Wniosek o zatwierdzenie układu został odrzucony przez wierzycieli reprezentujących 80% długów Elektrimu objętych układem. Stało się tak głównie ze względu na postawę obligatariuszy Elektrimu. Nie zaakceptowali oni przedstawionej podczas rozprawy propozycji spłaty im 200 mln euro do 30 lipca tego roku oraz pozostałej części wierzytelności do czerwca 2005 r. - Minęły ponad trzy miesiące od otwarcia postępowania układowego. Zarząd miał więc czas na przedstawienie najlepszych możliwych propozycji układowych - stwierdził Paweł Ciećwierz z Kancelarii Wardyński i Spółka. Reprezentant posiadaczy obligacji nie przyjął też do wiadomości argumentacji Elektrimu, że nowe propozycje przygotował wybrany dopiero niedawno zarząd . - Nie mamy żadnych gwarancji, że zarząd nie zmieni się znowu - powiedział mecenas Ciećwierz.
Do zmian we władzach kilkakrotnie odniósł się również prowadzący rozprawę sędzia Adam Tomczyński. - Jeśli firma może sobie pozwolić na kilkakrotne zmiany zarządu, to mogła również przygotować propozycje układowe - w ten sposób sędzia skomentował braki formalne w przedstawionych dokumentach. Sprawę roszad kadrowych w Elektrimie poruszył również w uzasadnieniu do decyzji o umorzeniu postępowania układowego. Określił ją jako kuriozum, podając jednocześnie w wątpliwość, czy władze giełdowej spółki zrobiły wszystko, by ją uratować.
Mimo tych krytycznych uwag, zarząd warszawskiego holdingu nadal wierzy w pomyślne zakończenie sporu z obligatariuszami. - Rozważamy różne kroki prawne, w szczególności możliwość złożenia zażalenia na decyzję sądu - powiedział Maciej Radziwiłł, prezes zarządu Elektrimu. Dodał, że wczorajszą decyzję obligatariuszy traktuje jako element negocjacji. Nie chciał natomiast zdradzić, jakie nowe propozycje spółka mogłaby złożyć posiadaczom obligacji.
W scenariusz, który nie kończy się upadłością Elektrimu, wierzą również analitycy. - Obecnie może zostać zgłoszony wniosek o upadłość, po którym może być jednak przeprowadzony układ w upadłości. Bardziej prawdopodobne jest jednak spłacenie obligatariuszy do czasu uprawomocnienia się wczorajszej decyzji o umorzeniu postępowania układowego - powiedziała Magdalena Łapsa z SG Securities.
Wczorajsza rozprawa w sądzie miała też inne ciekawe aspekty. Dużym kłopotem dla Elektrimu okazało się pytanie o stan gotówki w kasie firmy. W końcu okazało się, że jest to niespełna 700 mln zł. Dopiero na konferencji prasowej, odpowiadając na pytanie PARKIETU, zarząd spółki przyznał, że kwota ta zawiera około 50 mln tzw. dolarów clearingowych (są to pieniądze objęte umową restrukturyzacyjną ze Skarbem Państwa, którymi spółka nie może dysponować). Chwilę konsternacji wywołało też pytanie o to, czy zarząd podjął jakiekolwiek działania przeciwko BRE i Pekao, które potrąciły sobie swoje wierzytelności (niemal 100 mln zł) z pieniędzy holdingu. Po konsultacji władz Elektrimu z radcą prawnym ustalono, że przygotowywany jest pozew przeciwko obu bankom. Również w czasie rozprawy ujawniono, że BRE Bank zajmuje się zorganizowaniem konsorcjum kredytowego, które pozyskałoby dla Elektrimu 450 mln dolarów.