KPWiG chce, by walne Elektrimu zwołał sąd, tak, aby nie doszło do blokady zgromadzenia. Chodzi o to, iż statut Elektrimu przewiduje, że wszystkie uchwały walnego muszą zyskać akceptację 75% głosów obecnych na WZA. Rodzi to (nie pozbawioną podstaw) obawę, że może dojść do próby zablokowania obrad NWZA. Oznacza to, że również wybór przewodniczącego walnego wymaga większości trzech czwartych głosów oddanych. Jeśli więc nie dojdzie między akcjonariuszami do kompromisu w sprawie przewodniczącego NWZA, jego kontynuacja może być niemożliwa. Komisja chce więc, by walne zwołał sąd, który również wybrałby przewodniczącego. Jest tylko jedno (a może i więcej), ale. NWZA ma zająć się wyborem rady nadzorczej w głosowaniu grupami. Najpierw trzeba jednak ustalić, ile osób ma liczyć RN (statut Elektrimu przewiduje, iż jest ich minimum 5, jednak nie więcej niż 9). Również ta uchwała wymaga akceptacji akcjonariuszy reprezentujących 75% głosów i, jak pokazało NWZA warszawskiego holdingu w maju ubiegłego roku, ustalenie liczby członków rady wcale nie jest takie łatwe. Jeśli się nie uda, walne nie będzie mogło zająć się kolejnymi głosowaniami choćby z tego powodu, iż nie będzie wiadomo, ile głosów trzeba mieć, by utworzyć grupę wybierającą jednego przedstawiciela w organie nadzoru. Co wtedy? Czy liczbę członków rady nadzorczej określi sąd? A może KPWiG?

Cała sprawa ma jeszcze jeden aspekt. Na naszym rynku dochodziło już do różnych sytuacji. Pod rządami starego kodeksu spółek handlowych istniało kilka sztuczek pozwalających zablokować obrady akcjonariuszy (np. kolejne przerwy w WZA) lub wybór rady nadzorczej (w przypadku głosowania grupami głosowanie przeciwko swojemu kandydatowi). Nie przypominam sobie jednak, by KPWiG aż tak gwałtownie i często wypowiadała się w sprawie tego typu przypadków w innych firmach. Jeśli Komisja chce bronić praw akcjonariuszy, to dlaczego do dziś nie słyszałem wypowiedzi przedstawiciela KPWiG w sprawie nie przekazania publicznie przez Stomil Olsztyn informacji o sprzedaży znaków towarowych. Wszak i tu w grę wchodzi interes "mniejszościowych", jak również Skarbu Państwa.

W tym miejscu pojawi się pewnie zarzut, że KPWiG, chcąc nie dopuścić do blokady walnego Elektrimu, ma rację, a ja się czepiam. Otóż nie. To prawo powinno być skonstruowane w ten sposób, by umożliwiało akcjonariuszom skuteczny nadzór nad spółką. Interwencje organu administracji w zgodne z prawem zapisy statutu prywatnej spółki wydają mi się dziwne. Tym bardziej iż, jak wiadomo, gdy jest konflikt w spółce, to strony są co najmniej dwie. Każda z nich ma znaczące pakiety akcji. Interweniując można się narazić na zarzut, iż działa się w interesie jednej z nich.

Może to śmieszne, ale nadal wierzę, iż konstytucyjny podział władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą ma sens. Z tego względu grozą napawa mnie pomysł, by KPWiG miała prawo karania osób wykorzystujących poufne informacje i manipulujących kursami. - Chcemy mieć możliwość wymierzania kar finansowych tym osobom, które świadomie naruszyły prawo i gdzie ich wina jest ewidentna - stwierdził przewodniczący Socha. Wydaje mi się, iż po takim stwierdzeniu zadrżeć powinien każdy prawnik. Co znaczy, że wina jest ewidentna? Kto o tym zdecyduje? Co z prawem do obrony?Już słyszę te zarzuty części Czytelników, iż skoro obecne rozwiązania nie przynoszą rezultatów, to pomysł KPWiG może nie jest taki zły. Pójdźmy więc dalej. Skoro skuteczność ścigania przestępstw nie związanych z rynkiem kapitałowym jest również niska, to powołajmy organ administracji, który miałby prawo nakładać kary, "gdy wina jest ewidentna". Może jeszcze dalej - skoro ważne niektóre ustawy leżą w Sejmie latami, powołajmy organ, który będzie wydawał dekrety. W sumie, jeśli się zastanowić, to po co organ - może to być przecież jedna osoba. Unikniemy w ten sposób narodowej przywary opisywanej przysłowiem "Gdzie Polaków dwóch, tam trzy zdania". W ten to sposób dochodzimy do pełnej skuteczności w stanowieniu i egzekwowaniu prawa. Mam jednak nadzieję, iż świat nie jest aż tak dziwny i z błędów historii wnioski są wyciągane.