Wpływowe osobistości i zachodnie instytucje twierdziły wprawdzie, że pomoc dla Wschodu płynęłaby o wiele skuteczniej przez już istniejące organizacje, ale Attali, główny doradca prezydenta Mitterranda, upierał się, że potrzebna jest specjalnie wyodrębniona instytucja, która zajmie się Wschodem w czasie historycznej przemiany. I został pierwszym prezesem banku, choć nie miał żadnego doświadczenia ani w bankowości, ani w zarządzaniu. Był jednym z najwybitniejszych francuskich intelektualistów, pisarzem, ekonomistą, no i zaufanym prezydenta.
Attali rozumiał polityczną przesłankę powstania banku jako mandat do aktywnego krzewienia demokracji. Utworzył zatem w EBOiR departament polityczny. - Pomagaliśmy tworzyć konstytucję, organizowaliśmy wiele seminariów. Finansowaliśmy gazety - opowiadał Attali. - Pisywałem do premierów, a czasem nawet dzwoniłem do prezydentów, by im powiedzieć, jak bardzo mnie zaszokowało jakieś ich posunięcie w kwestii mniejszości narodowych albo wolności słowa. Ostrzegałem, że będzie to miało wpływ na decyzje inwestycyjne banku - wspominał.
Niedługo trzeba było czekać na rezultaty takiej działalności "bankowej". Okazało się, że przez pierwsze dwa lata funkcjonowania EBOiR więcej wydał na siebie, chociażby na słynne marmury, którymi wyłożono siedzibę banku, niż na kredyty dla krajów, którym miał pomagać. Ujawniono także, że miał gest nie tylko przy wyposażaniu banku, ale przedstawiał też rachunki za prywatne wydatki do zaksięgowania jako oficjalne.
Attali pod naporem krytyki, bardzo niechętnie, ale w końcu zrezygnował. Wycofał się z życia publicznego, powrócił - jak podkreślał - do pisania książek.
I oto w październiku ub.r. kolejna sensacja. Jacques Attali został oskarżony w sprawie nielegalnej sprzedaży rosyjskiej i słowackiej broni do Angoli przez francuską firmę Brenco Pierre`a Falcone`a. Zarzucono mu przyjmowanie od Falcone`a wysokich gratyfikacji w naturze, a także chronienie jego firmy w ministerstwie finansów przed wysokimi domiarami. Co gorsza, miał też jej pomagać w uzyskiwaniu państwowych kredytów. Pozostał na wolności pod nadzorem sądowym i miał zapłacić kaucję przekraczającą milion dolarów. Nie wolno mu też było kontaktować się z innymi osobami uwikłanymi w skandal Angolagate. Ale okazało się, że miał również innych znajomych.