu przewyższa wartość jego aktywów. Zdaniem J. Walczykowskiego, nie ma mowy o takiej sytuacji. - Wartość aktywów Elektrimu oceniam na co najmniej 3,5 mld zł - stwierdził.
Prawnicy reprezentujący obligatariuszy pytali m.in. o straty, jakie Elektrim poniósł na inwestycjach w internet. Spółka oszacowała je na kilkadziesiąt mln euro. Chcieli również uzyskać odpowiedź na pytanie, od kiedy zarząd Elektrimu miał świadomość, iż obligacje spółki zostaną przedstawione do wcześniejszego wykupu. - Informacje od Citibanku dostaliśmy 10 grudnia 2001 r. - stwierdził J. Walczykowski.