Giełdowi inwestorzy uznali najwyraźniej, że na sprzedaży najcenniejszych aktywów warszawskiego holdingu może zarobić właściwie tylko BRE i inni pośrednicy finansowi. Oznaczałoby to także, że deklarowane wcześniej plany powrotu Elektrimu do energetycznych korzeni i budowa silnej grupy, która mogłaby skutecznie funkcjonować w tej branży do czasu przejęcia przez któregoś z europejskich potentatów, nie mają już szans realizacji. Kolejną złą wiadomością było odrzucenie przez obligatariuszy proponowanych warunków układu i wypowiedzenie El-Netowi, firmie należącej do Elektrimu Telekomunikacja, kredytu o wartości 305 mln zł przez konsorcjum z udziałem BRE. Na dzisiaj przedstawiciele banku zapowiedzieli prezentację szczegółowej strategii działań BRE jako akcjonariusza Elektrimu.

Tymczasem w poniedziałek o przekroczeniu 5-proc. progu w głosach na jego WZA poinformowało Multico, kontrolowane przez Zbigniewa Jakubasa, który wspólnie z BRE i innym znanym biznesmenem - Ryszardem Oparą - domagał się zwołania nadzwyczajnego walnego Elektrimu.

Jak wynikało z opublikowanej listy akcjonariuszy podpisanych pod wnioskiem, jeszcze 9 stycznia br. Multico posiadało blisko 1,17 mln akcji Elektrimu, dających 1,4% głosów (Z. Jakubas dysponował bezpośrednio 1,5% papierów). Od tego czasu Multico dokupiło zatem ponad 3 mln akcji i razem ze swoim właścicielem dysponuje ponad 6,5-proc. pakietem.

Wolumen obrotu akcjami Elektrimu wyniósł wczoraj blisko 828 tys. sztuk.