Na razie atmosfera jest senna i trudno o prognozę, czy ten poziom się utrzyma. Jeśli nie to możemy zobaczyć uaktywnienie się sprzedających, zaniepokojonych brakiem kontrreakcji byków. Na razie wszystko jest jeszcze możliwe, a sesja wygląda dość neutralnie. Na żadnym z indeksów nie doszło do wygenerowania żadnych nowych sygnałów, ale trzeba przyznać, iż szybkie opadnięcie byków z sił na początku notowań nie robi dobrego wrażenia. Tak samo, jak stosunek spółek rosnących do malejących. Wśród tych, wchodzących w skład WIG20 jest to 2 do 14, więc szerokość spadkowego rynku jest duża. Oczywiście znaczenie tego faktu pomniejsza dotychczasowa skala zniżki, ale zastanawiamy się nad tym, czy ta skala się nie powiększy. Ten element wskazywałby, że tam może się stać.

Największy spadek notują Kęty, tracące około 3%. To reakcja na informację, że spółka nie zamierza pozyskiwać inwestora strategicznego i chce rozwijać się sama. Pytanie na ile jest to suwerenna decyzja, a na ile wynik małego zainteresowania wejściem do spółki. Proces pozyskiwania inwestora ciągnie się tu już bardzo długo i ta płyta już się zdarła. Inwestorzy coraz bardziej zapominają o tym walorze, do czego przyczynia się mała dynamika ruchów kursu. Co prawda pozostaje on od półtora roku w trendzie wzrostowym, ale w tym czasie zyskał około 45%.

Silnie odreagowują wczorajszy spadek Kable Holding, ale tu po zakończeniu wezwania wymiana walorów jest symboliczna. Kurs podnosi się o 6% do 5,05 zł.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu