W piątek nieoczekiwanie właściciela zmieniło prawie 58,6 tys. akcji Stalproduktu, czyli 1,5% walorów będących w wolnym obrocie. Wolumen był najwyższy od połowy marca 2001 r. W ostatnim miesiącu średni wolumen na sesję wynosi około 4 tysięcy akcji. Wczoraj właściciela zmieniło już tylko 1,6 tys. papierów. - Nie wiem, kto przeprowadzał transakcje pod koniec tygodnia i jakie miał ku temu powody - powiedział Andrzej Dobosz, prezes Stalproduktu. Największymi akcjonariuszami spółki są Huta im. Tadeusza Sendzimira (37,4% głosów) i Bogdan Celiński (17,3%).
Stalprodukt produkuje wysoko przetworzone wyroby stalowe, m.in. kształtowniki, blachy elektrotechniczne, rdzenie transformatorowe. Około 40% trafia na eksport. W 2001 r. przychody spółki spadły o ponad 15%, do blisko 575 mln zł. Zysk netto firmy wyniósł 0,62 mln zł, podczas gdy w 2000 r. przekroczył 16,8 mln zł. - Słabsze wyniki to efekt pogorszenia sytuacji gospodarczej. Spółka nieustannie szuka oszczędności i myślę, że ten rok będzie dla nas lepszy. Oczekujemy zarówno wzrostu przychodów, jak i zysku - powiedział prezes A. Dobosz.
Zarząd Stalproduktu został zaskoczony decyzją ministra gospodarki Jacka Piechoty, wprowadzającą koncesję na import wyrobów hutniczych. Zaczęła ona obowiązywać od piątku. - Część materiałów, z których powstają nasze produkty, musimy sprowadzać z zagranicy, ponieważ krajowe huty nie mają ich w ofercie. Koncesjonowanie importu może utrudnić realizację niektórych zamówień, a w najgorszym przypadku nawet narazić polskich producentów na dodatkowe koszty. - stwierdziłł Andrzej Dobosz.