Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 03.02.2002 18:22

Marek Pryzmont

Sporo wahań było w tym tygodniu i chyba niewielu jest, którzy zdołali je

wszystkie wychwycić. Początek tygodnia mocny spadek, następnie równie mocne

odbicie, a na koniec piątkowa przecena. Podobnie było w Stanach. Nie ma dla

inwestora nic gorszego niż marazm i każdy chce by rynek poruszał się jakimś

Reklama
Reklama

kierunku. Tylko to daje możliwość zarobku. Jednak najlepszy dla inwestora

jest silny trend, a nie takie gwałtowne zmiany nastrojów jakie oglądaliśmy w

tym tygodniu. Dużą zmienność zapewniły posiedzenia FED, RPP i związane z tym

wszystkim emocje. RPP po ostatnich danych ekonomicznych (i naciskach rządu

?) nie mogła zrobić inaczej jak obciąć stopy 150 pb. Tak też się stało i

mimo, że rynek miał już to w cenach, inwestorzy odetchnęli z ulgą, że mamy

Reklama
Reklama

to już za sobą, a RPP nie zaskoczyła wszystkich jakąś dziwną decyzją.

Wprawdzie dalej zaskakuje pozostawiając "neutralne" nastawienie, a wszystko

to w obliczu już dość długiego i głębokiego cyklu obniżek stóp procentowych.

Jak pokazują doświadczenia naszych bliższych (Czechy) i dalszych sąsiadów,

Bank Centralny ma możliwość bardzo dużego wpływu na gospodarkę i to nie

tylko poprzez poziom stóp procentowych. Interwencja walutowa, obniżki stóp

Reklama
Reklama

między posiedzeniami itd. itp., ale wszystko to wydaje nam się obce i jakże

odległe. Nie narzekam jednak, tak sobie głośno myślę. Obniżka była i RPP

swoje zadanie spełniła, to plus. Rząd też jej w tym pomógł i to nie tylko

naciskami, ale opisanym już szeroko w prasie "Planem Belki", który jest

pewnym światełkiem w tunelu dla polskiej gospodarki. Ile z tego zostanie

Reklama
Reklama

wcielone w życie, ile celów zostanie zrealizowane ..... to już zupełnie inna

historia. Zauważalny spadek poparcia rządzących partii według wielu osób

spowodowany był ciągłym narzekaniem na poprzednią ekipę. Obecnie strategia

została zmieniona i wszystko zamiast w czarnych, rysuje się różowych

kolorach. Plan Belki jest tego pierwszym przykładem, a zapowiedzi

Reklama
Reklama

"zmniejszenia bezrobocia do 10%" bardzo szlachetnym planem. Nie będę z góry

przekreślać szans na takie dokonania, czy budowę autostrad i tysięcy nowych

mieszkań, ale przy obecnym stanie gospodarczym tak szumne zapowiedzi są

chyba (na pewno) nieco na wyrost. Jednak lepsze to niż brak działania.

Zawsze lepiej zakładać więcej ..... a może uda się coś zrealizować.

Reklama
Reklama

FED za to stóp nie zmienił, podobnie jak "recesyjnego" nastawienia. Także

było to zgodne z oczekiwaniami i pokazuje dalszą gotowość obniżek stóp (w co

wątpię). Były ciche nadzieje na małą obniżkę, ale Allan Greenspan znał już

zapewne dane o bezrobociu, czy też wstępne PKB. O PKB pozwolę powtórzyć co

pisałem w środku tygodnia....Wstępne PKB za 4 kwartał w Stanach wyniosło

+0,2. Przyznać trzeba dość szokujące dane, które w przypadku potwierdzenia

zaprzeczałyby recesji. Prognozowana wartość wyniosła -1,1% (a mówiło się

nawet o -1,5%). Mimo paru pozytywnych czynników, które mogłyby wpłynąć na

taki stan rzeczy, wydaje mi się nieprawdopodobne, by PKB za ten czwarty

kwartał było dodatnie. Podobne dane podawane były odnośnie 3 kwartału i

kolejne korekty mocno rozczarowywały inwestorów. O korektach nikt już jednak

nie pamiętał, a tak jak teraz, liczyło się pierwsze miłe zaskoczenie. Skąd

tak zaskakująca liczba ? Głównie za sprawą ogromnych wydatków rządowych i

nie trudno się domyślić, że związanych z wojną w Afganistanie. Wydatki

rządowe skoczyły o 9,2% co jest największym wzrostem od 15 lat. To

zdecydowanie poprawia statystyczny obraz gospodarki, ale wystrzelona i

zniszczona rakieta, to nie to samo co inwestycja w nową firmę produkującą

np. samochody czy budującą domy. Tak więc ciężko taki wzrost PKB uznawać

jako ożywienie. Nazwać to trzeba jedynie jak nachoć jest to pewien środek do ożywienia gospodarczego (ale

poszczególnych sektorów, a nie całej gospodarki). Kolejne ważne są tutaj

wydatki konsumentów, a te w 4 kwartale na szczęście wzrosły, choć nie obyło

się bez dodatku "ale". ..... ale jest to wzrost wywołany głównie dzięki

ogromnym promocjom i świetnym warunkom sprzedaży (zerowe stopy procentowe).

Szczególnie odnosi się to do branży motoryzacyjnej. Pomogło to gospodarce i

nic w tym złego, ale zyski firm będą przez to niższe, więc poprawa

gospodarcza nie przełoży się szybko na wyniki firm. A to przecież

najważniejsze dla inwestorów. Dużo jest niuansów w tych danych i nie pora je

rozważać. 28 lutego podana zostanie pierwsza korekta i jak pokazuje historia

z ostatnich 22 lat, od wstępnych danych, do ostatecznych (po korektach)

różnica wynosiła średnio 0,7%..... a 66% procent było w przedziale -0,6 do

1,0 ....... natomiast 90% w przedziale -1,0 do 1,6. To statystyka, więc

trzeba oczy trochę zmrużyć, ale PKB powinno być w przedziale -0,4 do 1,1.

Moim zdaniem bliżej tej dolnej wartości.

Z raportu o PKB inwestorzy mogą wyczytać nie tylko dokładny stan gospodarki,

ale także wnioski co do przyszłości firm. Wyniki firm są oczywiście pochodną

stanu całej gospodarki, ale wyraźnie widać, że z finansami spółek najlepiej

nie jest. Wspomniany spadek wydatków inwestycyjnych o 12,5% jest największym

od 1930 r., a wynika z prostego faktu ...... braku zysków. Jak drastycznie

spadły zyski można zobaczyć prawie codziennie przy publikacji wyników

poszczególnych firm. Nowych emisji akcji też na rynku nie ma, więc firmy

praktycznie mieszają się we własnym sosie i przestały się rozwijać. Trudno

oczywiście wymagać, by w czasie recesji firmy rzucały się na nowe rynki i

otwierały nowe fabryki, ale to właśnie nowe inwestycje przyniosą ożywienie

gospodarcze i wyższe zyski dla akcjonariuszy. Skoro nie ma inwestycji, to

zyski prędzej będą się kurczyć niż rosnąć. Kredytów na inwestycje też firmy

nie wezmą, gdyż długi firm, w porównaniu do kapitału tych firm, osiągnęły

najwyższą wartość w historii, a wzrost zadłużenia od 1994 r. wynosi 85%

czyli dwa razy więcej niż wzrost PKB. Na razie głównym inwestorem jest

Państwo Amerykańskie wydające pieniądze nie na rozwój, ale na rakiety i

samoloty i przez jakiś czas tak jeszcze pozostanie. Stan gospodarki wygląda

przez to o niebo lepiej niż faktyczne finanse spółek., a przecież to zysk

spółek interesuje inwestorów najbardziej. Reasumując, mamy (mieliśmy ?)

odbicie gospodarcze, a nie nadchodzące ożywienie, ale odbicie w gospodarcze,

nie odbiło i zapewne nie odbije się znacząco na wynikach firm.

Co do tych wyników to zupełnie osobny temat rzeka, w tym tygodniu dość

istotny. Sprawa Enron"u podważyła zaufanie co do zasad przeprowadzania

audytów i księgowania. Sprawa z początku nie wydawała się aż tak istotna i

sam przyznam się szczerzę pod koniec ubiegłego roku ją zlekceważyłem. W

jednym z raportów czytałem pod koniec grudnia, że obecne standardy

księgowania pozwalają w bardzo prosty sposób ukryć ogromne straty, a to

pozwala wykreować przyzwoite zyski ..... operacyjne ...... które inwestorów

zwyczajowo interesują najbardziej. Główny kruczek "księgowy" odnosi się do

zakupu/fuzji firm, które płaciły w zeszłym roku ogromne pieniądze za

przejmowane aktywa innych firm (aktywa warte znacznie mniej niż faktyczna

wartość transakcji). Fuzje takich gigantów jak AOL Time Warner, podboje AT&T

czy Qwest i zasady nieco dziwnego księgowania transakcji powodują, że w

przypadku zmiany tych zasad na bardziej przejrzyste (o czym właśnie

debatowano w tym tygodniu i co wywołało falę spadkową) spowoduje, że

wszystkie te firmy będą musiały odpisać od swoich papierowychy i jakie tak naprawdę mają aktywa może w przypadku zmiany

zasad (złych) księgowania wpłynąć na rynek jak małe trzęsienie ziemi. Wielu

poważnych inwestorów/funduszy zdaje sobie sprawę z kondycji poszczególnych

spółek, ale obecne kursy tłumaczą na wiele różnych pokrętnych sposobów.

Właśnie tak pokrętnych jak księgowość spółek. Jeśli te karty zostaną

odkryte, to tajemnica poliszynela stanie się faktem, i notowania wielu

spółek wrócą do swojej odpowiedniej wartości, czyli dużo niżej. Strach już

było widać w tym tygodniu, ale czy bomba wybuchnie we wtorek, czy w

przyszłym miesiącu, tego nie wie nikt (a może zostanie po cichu zatuszowana

? ... jak to zwykle bywa). Warto jednak sprawę obserwować, bo pomimo

styczniowego oderwania naszego rynku od światowych trendów, wrócimy na pewno

do korelacji ze światem.

Tyle ciekawostek. W tym tygodniu posiedzenia FED ani RPP już nie ma, danych

ekonomicznych bardzo ważnych także i musimy zmagać się z analizą techniczną

z dodatkiem napływających wyników spółek z USA. Analiza techniczna zachęca

od pewnego czasu do sprzedaży. Inwestorzy chyba mocno wierzą w jej cudowną

moc przepowiedni ruchów rynku, bo tak mocno ujemna baza nie pozostawia chyba

wątpliwości jak inwestorzy interpretują wykresy i wskaźniki. Na wszystkich

mamy sygnały sprzedaży i negatywne dywergencje. Wskaźniki krótkoterminowe

już od jakiegoś czasu pokazywały mocne wykupienie, choć ze względu na siłę

trendu trzeba na nie patrzeć nieco z przymrużeniem oka. Stochastic.gif jak

widać utrzymuje sygnał sprzedaży, a ostatni nowy szczyt nie został

potwierdzony nowym szczytem wskaźnika. Ultimate.gif wygląda podobnie z nieco

wyraźniejszymi negatywnymi dywergencjami. To samo niezły ostatnimi

tygodniami Price ROC.gif Ze średnioterminowymi wskaźnikami lepiej nie jest.

MACD.gif także sprzedaż przy negatywnej dywergencji w stosunku do

listopadowych szczytów, zadziwiająco zgodnie analogicznie zachowuje się

Trix.gif , RSI.gif , Elliot Oscillator.gif Widać więc jasno, że obraz na

wskaźnikach fatalny. Do tego wszystkiego brakuje jednak jednej rzeczy. Jak

to się ładnie mówi .... potwierdzenia ze strony analizy trendu. Mimo

donośnych na grupach dyskusyjnych niedźwiedzich głosach, jesteśmy zaledwie

parę procent od szczytu, a korekta nie osiągnęła nawet 38,2% fali wzrostowej

z tego roku, nie mówiąc już o całym ruchu od październikowego dołka.

Wskaźniki są bardzo istotną rzeczą, ale mimo mocnych sygnałów sprzedaży nie

gwarantują spadków, a już na pewno tylko na ich podstawie nie można mówić o

zmianie trendu. Ja także jestem obecnie pesymistycznie do rynku nastawiony,

ale na krótkie na razie się nie rzucam. Po pierwsze spore wahania z

ostatniego tygodnia były trochę emocjonalne i nieco trudniejsze do

przewidzenia. Po drugie negatywnych wskaźników nie potwierdzają notowania

kontraktów, które mimo wszystko znajdują się cały czas w zakresie korekty (a

nie trendu spadkowego), oraz nie przebiły jeszcze swoich wsparć. Proszę

zerknąć na wykresy dzienne. Czy tak wygląda tydzień, w którym niedźwiedzie

odniosły wielkie zwycięstwo ? Kontrakty.gif Wig20.gif Na razie mamy po

prostu wyhamowanie mocnego trendu wzrostowego, choć i to przy ostatnich

masakrach misia wystarczy, by dać im odrobinę radości. Czy radość będzie

większa ? Zależy to od paru czynników, którzy wszystkich tutaj nie opiszę,

ale technicznie dopiero przebicie wsparć powinno dać podstawy do krótkich

pozycji. Obecnie krótkie są jedynie łapaniem górki, co jak wiemy w ostatnich

tygodniach było ogromnie bolesne. Wsparciami są 1390-95 i niżej okolice 1355

dla indeksu IntradayWig20.gif , a w przypadku kontraktów, wsparcie mamy na

1372, silne 1345-55, a niżej poziom po którego przebiciu możemy zapć zbyt dużych pozycji. Trend

wzrostowy wyraźniej stracił na swej dynamice i pod koniec tygodnia mało

który wskaźnik nie kazał wchodzić w krótkie. Dalej jednak mamy trend

wzrostowy, a górek staram się nie łapać. Zakładając, że spadki będą nieco

głębsze, a warto wiedzieć (statystycznie), że pierwszy etap odwracania

trendu i pierwsze 20% spadku zajmuje 80% czasu, a kolejne 80% przeceny,

odbywa się już 4 razy szybciej (20% czasu). Wynika to z faktu, że po

przełamaniu wsparć, oprócz negatywnych wskaźników, również "kreski" dadzą

silne sygnały sprzedaży i wielu inwestorów dołączy do dynamicznej

wyprzedaży. Do wsparć mamy jednak na kontraktach jeszcze trochę miejsca i

trudno je będzie w tym tygodniu pokonać. Powinniśmy mieć kolejny nerwowy

tydzień ze sporymi wahaniami, gdzie rynek szukać będzie swojego kierunku.

Przy spadku wielu uzna to za okazję do kupna, a bliskość wsparć tym bardziej

do tego zachęca. Przy wzroście ostatnie szczyty są zbyt silnym oporem by

przejść je bez istotnych wydarzeń. Wiem, że każdy czytelnik chce by w

analizie jasno powiedzieć jaką zająć pozycję. Są jednak trzy pozycje. Długa

krótka i brak pozycji, o czym chyba wielu zapomina. Polecałbym ten tydzień

przeczekać poza rynkiem i zobaczyć co wykreuje się z tego całego bałaganu.

Tak jak w zeszłym tygodniu mieliśmy korektę na przemian ze wzrostami, tak

ten tydzień zapowiada się podobnie. Szkoda nerwów i zapewne portfela, a

jeśli ktoś chce codziennie koniecznie zajmować pozycje, to nie do końca

rozumie zasady inwestowania. Jednak jeśli mam już coś na ten tydzień

doradzać, to nastawienie mam pesymistyczne i jeśli będziemy naśladować

giełdy zachodnie, to powinniśmy (jak pokazują wszystkie wskaźniki) rozpocząć

spadki. Indeksy w USA obroniły wprawdzie wsparcia, ale odbicie pod koniec

tygodnia było jedynie powrotem do oporów, a na więcej siły nie starczyło.

Dow.gif Nasdaq.gif Ważna będzie sprawa opisanych spraw księgowych, i

środowe wyniki giganta Cisco (0,05 centów prognoza). W tym przypadku jak

zawsze bardzo gadatliwy i nadzwyczaj optymistyczny CEO John Chambers ustawi

nastroje na koniec tygodnia. Prezes tez zawsze nadzwyczaj dobrze widzi

przyszłość swojej spółki i całej gospodarki (z tego słynie), ale jeśli firma

nie wypełni prognozy (i tak dość niskiej), to żadne jego zaklęcia nie

obronią rynku przed przeceną. Inwestorzy przestaną po prostu mu ufać.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama