W ub.r. wartość przychodów TP SA z połączeń międzymiastowych rozpoczętych w sieci spółki wyniosła 1,35 mld zł. Było to ponad 26% mniej niż rok wcześniej. Tak znaczący spadek tylko po części był związany z obniżką cen połączeń w sieci spółki. Ruch mierzony liczbą minut spadł o 13,4%, na co wpływ miało pojawienie się w drugiej połowie roku konkurencji.
Jako pierwszy w lipcu wystartował Niezależny Operator Międzystrefowy, który w grudniu miał już 24-proc. udział w generowanym ruchu (dane TP SA). Netia 1 i Energis, dwaj kolejni operatorzy, osiągnęły znacznie gorsze rezultaty. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że korzystanie z sieci NOM nie wymagało podpisania umowy z tą firmą.
- Netia 1 świadczy usługi na rzecz wszystkich klientów Netii. Korzystanie przez nich z sieci TP SA wymagałoby podpisania umowy z tą firmą - informuje Jolanta Ciesielska z Netii. Na koniec grudnia spółka ta posiadała niemal 350 tys. linii abonenckich. Jej przedstawiciele nie chcą natomiast informować, z iloma klientami TP SA podpisane zostały umowy o korzystaniu z usług połączeń międzystrefowych.
Podobnie sprawa wygląda z Energisem. - Dopiero w styczniu rozpoczęliśmy kampanię promocyjną i potrzebujemy kilku miesięcy na ocenę jej efektów - mówi Marzena Rogalska, dyrektor ds. PR Energis. Spółka ta skierowała swą ofertę do klientów biznesowych. W swej kampanii promocyjnej uwagę zwraca przede wszystkim na 1-sekunowy biling, co dla klientów oznacza płatność za rzeczywisty czas rozmów.
Na duży udział w rynku NOM wpłynął również cały czas nie rozwiązany problem rozliczania rachunków. Spowodował on, że praktycznie do dnia dzisiejszego korzystanie z usług operatora nie wiąże się na razie z opłatami. - Biorąc pod uwagę ten fakt oraz to, że NOM oferuje ceny o 5% niższe niż TP SA, utrata przez Telekomunikację 24% rynku nie jest złym rezultatem - ocenia Magdalena Łapsa z SG Securities.