FED za to stóp nie zmienił, podobnie jak "recesyjnego" nastawienia. Także
było to zgodne z oczekiwaniami i pokazuje dalszą gotowość obniżek stóp (w co
wątpię). Były ciche nadzieje na małą obniżkę, ale Allan Greenspan znał już
zapewne dane o bezrobociu, czy też wstępne PKB. O PKB pozwolę powtórzyć co
pisałem w środku tygodnia....Wstępne PKB za 4 kwartał w Stanach wyniosło
+0,2. Przyznać trzeba dość szokujące dane, które w przypadku potwierdzenia
zaprzeczałyby recesji. Prognozowana wartość wyniosła -1,1% (a mówiło się
nawet o -1,5%). Mimo paru pozytywnych czynników, które mogłyby wpłynąć na
taki stan rzeczy, wydaje mi się nieprawdopodobne, by PKB za ten czwarty
kwartał było dodatnie. Podobne dane podawane były odnośnie 3 kwartału i
kolejne korekty mocno rozczarowywały inwestorów. O korektach nikt już jednak
nie pamiętał, a tak jak teraz, liczyło się pierwsze miłe zaskoczenie. Skąd
tak zaskakująca liczba ? Głównie za sprawą ogromnych wydatków rządowych i
nie trudno się domyślić, że związanych z wojną w Afganistanie. Wydatki
rządowe skoczyły o 9,2% co jest największym wzrostem od 15 lat. To
zdecydowanie poprawia statystyczny obraz gospodarki, ale wystrzelona i
zniszczona rakieta, to nie to samo co inwestycja w nową firmę produkującą
np. samochody czy budującą domy. Tak więc ciężko taki wzrost PKB uznawać
jako ożywienie. Nazwać to trzeba jedynie jak nachoć jest to pewien środek do ożywienia gospodarczego (ale
poszczególnych sektorów, a nie całej gospodarki). Kolejne ważne są tutaj
wydatki konsumentów, a te w 4 kwartale na szczęście wzrosły, choć nie obyło
się bez dodatku "ale". ..... ale jest to wzrost wywołany głównie dzięki
ogromnym promocjom i świetnym warunkom sprzedaży (zerowe stopy procentowe).
Szczególnie odnosi się to do branży motoryzacyjnej. Pomogło to gospodarce i
nic w tym złego, ale zyski firm będą przez to niższe, więc poprawa
gospodarcza nie przełoży się szybko na wyniki firm. A to przecież
najważniejsze dla inwestorów. Dużo jest niuansów w tych danych i nie pora je
rozważać. 28 lutego podana zostanie pierwsza korekta i jak pokazuje historia
z ostatnich 22 lat, od wstępnych danych, do ostatecznych (po korektach)
różnica wynosiła średnio 0,7%..... a 66% procent było w przedziale -0,6 do
1,0 ....... natomiast 90% w przedziale -1,0 do 1,6. To statystyka, więc
trzeba oczy trochę zmrużyć, ale PKB powinno być w przedziale -0,4 do 1,1.
Moim zdaniem bliżej tej dolnej wartości.
Z raportu o PKB inwestorzy mogą wyczytać nie tylko dokładny stan gospodarki,
ale także wnioski co do przyszłości firm. Wyniki firm są oczywiście pochodną
stanu całej gospodarki, ale wyraźnie widać, że z finansami spółek najlepiej
nie jest. Wspomniany spadek wydatków inwestycyjnych o 12,5% jest największym
od 1930 r., a wynika z prostego faktu ...... braku zysków. Jak drastycznie
spadły zyski można zobaczyć prawie codziennie przy publikacji wyników
poszczególnych firm. Nowych emisji akcji też na rynku nie ma, więc firmy
praktycznie mieszają się we własnym sosie i przestały się rozwijać. Trudno
oczywiście wymagać, by w czasie recesji firmy rzucały się na nowe rynki i
otwierały nowe fabryki, ale to właśnie nowe inwestycje przyniosą ożywienie
gospodarcze i wyższe zyski dla akcjonariuszy. Skoro nie ma inwestycji, to
zyski prędzej będą się kurczyć niż rosnąć. Kredytów na inwestycje też firmy
nie wezmą, gdyż długi firm, w porównaniu do kapitału tych firm, osiągnęły
najwyższą wartość w historii, a wzrost zadłużenia od 1994 r. wynosi 85%
czyli dwa razy więcej niż wzrost PKB. Na razie głównym inwestorem jest
Państwo Amerykańskie wydające pieniądze nie na rozwój, ale na rakiety i
samoloty i przez jakiś czas tak jeszcze pozostanie. Stan gospodarki wygląda
przez to o niebo lepiej niż faktyczne finanse spółek., a przecież to zysk
spółek interesuje inwestorów najbardziej. Reasumując, mamy (mieliśmy ?)
odbicie gospodarcze, a nie nadchodzące ożywienie, ale odbicie w gospodarcze,
nie odbiło i zapewne nie odbije się znacząco na wynikach firm.
Co do tych wyników to zupełnie osobny temat rzeka, w tym tygodniu dość
istotny. Sprawa Enron"u podważyła zaufanie co do zasad przeprowadzania
audytów i księgowania. Sprawa z początku nie wydawała się aż tak istotna i
sam przyznam się szczerzę pod koniec ubiegłego roku ją zlekceważyłem. W
jednym z raportów czytałem pod koniec grudnia, że obecne standardy
księgowania pozwalają w bardzo prosty sposób ukryć ogromne straty, a to
pozwala wykreować przyzwoite zyski ..... operacyjne ...... które inwestorów
zwyczajowo interesują najbardziej. Główny kruczek "księgowy" odnosi się do
zakupu/fuzji firm, które płaciły w zeszłym roku ogromne pieniądze za
przejmowane aktywa innych firm (aktywa warte znacznie mniej niż faktyczna
wartość transakcji). Fuzje takich gigantów jak AOL Time Warner, podboje AT&T
czy Qwest i zasady nieco dziwnego księgowania transakcji powodują, że w
przypadku zmiany tych zasad na bardziej przejrzyste (o czym właśnie
debatowano w tym tygodniu i co wywołało falę spadkową) spowoduje, że
wszystkie te firmy będą musiały odpisać od swoich papierowychy i jakie tak naprawdę mają aktywa może w przypadku zmiany
zasad (złych) księgowania wpłynąć na rynek jak małe trzęsienie ziemi. Wielu
poważnych inwestorów/funduszy zdaje sobie sprawę z kondycji poszczególnych
spółek, ale obecne kursy tłumaczą na wiele różnych pokrętnych sposobów.
Właśnie tak pokrętnych jak księgowość spółek. Jeśli te karty zostaną
odkryte, to tajemnica poliszynela stanie się faktem, i notowania wielu
spółek wrócą do swojej odpowiedniej wartości, czyli dużo niżej. Strach już
było widać w tym tygodniu, ale czy bomba wybuchnie we wtorek, czy w
przyszłym miesiącu, tego nie wie nikt (a może zostanie po cichu zatuszowana
? ... jak to zwykle bywa). Warto jednak sprawę obserwować, bo pomimo
styczniowego oderwania naszego rynku od światowych trendów, wrócimy na pewno
do korelacji ze światem.
Tyle ciekawostek. W tym tygodniu posiedzenia FED ani RPP już nie ma, danych
ekonomicznych bardzo ważnych także i musimy zmagać się z analizą techniczną
z dodatkiem napływających wyników spółek z USA. Analiza techniczna zachęca
od pewnego czasu do sprzedaży. Inwestorzy chyba mocno wierzą w jej cudowną
moc przepowiedni ruchów rynku, bo tak mocno ujemna baza nie pozostawia chyba
wątpliwości jak inwestorzy interpretują wykresy i wskaźniki. Na wszystkich
mamy sygnały sprzedaży i negatywne dywergencje. Wskaźniki krótkoterminowe
już od jakiegoś czasu pokazywały mocne wykupienie, choć ze względu na siłę
trendu trzeba na nie patrzeć nieco z przymrużeniem oka. Stochastic.gif jak
widać utrzymuje sygnał sprzedaży, a ostatni nowy szczyt nie został
potwierdzony nowym szczytem wskaźnika. Ultimate.gif wygląda podobnie z nieco
wyraźniejszymi negatywnymi dywergencjami. To samo niezły ostatnimi
tygodniami Price ROC.gif Ze średnioterminowymi wskaźnikami lepiej nie jest.
MACD.gif także sprzedaż przy negatywnej dywergencji w stosunku do
listopadowych szczytów, zadziwiająco zgodnie analogicznie zachowuje się
Trix.gif , RSI.gif , Elliot Oscillator.gif Widać więc jasno, że obraz na
wskaźnikach fatalny. Do tego wszystkiego brakuje jednak jednej rzeczy. Jak
to się ładnie mówi .... potwierdzenia ze strony analizy trendu. Mimo
donośnych na grupach dyskusyjnych niedźwiedzich głosach, jesteśmy zaledwie
parę procent od szczytu, a korekta nie osiągnęła nawet 38,2% fali wzrostowej
z tego roku, nie mówiąc już o całym ruchu od październikowego dołka.
Wskaźniki są bardzo istotną rzeczą, ale mimo mocnych sygnałów sprzedaży nie
gwarantują spadków, a już na pewno tylko na ich podstawie nie można mówić o
zmianie trendu. Ja także jestem obecnie pesymistycznie do rynku nastawiony,
ale na krótkie na razie się nie rzucam. Po pierwsze spore wahania z
ostatniego tygodnia były trochę emocjonalne i nieco trudniejsze do
przewidzenia. Po drugie negatywnych wskaźników nie potwierdzają notowania
kontraktów, które mimo wszystko znajdują się cały czas w zakresie korekty (a
nie trendu spadkowego), oraz nie przebiły jeszcze swoich wsparć. Proszę
zerknąć na wykresy dzienne. Czy tak wygląda tydzień, w którym niedźwiedzie
odniosły wielkie zwycięstwo ? Kontrakty.gif Wig20.gif Na razie mamy po
prostu wyhamowanie mocnego trendu wzrostowego, choć i to przy ostatnich
masakrach misia wystarczy, by dać im odrobinę radości. Czy radość będzie
większa ? Zależy to od paru czynników, którzy wszystkich tutaj nie opiszę,
ale technicznie dopiero przebicie wsparć powinno dać podstawy do krótkich
pozycji. Obecnie krótkie są jedynie łapaniem górki, co jak wiemy w ostatnich
tygodniach było ogromnie bolesne. Wsparciami są 1390-95 i niżej okolice 1355
dla indeksu IntradayWig20.gif , a w przypadku kontraktów, wsparcie mamy na
1372, silne 1345-55, a niżej poziom po którego przebiciu możemy zapć zbyt dużych pozycji. Trend
wzrostowy wyraźniej stracił na swej dynamice i pod koniec tygodnia mało
który wskaźnik nie kazał wchodzić w krótkie. Dalej jednak mamy trend
wzrostowy, a górek staram się nie łapać. Zakładając, że spadki będą nieco
głębsze, a warto wiedzieć (statystycznie), że pierwszy etap odwracania
trendu i pierwsze 20% spadku zajmuje 80% czasu, a kolejne 80% przeceny,
odbywa się już 4 razy szybciej (20% czasu). Wynika to z faktu, że po
przełamaniu wsparć, oprócz negatywnych wskaźników, również "kreski" dadzą
silne sygnały sprzedaży i wielu inwestorów dołączy do dynamicznej
wyprzedaży. Do wsparć mamy jednak na kontraktach jeszcze trochę miejsca i
trudno je będzie w tym tygodniu pokonać. Powinniśmy mieć kolejny nerwowy
tydzień ze sporymi wahaniami, gdzie rynek szukać będzie swojego kierunku.
Przy spadku wielu uzna to za okazję do kupna, a bliskość wsparć tym bardziej
do tego zachęca. Przy wzroście ostatnie szczyty są zbyt silnym oporem by
przejść je bez istotnych wydarzeń. Wiem, że każdy czytelnik chce by w
analizie jasno powiedzieć jaką zająć pozycję. Są jednak trzy pozycje. Długa
krótka i brak pozycji, o czym chyba wielu zapomina. Polecałbym ten tydzień
przeczekać poza rynkiem i zobaczyć co wykreuje się z tego całego bałaganu.
Tak jak w zeszłym tygodniu mieliśmy korektę na przemian ze wzrostami, tak
ten tydzień zapowiada się podobnie. Szkoda nerwów i zapewne portfela, a
jeśli ktoś chce codziennie koniecznie zajmować pozycje, to nie do końca
rozumie zasady inwestowania. Jednak jeśli mam już coś na ten tydzień
doradzać, to nastawienie mam pesymistyczne i jeśli będziemy naśladować
giełdy zachodnie, to powinniśmy (jak pokazują wszystkie wskaźniki) rozpocząć
spadki. Indeksy w USA obroniły wprawdzie wsparcia, ale odbicie pod koniec
tygodnia było jedynie powrotem do oporów, a na więcej siły nie starczyło.
Dow.gif Nasdaq.gif Ważna będzie sprawa opisanych spraw księgowych, i
środowe wyniki giganta Cisco (0,05 centów prognoza). W tym przypadku jak
zawsze bardzo gadatliwy i nadzwyczaj optymistyczny CEO John Chambers ustawi
nastroje na koniec tygodnia. Prezes tez zawsze nadzwyczaj dobrze widzi
przyszłość swojej spółki i całej gospodarki (z tego słynie), ale jeśli firma
nie wypełni prognozy (i tak dość niskiej), to żadne jego zaklęcia nie
obronią rynku przed przeceną. Inwestorzy przestaną po prostu mu ufać.
[email protected]