mógł zachować swój poziom z tego tygodnia, indeks musi rosnąć w tempie
porównywalnym do wzrostu z przełomu grudnia ub. r. oraz stycznia br. Jak
widać po pozostałych wskaźnikach, wydaje się to mało prawdopodobne. Trudno
się więc spodziewać, że ROC utrzyma obecny poziom. A jeśli nie utrzyma to
istnieje ryzyko, że przebije od góry swoją linię trendu wzrostowego. Nie
wyprzedzajmy jednak faktów. Nie da się ukryć, że jest to obecnie
najmocniejszy wskaźnik tygodniowy.
Rzućmy okiem na analogiczne wykresy oparte na danych kontraktów. Jak można
się domyślać, sytuacja jest podobna. Na wykresie tygodniowym cen kontraktów
także mieliśmy do czynienia z czarną świeczką, która oparła się o wzrostową
linię trendu FUTY_tyg.gif Dochodzi tu także fakt, że nie udało się
kontraktom pokonać długoterminowej spadkowej linii trendu, co tylko
powiększa negatywną wymowę wykresu. Wskaźniki wyglądają równie źle, jak te
dotyczące indeksu, a więc MACD już zaczął spadać MACDtyg_fut.gif i to
niedługo po przebiciu poziomu równowagi. CCI oddala się od swej przebitej
jakiś czas temu wzrostowej linii trendu, potwierdzając tym samym swój
negatywny sygnał CCItyg_fut.gif RSI, podobnie jak miało to miejsce w
przypadku indeksu, znajduje się w strefie wartości neutralnych powoli
zmieniając swoją tendencję RSItyg_fut.gif W przypadku kontraktów mamy teżhodzą po
plecach. Cała nadzieja w tym, że indeksowi i kontraktom uda się odbić od
wzrostowej linii trendu. Czy jest na to szansa? Jak widać było wyżej dość
nikła ale spójrzmy jeszcze na wykresy dzienne. Nie przesądzajmy sprawy.
Także i tym razem zaczniemy od wykresów opartych na danych indeksu wig20.gif
Tutaj widać wyraźniej, jak blisko linii trendu wzrostowego się znajdujemy.
Przypomnę tylko, że jej znaczenie jest naprawdę duże, a ewentualne przebicie
powinno przynieść w skutkach spadek co najmniej o ok. 100-120 pkt. Byłby to
najniższy wymiar kary. Tylko taki spadek byłby wykonany gdyby okazało się,
że rynek porusza się w kanale wzrostowym, a wspomniany spadek byłby tylko
ruchem powrotnym do przebitej wcześniej spadkowej linii trendu oraz
wyrysowany byłby nowy dołek gdzieś w okolicach linii równoległej do górnego
ograniczenia klina klin_wig.gif Byłyby to okolice 1200-1210 pkt. Przyznam
jednak, że taki wariant zdarzeń po pokonaniu naszej wzrostowej linii trendu
uważam za mniej prawdopodobny od innego wariant. Na wykresie notowania
wykreśliły formację klina zwyżkującego, a więc formację korygującą w
trendzie spadkowym. Wobec tego, spadek powinien być znacznie większy, niż
tylko nędzne 100 pkt. Można by się raczej spodziewać zjazdu w okolice dołka.
Jak klin to klin. Nadal jednak tak przyjemna dla niedźwiedzi perspektywa
jest obarczona jednym ale za to podstawowym warunkiem - linia wzrostowa MUSI
być przebita. By nastąpiły spadki musi mieć miejsce wybicie z klina dołem.
Jak widzieliśmy na wykresach tygodniowych sprawa jest całkiem realna.
Spójrzmy więc na wskaźniki dzienne.
MACD pruje w dół niczym nurkujący samolot MACDdzienny_wig.gif Wykres
wskaźnika przebił już poziom równowagi, co tylko powoduje u byków
zwiększenie pracy gruczołów potowych. Tylko nagła zmiana tendencji na rynku
jest w stanie wyhamować spadek wskaźnika. Z podobną sytuacją mieliśmy do
czynienia w grudniu. Wtedy także poziom równowagi został przebity przez
linię wskaźnika tylko po to by szybko powrócić w strefę wartości dodatnich.
Może i tym razem ma szansę się zrealizować taki scenariusz. Pozostałe
wskaźniki wykazują lekkie wyprzedanie rynku i miałyby może ochotę na lekki
chociażby wzrost rynku (CCI i ROC). Okazja jest ku temu wspaniała.
Wspomniane wyprzedanie nie jednak tak wielkie by nie mogło być większe.
Spójrzmy na CCI. Wskaźnik ten nadal porusza się pod linią trendu spadkowego,
co nie pozwala na zajmowanie długich pozycji CCIdzienny_wig.gif Na
pocieszenie byków można wspomnieć, że wskaźnik ten nie potwierdził ostatnich
dołków na indeksie. Dywergencje nie są jednak sygnałem samym w sobie. To
tylko wskazówka. Z taką wskazówką nie mamy niestety do czynienia na RSI.
Wskaźnik ten, podobnie jak miało to miejsce w przypadku MACD szybko spada
RSIdzienny_wig.gif Widać także, że do poziomu wyprzedania jeszcze sporo mu
brakuje więc miejsca na spadki jest sporo. ROC drepcze w miejscu. Niby
pokonał swoją spadkową linię trendu ale nie ma za bardzo ochoty na większe
wyskoki ROCdzienny_wig.gif Niepokojącym jest, że nie może sobie także
poradzić z lekko wzrostową linią trendu, którą niedawno przebił od góry.
Ewentualny powrót nad nią mogłyby wpompować nieco optymizmu w serca byków.
Sytuacja na kontraktach nie odbiega znacząco od tej, przed chwilą opisanej.
Tutaj także kluczową sprawą jest klin zwyżkujący klin_futy.gif i ewentualne
wybicie z niego dołem. Wiąże się to z przebiciem linii trendu wzrostowego,
na której obecnie wykres kontraktów się znajduje wig20fut.gif W piątek byki
się dzielnie broniły, co należy uznać za argument ku obiciu. Jest to jednak
jeden z nielicznych argumentów, które za tym odbiciem przemawiają. Spójrzmy
naadku ROC dla indeksu, drepcze w
miejscu. Nie dając jasnych sygnałów.
Jak łatwo się przekonać, byki są w poważnych opałach. Wszystko zależy od
wzrostowej linii trendu, czyli nic nowego. Wskaźniki raczej na korzyść
popytu nie przemawiają, co sugerowałoby możliwość przebicia przez wykresy
indeksu i kontraktów poziomów wsparcia. To zaś spowodowałoby sporą wyprzedaż
choćby za sprawą uciekających właścicieli długich pozycji. Można w miarę
spokojnie przeboleć stratę 20-30 pkt., ale 100 jest już naprawdę bolesne. Za
bykami przemawia jedynie teoria mówiąca, że w przypadku testu linii trendu
są większe szanse na jej obronienie niż przebicie. Tylko czy to faktycznie
wystarczy? Na domiar złego w przypadku oglądania wykresów na skali
logarytmicznej nie może umknąć uwadze fakt, że linia wzrostowa została już
naruszona wig20fut_log.gif Tak więc, można mieć jednak wątpliwości, czy
faktycznie bykom uda się newralgiczny poziom utrzymać.
W takich sytuacjach gdy wiadomo, że rynek wykona jakiś poważny ruch jednak
gdy nie bardzo wiadomo, w jakim kierunku, strategie działania są dwie.
Pierwsza to zajęcie pozycji, w kierunku, który nam odpowiada i położenie
"stopa" na wypadek, gdyby jednak rynek nas "nie posłuchał". Druga to
poczekanie na wybicie i zajęcie pozycji w trakcie ruchu. Jak to zwykle na
rynku bywa, pierwsza jest bardziej ryzykowna (zadziałanie "stop" gdyby coś
poszło nie tak i zaliczona strata) ale daje możliwość uczestniczenia w ruchu
od samego jego początku. Druga jest mniej ryzykowna, gdyż wchodzimy w rynek
już po sygnale (znamy kierunek ruchu) ale i mniej zyskowna bo jesteśmy lekko
spóźnieni. Ja osobiście preferuję tą drugą, w przeciwieństwie do wielu
naszych graczy, którzy już starają się wybrać kierunek pozycji, co widać po
wysokiej LOP. Wielkość faktycznego zysku i tak zależy przecież od wielkości
otwartej pozycji.
Kamil Jaros