na opory. Dla indeksu 1390-95, dla kontraktów ostatnie szczyty na 1387 pkt.
To, czy przebijemy te poziomy nie było już tak łatwe do prognozowania, gdyż
losy rynku zależały w dużej mierze od amerykańskich indeksów. Oprócz
skłonności do przypatrywania się przelewom do funduszy, inwestorzy zaczęli w
ostatnich dniach bacznie obserwować właśnie rynki zachodnie. Trochę z powodu
braku impulsów z naszego rynku (choć debata Sejmowa o RPP powinna wywołać
krach - ani słowa o debacie, bo ciśnienie mi skacze), trochę z powodu dość
ważnych poziomów, na których znalazły się Dow i Nasdaq, a których losy
rozstrzygnąć miał natłok danych ekonomicznych.
Danych w Stanach w tym tygodniu było sporo i wynik całego tygodnia mocno
dodatni. Szczególnie pozytywnie inwestorów zaskoczyło świetne PKB, które
nawet wobec danych sprzed korekty okazało się dużo lepsze, o wcześniejszych
prognozach nie mówiąc. Nawet historyczne poziomy "dopuszczalnej" korekty
okazały się niewystarczające i zamiast recesji mamy PKB +1,4%. Wynik nie
oddaje w pełnie tego co i w jakich sektorach gospodarki się działo, a
inwestorzy (moim zdaniem słusznie) niezbyt euforycznie zinterpretowali te
dane, bo jeśli chodzi o zyski spółek giełdowych to te nie będą akurat takie
dobre (a przecież to się najbardziej liczy). Nawet w sektorze, który PKB
najbardziej podkręcił, czyli samochodowy, nie musi być wcale kokosowych
zysków, czy fatalne dane ekonomiczne, potrafiły zostać przez rynek zignorowane,
tylko dlatego, że na horyzoncie widać było obniżkę stóp przez FED i giełdy
rozpoczynały wtedy wzrosty. Teraz straszy widmo podwyżki stóp i na ten
tydzień wielu inwestorów właśnie pod tym kątem wczytywać się będzie w
środową publikację beżowej księgi. Jeszcze w piątek raport o bezrobociu, ale
zapewne jak większość danych z tego okresu, nie będzie zły. Mimo strachów i
niepewności, piątkowy ISM 54,7 (prognozy 50-51) nie dał misiom żadnych
szans, a przebicie oporów to masowa ucieczka i tak zwany "short squeze". Do
prognozowania dalszych wzrostów jest mi jednak daleko. Po pierwsze już w
piątek widać było jak kruche podstawy ma piątkowy ruch i wystarczyło jedno
ostrzeżenie, żeby posłać AHI na -11 pkt. Po takich wzrostach to dość dziwne
(szczególnie w piątek). Wykresy wyglądają zachęcająco Dow.gif Nasdaq.gif .
Hossy jednak z tego nie będzie. Choroba Enrona zacznie zaraz się szerzyć,
zbliżają się wyniki firm (złe), inflacja, podwyżki stóp ...... za dużo jest
zagrożeń na najbliższe tygodnie i za wysoka wycena (Nasdaq p/e powyżej 50)
bym miał się cieszyć z przebitych oporów. Zresztą optymizm konsumentów, co
pokazały ostatnie indeksy, też podupada, a przecież właśnie to, a nie PKB
czy ISM najlepiej pokazuje przyszłość.
Piątkowe wzrosty w USA naszemu rynkowi na początek tygodnia bez wątpienia
bardzo pomogą. Już w poniedziałek przebijemy opory Kontrakty_intra.gif
(1387) Indeks_intra.gif (1390-95) i ruszymy zapewne atakować kolejne.
Patrząc na wskaźniki byki mogą czuć się bardzo bezpiecznie. Wraz z
przejściem oporów, ich sygnały powinny przekonać inwestorów do wzrostów,
przynajmniej na początku tygodnia. Najpierw te krótkoterminowe, które dały
już sygnały kupna jakiś czas temu. Ultimate.gif kupno w zeszłym tygodniu.
Stochastic.gif i Price ROC.gif bardzo podobnie. Na wszystkich
krótkoterminowych wskaźnikach zwracam uwagę, na spore wykupienie, które w
przypadku wzrostu na początku tygodnia sprowokować może jakaś korektę. Linie
trendu na wskaźnikach bardzo blisko (ich przebicie to sygnał sprzedaży), a
poziomy też już wcale nie takie niskie. Ze strony średnioterminowych byki
mają pełne poparcie. MACD.gif od początku tygodnia systematycznie zmniejszał
odległość do linii sygnalnej, by w piątek dać w końcu sygnał kupna.
Powstrzymanie spadku wskaźnika w okolicach poziomu równowagi świadczy o
korekcyjnym charakterze ostatnich spadków (podobnie jak wspomniane 50%
zniesienia). Elliot.gif Oscillator rozpoczął wzrosty, podobnie jak Trix.gif
i RSI.gif W przypadku tych wskaźników, kondycję rynku najlepiej widać byłoby
w momencie ustanawiania przez ceny nowych szczytów. W tej chwili wygląda mi
na to, że powstałyby negatywne dywergencje. To jednak tylko gdybanie, a na
razie wygląd wskaźników przeważa szalę na byczą stronę.
Na wykresach dziennych Kontrakty_dzienny.gif Indeks_dzienny.gif oraz
tygodniowych Kontrakty_tyg.gif Indeks_tyg.gif rewolucji nie ma, więc ich
omawianie pominę. Linie trendu i wsparcia nie pękły co pozwala dalej mówić o
średnioterminowym trendzie wzrostowym (i znów pasuje 50% zniesienia i
zatrzymanie MACD na poziomie równowagi). Na krótkich średnich wyraźnych
sygnałów nie ma, ale jeśli do średnioterminowego trendu wzrostowego ktoś się
jeszcze nie przekonał to SK100.gif na indeksie powinna to zrobić.
Na ten tydzień oprócz wspomnianej beżowej księgi nie ma żadnych rewelacji.
Przynajmniej żadnych się nie planuje ;-) Nikt nie zna dnia, ani godziny gdy
pokaże się nam następny Enron (a pokaże), czy kolejny terroryzm wstrząśnie
giełdami. Nie ma jednak co straszyć. Na horyzoncie pokazała się szansa dla
byków, na amiały rację.
Jeśli jednak USA nie wróci pod wsparcia to przed naszym rynkiem otwiera się
szansa na wzrosty. Obecny najbardziej prawdopodobny scenariusz dla naszego
rynku to moim zdaniem kolejna bycza próba ruszenia rynkiem, dojście w
okolice 1450-1500 na indeksie, krótka konsolidacja, po czym rozpoczęcie fali
spadkowej, głębszej niż ta która teraz miała miejsce. Nie widzę jednak teraz
do tego impulsu, a rozpędzony rynek będący w średnioterminowym trendzie
wzrostowym powinien zaatakować wspomniane 1450-1500 pkt. Byki i tak są w
lepszej sytuacji, gdyż w przypadku gdy rozpoczną się spadki na rynkach
zachodnich (a moim zdaniem się rozpoczną), to ze względu na rosnące wpływy
funduszy, GPW nie będzie się już zapewne poddawała większym przecenom (tak
to teraz wygląda). A przeceny na zachodnich giełdach do końca roku być
powinny...... i moim zdaniem Nasdaq zbliży się ponownie do swoich minimów.
Miejsca nie starczy, by przedstawić wszystkie argumenty dlaczego tak być
powinno. Zresztą takie spadki rozpoczynają się od jakiegoś impulsu typu
Enron, lub terroryści i byki zawsze powiedzą, że nie dało się tego
przewidzieć i nie chodzi o wycenę spółek. Nie sądzę, by takim spadkom nasz
rynek był w stanie się całkowicie oprzeć, więc w tym roku będzie jeszcze
okazja do kupna. To jednak pieśń przyszłości, a na razie wypatruje wzrostów
indeksu, a co za tym idzie kontraktów w okolice 1450-1500 pkt (po czym
później spadków). Jeśli ku mojemu zaskoczeniu uda się przejść ten poziom, to
na chwilę obecną pozbywałbym się akcji i czekał na kolejne spadki/korekty,
by odnowić pozycje.
[email protected]