Reklama

Połączenie z ORLENEM grozi Rafinerii Gdańskiej...

Połączenie z ORLENEM grozi rafinerii Gdańskiej marginalizacją Z Jackiem Wróblewskim, dyrektorem generalnym Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 13.04.2002 08:55

Dlaczego członkami POPiHN są wyłącznie firmy z zagranicznym kapitałem założycielskim, np. BP, Statoil czy Shell?

Firmy polskie nie są jeszcze zainteresowane członkostwem w Organizacji i korzyściami, jakie ono daje. Być może problemem jest główny jej cel, czyli dążenie do wprowadzenia równych zasad prowadzenia biznesu dla wszystkich przedsiębiorców. Duże polskie firmy nadal liczą na wsparcie właściciela, którym jest państwo. Taki stan wynika z opóźnień w procesie prywatyzacji sektora paliwowego w Polsce. Większość firm jest w dalszym ciągu państwowa i stara się to wykorzystywać. Jednak coraz częściej interesy firm polskich są zbieżne z interesami zagranicznych spółek, operujących w naszym kraju.

W jaki sposób przejawia się "uprzywilejowanie" państwowych firm naftowych w Polsce?

Są one uprzywilejowane w stosunku do zagranicznych koncernów na wiele sposobów. O jednym wspomniałem poprzednio. Również niektóre zapisy prawa są adresowane wyłącznie do krajowych producentów paliw. Inną bariera dla spółek z obcym kapitałem jest nieformalna sieć powiązań personalnych, istniejąca w polskich firmach i w ich otoczeniu.

Chodzi o to, że zarządy tych firm są ze sobą związane różnego rodzaju układami?

Reklama
Reklama

Nie tylko. Prawdopodobnie jeszcze bardziej uciążliwe dla rozwoju rzeczywistej konkurencji są nieformalne powiązania na niższych szczeblach przedsiębiorstw. Istnieją one od wielu lat i nawet zmiana zarządu nie jest w stanie ich zerwać.

Dlaczego tak się dzieje?

Taki stan wynika przede wszystkim z zaszłości historycznych. Liczba firm sektora paliwowego jest niewielka i krąg specjalistów, którzy są z nimi związani, jest ograniczony. Znają się oni między sobą.

Czy jest szansa na rozbicie nieformalnych powiązań między firmami paliwowymi?

Jedyną szansą jest przeprowadzenie prywatyzacji tego sektora i stworzenie konkurencyjnego rynku. Moim zdaniem, jest to możliwe przy zrealizowaniu koncepcji utrzymania w Polsce dwóch niezależnych ośrodków paliwowych - jednego w Gdańsku, przy Rafinerii Gdańskiej, drugiego w Płocku, przy PKN ORLEN - i niezależnej od nich infrastruktury logistycznej. Sprywatyzowane powinny również zostać m.in. Naftobazy czy PERN. Chodzi o to, by wszyscy uczestnicy sektora paliwowego mieli równy dostęp do infrastruktury. Nie widzę konieczności utrzymywania infrastruktury w rękach państwa tylko z powodu bezpieczeństwa energetycznego. O prawidłowe funkcjonowanie baz paliwowych, rurociągów czy terminali efektywniej będzie dbał właściciel prywatny.

Polski rząd dąży do tego, próbując sprzedać akcje Rafinerii Gdańskiej.

Reklama
Reklama

Przypadek Rafinerii Gdańskiej jest bardzo dziwny. Przede wszystkim proces prywatyzacji tej spółki następuje zbyt późno.

Dlaczego zbyt późno?

Ponieważ wszystkie otaczające Polskę rafinerie (np. Leuna, Schwedt, Slovnaft, Ceske Rafinerie czy Możejki) zostały już sprywatyzowane i mają nadwyżkę mocy produkcyjnych. W tych firmach nakłady inwestycyjne już zostały poniesione i teraz chcą sprzedawać swoje produkty do Polski, a nie je kupować. Być może gdyby prywatyzację Rafinerii Gdańskiej przeprowadzono przed sprzedażą udziałów w sąsiednich rafineriach, obecna sytuacja gdańskiego przedsiębiorstwa wyglądałaby znacznie lepiej.

Czy dobrze by się stało, gdyby Rafineria Gdańska trafiła do jednego z rosyjskich przedsiębiorstw? Yukos oficjalnie wypowiedział się, że jest zainteresowany kupnem akcji tej spółki.

Dla firm rosyjskich wejście na teren Polski byłoby optymalnym rozwiązaniem. Daje im to możliwość dalszej ekspansji w kierunku zachodnim. I te spółki mogą stanowić rzeczywistą konkurencję dla PKN ORLEN. Rosyjskie przedsiębiorstwa mają własne złoża ropy naftowej, w związku z czym mogłyby z powodzeniem konkurować cenowo na naszym rynku, nie tylko z paliwem z Płocka, ale również importowanym.Mogłyby rzeczywiście taniej sprzedawać paliwa, jednak w dalszym ciągu istniałyby ograniczenia w ich dostępie do infrastruktury.

Tak, w takim przypadku należałoby się zastanowić nad wybudowaniem rurociągu produktowego z Gdańska na południe Polski (połączenie z systemem istniejących rurociągów). W ten sposób bowiem Rafineria Gdańska mogłaby sprzedawać paliwa na terenie całej Polski i stać się rzeczywistym konkurentem dla PKN ORLEN.

Reklama
Reklama

To znaczy, że jest Pan przeciwnikiem ewentualnego połączenia Rafinerii Gdańskiej z PKN ORLEN?

Zdecydowanie. Taki scenariusz oznacza właściwie marginalizację Rafinerii Gdańskiej. Płocki koncern nie będzie bowiem zainteresowany inwestycjami w moce produkcyjne Gdańska, gdyż środki finansowe musi przeznaczyć na inne cele. Byłoby to również niekorzystne dla wszystkich konsumentów, gdyż w dalszym ciągu ceny dyktowałby PKN ORLEN. Jedynym beneficjantem realizacji takiego scenariusza będzie płocki koncern.

Dlaczego żaden z dużych zagranicznych koncernów, np. BP czy Shell, nie złożył oferty na zakup pakietu akcji PKN ORLEN?

Te firmy nie miały szansy na kupno tego pakietu. Program rządowy nie zakładał bowiem wejścia do ORLENu inwestora strategicznego. Z kolei druga transza prywatyzacyjna koncernu była przeznaczona wyłącznie dla tych podmiotów, które mogą wziąć udział w tworzeniu środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego.

Czy Pańskim zdaniem taki koncern byłby konkurencyjny na europejskim rynku paliwowym?

Reklama
Reklama

Nie. Nie zawsze w procesie konsolidacji 1+1=2. Często 1,5. Prywatyzacja z pewnością nie powinna polegać na powiązaniach krzyżowych, ponieważ powoduje nieefektywny przepływ kapitału. Konsolidacja tych firm nie zmieniłaby sytuacji żadnej z nich. Wszystkie te firmy, które miałyby ewentualnie połączyć swoje struktury, nie mają silnego zaplecza surowcowego. Proszę zauważyć, że spółka taka jak np. BP, Shell czy TotalFinaElf może generować zyski na trzech etapach - wydobycia ropy naftowej, jej przerobu oraz dystrybucji wyrobów gotowych. Koncern środkowoeuropejski musiałby w polityce cenowej podążać ich śladem. Gdy marże zostaną ustalone na minimalnym poziomie, to środkowoeuropejski gigant z trudem przetrwa na rynku, zaś np. BP może w tym czasie generować zyski na wydobyciu surowca.

Czy któryś z zagranicznych koncernów może być zainteresowany inwestycją w PKN ORLEN?

Myślę, że płocki koncern jest na tyle atrakcyjnym przedsiębiorstwem, że tak. Tyle tylko, że potencjalny inwestor chciałby mieć z pewnością duży wpływ na zarządzanie tą spółką. Obserwując obecnie np. walkę o wpływy inwestorów strategicznych np., w PZU czy Polkomtelu, można mieć wątpliwości, czy sprawowanie kontroli nad PKN ORLEN przez zagraniczny koncern byłoby mile widziane.

Jaki jest Pańskim zdaniem najbardziej korzystny dla PKN ORLEN wariant prywatyzacji?

Uważam, że jeszcze przez jakiś czas powinien zostać utrzymany obecny stan. ORLEN nie potrzebuje obecnie zasilenia zewnętrznym kapitałem. Firma powinna się obecnie skoncentrować na szybkiej modernizacji sieci detalicznej i zakończeniu wprowadzania nowego logo na wszystkich stacjach własnych i patronackich. Należy się również zastanowić nad uzyskaniem dostępu do złóż ropy naftowych, aby w ten sposób powiększyć swoją wartość i bezpieczeństwo. Może warto byłoby się zastanowić nad wydaniem części walorów płockiej spółki w zamian za jej udziały w polach naftowych? Poza tym firma musi opracować strategię na najbliższe lata, a ewentualnie później poszukać takiego partnera, który wsparłby opracowany program rozwoju spółki.

Reklama
Reklama

Jak układa się współpraca między zagranicznymi koncernami działającymi w Polsce a największą polską firmą - PKN ORLEN?

Coraz lepiej. Wszystkie koncerny kupują paliwo w płockiej firmie. Od dwóch lat podpisywane są kontrakty całoroczne. Jest to praktyka stosowana w całej Europie i w końcu dotarła do Polski. Ponadto razem rozmawiamy o ograniczaniu szarej strefy w sektorze, jakości paliwa czy monitorowaniu sprzedaży.Jakie plany mają zagraniczne koncerny odnośnie polskiego rynku?

Chcą przede wszystkim rozwijać sieć dystrybucji. Co prawda, trudno spodziewać się, żeby wysoka dynamika rozwoju rynku paliwowego została utrzymana w najbliższych latach, jednak i tak w długookresowej perspektywie jest on bardzo atrakcyjny. Shell np. zadeklarował, że chce mieć 10-proc. udział w rynku detalicznym. Firmy bacznie obserwują program budowy autostrad, ponieważ każdej zależy na budowie stacji przy nich.

Ile sieci paliwowych pozostanie na naszym rynku w ciągu najbliższych kilku lat?

Moim zdaniem nie więcej niż 5-7. Konsolidacja na rynku detalicznym sektora paliwowego będzie postępowała szybko i doprowadzi do tego, że rentowne będą sieci posiadające co najmniej kilkaset stacji.

Reklama
Reklama

W Polsce cena paliwa jest bardzo wysoka w stosunku do średnich zarobków. Czy konsumenci mogą mieć nadzieję na jej obniżkę?

Niestety, nie. Cena u nas uzależniona jest od tej w Europie i od ceny produktów oferowanych przez PKN ORLEN. Ten z kolei dąży do niedopuszczenia do nadmiernego importu paliwa. W ten sposób ceny w Polsce znajdują się na podobnym poziomie co w Europie, a w zeszłym roku były już nawet wyższe niż w Hiszpanii czy Irlandii. Jedyną szansą dla konsumentów jest podniesienie poziomu ich zarobków lub obniżka akcyzy na paliwa przez Ministra Finansów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama