Zagraniczne instytucje finansowe znów namawiają do inwestowania w polskie spółki. Poprawia się też postrzeganie Polski i jej waga w modelowym portfelu krajów emerging markets.
Analitycy z Credit Suisse First Boston przeważyli Polskę w indeksie krajów rozwijających się. W piątkowym raporcie CSFB dał Polsce wagę 1,7%. Ze spółek notowanych na GPW, zdaniem CSFB, najbardziej atrakcyjne są Pekao, PKN ORLEN oraz BZ WBK. W indeksie Morgan Stanley Capital Invest emerging markets nasz kraj ma wagę wynoszącą 1,3%. Pozytywną ocenę Polski wydał też HSBC. W raporcie datowanym na 17 stycznia Polska została przeważona, za najbardziej interesujące walory uznane zaś zostały Prokom, ComputerLand, PKN ORLEN. HSBC za atrakcyjne uznał również banki, a na szczególne wyróżnienie zasłużyły Pekao i BPH-PBK.
Do kupna akcji Telekomunikacji Polskiej namawiają natomiast analitycy z J.P. Morgan Securities. Podobnie robią specjaliści zajmujący się polskim rynkiem w Lehman Brothers. Z kolei rekomendację kupuj wydał dla akcji PKN ORLEN i Prokomu Merrill Lynch. - Za obecnymi wzrostami nie stoi długoterminowy kapitał, ale raczej spekulanci, których horyzont inwestycyjny wynosi najwyżej kilka miesięcy. Niewątpliwie zmniejszyło się ryzyko walutowe, dolar i euro wzmocniły się do złotego i nikt już raczej nie wierzy w możliwość wybuchu kryzysu walutowego - powiedział PARKIETOWI Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny PBK Asset Management.
Atrakcyjnie w dłuższej perspektywie prezentują się akcje Polskiej Grupy Farmaceutycznej. W wydanej ostatnio przez AmerBrokers analizie walory dystrybutora farmaceutyków zostały wycenione na 51 zł. Przy obecnym kursie papiery firmy notowane są z blisko 40-proc. dyskontem. Analitycy AmerBrokers uważają, że w tym roku łódzka firma zarobi netto 25-26 mln zł. Spółka ma odpowiednią płynność - wartość free floatu wynosi ponad 200 mln zł. Podczas ostatnich sesji wzrosło zainteresowanie jej papierami. Kurs jest w wyraźnym trendzie wzrostowym, wartość obrotu na sesji przekracza zaś 1 mln zł.
Bardzo ciekawie wygląda ostatnio rynek kontraktów terminowych. W ubiegłym tygodniu dwukrotnie zajęto dużą (kilkaset kontraktów) pozycję, odpowiednią do późniejszego ruchu indeksu WIG20. W obu przypadkach były to pozycje długie, a po ich zajęciu rynek zaczynał rosnąć. Dla inwestorów, którzy dysponują wglądem w arkusz zleceń, takie działanie może być cenną wskazówką. Z rynkiem się nie walczy, a zwłaszcza z siłami, które są w stanie skierować indeks blue chipów w dogodną (dla swoich kieszeni) stronę.