Wielu specjalistów przewidywało, że ten rok oznaczać będzie dołek w branży. Po pierwszych tegorocznych danych o produkcji budowlano-montażowej widać, że sytuacja się nadal pogarsza. Dlatego też dla firm budowlanych, w tym także giełdowych, najważniejszym zadaniem na najbliższe kilkanaście miesięcy będzie przetrwać kryzys. Trudno się zatem spodziewać, by na rynku dochodziło do spektakularnych fuzji czy przejęć przez zagranicznych inwestorów. Zwłaszcza że obecna kondycja praktycznie wszystkich liczących się na rynku firm nie jest dobra. - Myślę, że inwestorom zagranicznym na pewno nie spieszy się do przejmowania słabych polskich spółek. Przykład Exbudu i Skanskiej udowodnił bowiem, że bardzo ciężko jest zagranicznym firmom prowadzić restrukturyzację krajowych przedsiębiorstw - powiedział nam Rafał Jankowski, analityk CDM Pekao SA. Jego zdaniem, zainteresowanie polskim rynkiem ze strony największych europejskich graczy budowlanych jest duże i prędzej czy później (zwłaszcza w kontekście wejścia do Unii Europejskiej) przejęcia nastąpią, jednak nie stanie się to raczej w tym roku. - Koncerny zagraniczne poczekają, aż polskie firmy zrestrukturyzują się i wówczas mogą zdecydować się na wejście. Nawet jeśli będzie to oznaczać konieczność zapłacenia wyższej ceny - dodał R. Jankowski. Innym scenariuszem jest przejęcie polskich firm, które są w słabej kondycji, jednak warunkiem będzie znacznie niższa od obecnej wycena rynkowa.
Pogląd o niewielkich w tym roku szansach na fuzje i przejęcia w budowlance podziela także Arkadiusz Skowroń, analityk DM BZ-WBK . - Z takimi procesami możemy mieć do czynienia tylko w pojedynczych przypadkach - zaznaczył. Jego zdaniem, najbardziej prawdopodobnymi kandydatami do tego typu operacji są: Mostostal Zabrze, PIA Piasecki i Mostostal Export.
Kluczem do Zabrza jest PRInż.
- W przypadku Mostostalu Zabrze za pozyskaniem inwestora strategicznego przemawia najwięcej czynników. Główny akcjonariusz, Bank Handlowy, zapowiedział bowiem chęć wyjścia z inwestycji, a spółka ma bardzo niską wycenę w porównaniu z rynkiem - powiedział A. Skowroń. Jego zdaniem, kluczową kwestią będzie kontrola nad katowickim PRInż., w którym znaczący pakiet posiada Mostostal Zabrze i szwedzki NCC. Niewykluczone jest, że NCC uczestniczyłby w dokapitalizowaniu zabrzańskiej firmy, której dopływ środków jest niewątpliwie potrzebny. Wówczas mógłby przejąć kontrolę także nad firmą drogową. - Naturalnym partnerem dla Mostostalu wydaje się więc szwedzki koncern - stwierdził analityk DM BZ-WBK. Jednak według R. Jankowskiego, nie trzeba od razu kupować Mostostalu, aby przejąć jego najcenniejsze aktywa, czyli PRInż.
Piasecki dobrym punktem wyjścia