- Rzeczywiście, pracujemy nad przygotowaniem różnych możliwych scenariuszy działania wobec ostatnich wydarzeń, jakie miały miejsce w świecie audytorskim - powiedziała PARKIETOWI Ewa Rzeczkowska, rzecznik prasowy Deloitte & Touche Polska. - Są to na razie działania, o których na tym etapie nie będziemy mówić publicznie - dodała E. Rzeczkowska.
"New York Times" podał, powołując się na nieoficjalne źródła, że przejęcie rewidenta mogłoby się odbyć przez zakup jego aktywów przez Deloitte & Touche. W ten sposób firma uniknęłaby przynajmniej części ciążących na Andersenie zobowiązań. Tym bardziej że w najbliższym czasie można spodziewać się wielu procesów wytaczanych firmie przez podmioty, które ucierpiały wskutek bankructwa Enrona.
Deloitte & Touche planuje, podobnie jak wcześniej zrobił Andersen, oddzielenie części doradczej od audytorskiej.
Kłopoty Andersena są związane z upadkiem amerykańskiej firmy energetycznej Enron, jednego z największych klientów rewidenta. Audytorowi zarzuca się przymykanie oczu na wiele problemów spółki. Andersen twierdzi z kolei, że firma przedstawiała nieprawdziwe dane. Obecnie trwa sprawdzanie, czy rewident dołożył staranności w wykonywaniu swoich obowiązków. Jednak samo zamieszanie wokół afery wpływa na spadek prestiżu firmy, istotnego szczególnie w przypadku rewidentów. Joseph Bernardino, prezes Andersena, od kilku tygodni ostrzegał, że spółka może mieć poważne problemy w związku z upadkiem Enrona. Ujawnił, że rozpoczęła się już ucieczka części klientów. Ostatnio z usług Andersena zrezygnowało kilku największych klientów, m.in. linie lotnicze Delta i firma farmaceutyczna Merck.
Większość przedstawicieli środowiska audytorskiego uważa, że sprawa Enrona będzie miała szerokie reperkusje. - Rynek audytorski po upadku Enrona zmienił się diametralnie. Bankructwo to wpłynie na postrzeganie wszystkich firm z "wielkiej piątki" - uważa Lesław Paga, prezes Deloitte &Touche.