Publikacja raportów kwartalnych przez spółki giełdowe powinna zakończyć się 14 lutego. Rynek nie oczekuje niespodzianek - wyniki będą raczej słabe, na co wpływ miało obserwowane w ubiegłym roku spowolnienie wzrostu gospodarczego. Ostatnie miesiące roku, ze względu na sezonowość sprzedaży, są najlepsze m.in. dla sektora IT, producentów i dystrybutorów farmaceutyków oraz producentów mebli. Z tych branż nie rozczarują raczej firmy informatyczne. Brak epidemii grypy po raz kolejny rozwieje natomiast nadzieje na dodatkowe zyski firm związanych z branżą farmaceutyczną.
Przyczyną ewentualnych zaskoczeń mogą być nie zapowiedziane wcześniej rezerwy (choć tych należy raczej oczekiwać w raportach rocznych) oraz nieudane transakcje zabezpieczające na rynku walutowym (mocnej pozycji złotego w 2001 r. nie przewidywał praktycznie nikt). Podstaw do większego optymizmu giełdowi specjaliści szukają natomiast w firmach mniejszych, takich jak Cersanit czy Amica.
Poza wynikami wpływ na zachowanie kursów będą miały też bieżące wydarzenia w spółkach, które już od dłuższego czasu znajdują się w centrum zainteresowania inwestorów. Jedną z takich firm jest Netia. Na rynek trafiła już informacja, iż Telia i Warburg Pincus, główni akcjonariusze drugiego co do wielkości operatora telefonii stacjonarnej w naszym kraju (łącznie kontrolują niemal 60% akcji), uzgodnili program ratowania firmy przed bankructwem. Pozytywne zaopiniowanie tego programu przez obligatariuszy może spowodować spekulacyjne wzrosty na GPW. Nie należy bowiem raczej oczekiwać, by jakikolwiek scenariusz spowodował zwiększenie wartości Netii dla obecnych jej udziałowców. Spółka jest mocno zadłużona, co przy ewentualnej konwersji części długu na akcje znacząco zmniejszy udział dotychczasowych akcjonariuszy w jej kapitale. Nie należy natomiast oczekiwać dużej redukcji zadłużenia - taki pomysł już był, jednak został odrzucony przez posiadaczy obligacji Netii.
Uwagę giełdowych graczy może nadal skupiać PKN ORLEN. Ostatnie wydarzenia w spółce (zmiana prezesa) przez część rynku będą z pewnością odebrane jako zwiększenie wpływu na firmę przez Skarb Państwa. Taka opinia natomiast na pewno nie wzbudzi entuzjazmu inwestorów (szczególnie tych zagranicznych). Z drugiej strony nadal nie rozstrzygnięta pozostaje sprawa sprzedaży przez resort skarbu pakietu 17,6% akcji koncernu. Ceny oferowane wcześniej przez potencjalnych inwestorów znacząco przewyższały obecny kurs giełdowy, co może zachęcić inwestorów o dłuższym horyzoncie inwestycyjnym do wykorzystania ewentualnej słabości kursu na GPW i do zajmowania pozycji.
Do gry może powrócić także Elektrim. Obroty na walorach warszawskiego holdingu spadły ostatnio do wyjątkowo niskiego, jak na tę firmę, poziomu (4-12 mln zł). Widać, że akcje zostały mocno skupione z rynku. Część inwestorów z pewnością wierzy, iż działania prowadzone przez BRE mogą doprowadzić do wzrostu kursu. Jest jednak też z pewnością grono inwestorów instytucjonalnych, które z niepokojem podchodzi do niedawnych wydarzeń w Elektrimie. Będą oni z uwagą obserwowali poczynania nowego zarządu. Pamiętać też należy, że ponad 10% akcji firmy znajduje się w rękach francuskiego koncernu Vivendi. Nie jest on zainteresowany dłuższym utrzymaniem swego zaangażowania i istnieje ryzyko, że papiery mogą trafić na rynek. Nadzieję daje fakt, iż Vivendi, nie chcąc powiększać swych strat, nie zdecyduje się na sprzedaż walorów bezpośrednio na sesji i pozbędzie się ich w transakcjach pakietowych.