Powodów jest kilka. Po pierwsze - nie podoba mi się, że przez co najmniej 20 lat byłabym przywiązana do jednego kredytu, bez możliwości wcześniejszej spłaty, np. innym kredytem o niższym oprocentowaniu.

Po drugie - mimo że dzisiaj oprocentowanie kredytu wydaje się atrakcyjne, to za 4-5 lat będzie się prezentowało znacznie gorzej. A ja - gdy Polska wejdzie do Unii Europejskiej - będę mogła uzyskać kredyt na znacznie łagodniejszych warunkach.

Obecnie w Europie kredyty mieszkaniowe oprocentowane są na poziomie 5-6 proc. Przy kredycie o stałym oprocentowaniu, zaciąganym na 20 lat, tzw. okresy stałości (okresy obowiązywania danego poziomu odsetek) wynoszą 5 lat. Klienci mają więc pewność, że co 5 lat poziom odsetek od ich kredytu jest konfrontowany z sytuacją rynkową.

Po trzecie - obserwuję obecnie wiele ustępstw banków komercyjnych na rzecz klientów (rezygnacja z prowizji, odciążenie klientów kosztami opłat sądowych za ustanowienie hipoteki, możliwość sfinansowania 100% inwestycji itp.). Liczę na to, że ostatnia decyzja Banku Pekao SA spowoduje kolejne udogodnienia dla kredytobiorców w innych bankach.