Godne uwagi jest, że z trzech krajów mających w portfelu wzorcowym przeważenie dodatnie największe preferencje (41% powyżej udziału w indeksie MSCI) ma Polska, podczas gdy w przypadku Rosji owa nadwaga wynosi 37%, a Węgier - 36%. Mimo takiego zróżnicowania, za najbardziej faworyzowany rynek w makroregionie EBWA bank ten uznaje Rosję, ponieważ jest on najpłynniejszy.

Sytuację w Polsce uważa on za "nie tak złą". Za niezły uznano marzec. Chodzi tu o to, że decydującym o zachowaniu polskiego rynku funduszom emerytalnym ZUS wpłacił wówczas stosunkowo niewiele, a mimo to do dynamiki całego regionu Polsce zabrakło tylko 3 pkt. proc. Tak niewielkie odchylenie uznano za dowód, iż wskaźniki cenowe spółek notowanych na GPW są "sensowne", a zatem cały rynek ma "sensowną wartość" nawet bez działań funduszy emerytalnych. Z tego punktu widzenia za szczególnie atrakcyjne - w stosunku do środkowoeuropejskich odpowiedników - CSFB uważa PKN i TP SA, choć generalnie radzi "trzymać się banków".

Atrakcyjność polskiego rynku - według CSFB - wynika również stąd, że żaden kraj w Europie Środkowej nie ma takich możliwości redukcji stóp procentowych, jak Polska. Jego analitycy dostrzegają też oznaki ożywienia w sprzedaży detalicznej, zaufaniu ze strony biznesu i w produkcji przemysłowej. Bank ten kolejny raz podtrzymał opinię, iż jeśli ZUS spłaci w tym roku zaległości wobec funduszy emerytalnych, to w Polsce może dojść do przegrzania rynku, podobnego jak w Grecji, i uważa, że czekając na taką szansę inwestorzy nie tracą.

Komentując sytuację na Węgrzech stwierdzono, że tamtejszy rynek zapewne będzie przeżywał hossę, jeśli w wyborach parlamentarnych zwyciężą socjaliści, natomiast bessę, jeśli wygra je Fidesz.