sentymentów zamknęli pozycję. Wtedy ostatni wzrost byłby jedynie wypadkiem
przy pracy, a coraz częściej właśnie tak się to postrzega. To jednak
gdybanie w stylu spiskowej teorii dziejów, którego sam nie lubię i szybko
ucinam.
Gdybaniem w tym tygodniu zajmowali się nie tylko analitycy. Jakkolwiek w
przypadku analiz jest to choroba nieuleczalna ;-) ... tak w przypadku
przystąpienia Polski do UE lepiej by wszystko było jasne i przejrzyste.
Unijni przedstawiciele zaczęli jednak testowanie polskich nerwów. Eneko
Landaburu, szef Dyrekcji Generalnej ds. Rozszerzenia UE, zapowiedział, że
Polska nie wejdzie do Unii 1 stycznia 2004 r., ale prawdopodobnie pół roku
później. Z kolei rzecznik Güntera Verheugena, komisarza ds. rozszerzenia
ujął to jeszcze lepiej - "nie ma zwłoki, ale nigdy nie obiecywaliśmy 1
stycznia". Proces przyjmowania Polski do UE jest dość ważnym tematem z
punktu giełdowych inwestycji i część funduszy opiera na tym swoją strategię.
Wypowiedzi z tego tygodnia nikogo raczej nie wystraszą, ale jeśli będą się
powtarzać i rozszerzenie faktycznie zostanie opóźnione (powody zawsze się
znajdą), a do tego więcej niż 6 miesięcy (wtedy Polska nie będzie mogła
uczestniczyć w wyborach europejskich) to rozczarowanie przełoży się z
pewnością na giełdę.
To nie jedyne wypowiedzi o naszej kandydaturze. Kolejny głos zabrapolski bank
centralny nie jest niezależny będziemy musieli to dołączyć do
raportu....kiedy Europejski Bank Centralny zamieszcza wątpliwości, trudno
będzie przekonać mieszkańców Unii Europejskiej, że takie państwo powinno
stać się członkiem UE". To jednak do posłów nie dociera. Wszystkie takie
wypowiedzi są po prostu ignorowane, a lawinowe komentarze analityków
głównych banków są z góry uznawane, jako nieobiektywne, gdyż (zdaniem
posłów) to właśnie banki odnoszą korzyści z obecnej sytuacji (sic). Efekt
tego taki, że Sejm po nocnej debacie z czwartku na piątek skierował dwa
projekty zmian w ustawie o NBP do komisji finansów publicznych. Cały komizm
tej sytuacji polega na tym, że pierwszy projekt dotyczy dostosowania prawa
polskiego do prawa UE, zaś drugi (zgłoszony przez PSL i UP) zakłada
poszerzenie składu RPP o sześć osób (łamiąc w tej sposób prawo UE). Prace
nad tą nowelizacją zakończa się prawdopodobnie dopiero w lipcu, więc
powinniśmy mieć trochę oddechu. Nie da się bowiem ze strony posłów na razie
nic więcej zrobić. Można w sumie jeszcze głośniej pokrzyczeć i poobrażać
prezesa, czego nie żałowano sobie w czasie nocnej debaty. Zresztą oburzony
agresją posłów szef NBP napisał do marszałka. Napisać będzie musiał zapewne
kolejny, jeśli RPP nie obniży w tym tygodniu stóp. Niektórzy członkowie RPP
już wprawdzie zapowiadają brak obniżki (zapewne też z powodów politycznych -
bo jakich innych ... patrz produkcja przemysłowa), ale nie krytykujmy przed
posiedzeniem. Mimo zamieszania wokół NBP, bank Merrill Lynch oczekuje
obniżki stóp procentowych o 50 punktów. Analitycy banku napisali "Prawie
wszystkie dane gospodarcze dowodzą konieczności cięcia oprocentowania na
najbliższym posiedzeniu RPP". Trudno nie zgodzić się z tym poglądem.
Zresztą GUS w tym tygodniu też pokazał nie najlepszy obraz gospodarki, w
którym polscy konsumenci znów ograniczyli nieco tempo wydatków w kwietniu.
Znów słyszeliśmy legendarne nadzieje na "następny kwartał". Do tego GUS w
czwartek skorygował wzrost gospodarczy za czwarty kwartał ubiegłego roku do
0,2 z 0,3 procent, choć to oczywiście nie niespodzianka. Zaskoczeniem też
nie były niemieckie dane PKB w pierwszym kwartale. PKB wzrosło tylko 0,2%,
konsumenci coraz mniej wydają, a inwestycje spadły o 0,7%. To polskiej
gospodarce nie pomoże, a wpływ ma dość spory. Z kolejnych statystyk wszyscy
emocjonowali się PKB w Stanach. Prognoza +6% nie została spełniona i zamiast
rewizji o 0,2% w górę, mieliśmy rewizję w dół. Jednak +5,6% też robi
wrażenie, choć jedynie na dziennikarzach, a nie inwestorach giełdowych. Ci
zamiast ładnych liczb wolą oglądać zyski spółek. Te nie poprawiają się w
zadowalającym tempie, a do tego przyszłość wcale nie rysuje się tak różowo,
jak to zawsze było przy tym "następnym kwartale". Domy i samochody tak
podnoszące wydatki (zerowe kredytowanie) konsumentów w przyszłym kwartale z
pewnością będą mieć mniejsze znaczenie. Zyski spółek dobrze prognozować
choćby na podstawie inwestycji firm. Tutaj po rewizji zwiększył się spadek
z -5,7 do -8,2%. Jeśli firmy się nie rozwijają, to powoli się kurczą i zyski
na pewno nie będą rosnąć w takim tempie jak indeksy na przełomie roku. To
samo pokazuje indeks wskaźników wyprzedzających. LEI zamiast
prognozowanego -0,2% spadł dwukrotnie więcej, co też kiepsko wróży na
kolejny kwartał. W tym tygodniu wtorek, czwartek i piątek to kolejne dane
makro, które teraz na Wall Street obserwuje się z dużym zaniepokojeniem.
Reakcje więc powinny być dość gwałtowne, a o szczegółach danych więcej w
codziennych komentarzach. Trudno wyznaczyć dla USA na ten tydzień kierunek.
Na giełdach amerykańskich w piątek był strajk popytu i wydaje się, że po
długim w pesymistą Nasdaq.gif
Dow.gif
Jeśli chodzi o AT to z analizy wykresów mamy dość byczy sygnał. Wybicie z
klina na zwiększonym obrocie i rysowanie flagi/chorągiewki w połowie zasięgu
ruchu. Indeks_dzienny.gif Kontrakty_dzienny.gif Najlepiej to widać na liniowym wykresie indeksu
Liniowy_Klin.gif Teoretycznie formacja wprost idealna. Po pierwsze wybicie
z klina z zasięgiem na ostatnie szczyty, po drugie chorągiewka z podobnym
zasięgiem (długość pierwszej fali wzrostowej). Nic tylko kupować. Ja mam
jednak trochę inne zdanie. Nie zawsze słucham się AT (wiem fatalny błąd), a
szczególnie, gdy formacja jest tak idealna i tak powszechnie znana. Formacje
rysowane są tak czytelnie, że aż trudno ich nie zauważyć. Tak więc czy jest
ktoś kto jeszcze nie kupił pod te formacje ? Tak - ja ;-) ... i zapewne paru
innych wątpiących w realizację tego wzrostu. Fundusze jednak nie grają przy
pomocy AT i jeśli doprowadzą do wybicia to natychmiast cała rzesza techników
stojących z boku będzie chciała podłączyć się pod ten ruch. Powinniśmy mieć
wtedy bardzo dynamiczny wzrost analogiczny do tego z zeszłego tygodnia.
Pocałowalibyśmy zapewne szczyty i rozpoczęli (tradycyjnie do września)
spadki. Jednak nie spodziewam się teraz wzrostu. Nie widzę za bardzo które
firmy miałyby to zrobić i na jakiej podstawie. Zresztą ani atmosfera
polityczna, ani ta na światowych giełdach nie będzie temu sprzyjać.
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ... mało ambitny marazm, choć w
kolejnym tygodniu spodziewałbym się już spadku. Teraz to nam nie grozi, gdyż
w poniedziałek wszyscy usną z powodu braku sesji w Stanach (Memorial Day),
we wtorek, środę może osiągniemy 100 mln obrotu przed "długim weekendem",
czwartek święto, piątek tylko dla najbardziej wytrwałych. Trudno więc
spodziewać się jakiejś zwiększonej aktywności. Ja okres ten uznam za
formowanie szczytu i przygotowanie do spadku (osuwania). Przeproszę się z
rynkiem dopiero po przebiciu oporów. Na razie górki i dołki występują dość
cyklicznie i nadszedł właśnie sezon polowań na byki. Na Wykres1.gif widać z
jaką regularnością występowały podwójne szczyty i jakie ładne fale spadkowe
rozpoczynały. To już pokazywałem. Jednak jeszcze ciekawszy jest okres
poprzedzający te 4 szczyty. Okazuje się bowiem, że wcześniej w dokładnie
takim samym odstępie czasu mieliśmy 4 dołki Poprzedni.gif Biorąc kolejny
okres wstecz mieliśmy kolejne 4 punkty zwrotne, tym razem już górki
Poprzedni2.gif Najlepiej spojrzeć na Wszystkie.gif Zadziwiająca
cykliczność, choć znając życie właśnie przestała się sprawdzać ;-) Dla byków
pocieszające jest to, że po obecnym szczycie i miesięcznym spadku będziemy
mieć, wg tej prawidłowości, 4 fale wzrostowe. Sam przyznam, że trochę
naciągane, ale warto zwrócić uwagę na te okresy. Jeśli chodzi o wskaźniki,
to po tak długim okresie marazmu, a następnie fali wzrostowej zupełnie
nieadekwatnej do zmienności w marazmie, wskaźniki na wiele się nie przydadzą
i dla ciekawości pokaże, choć obecnie starałbym się ich nie interpretować
(strzałeczki jak zawsze subiektywne) - Krótkoterminowe ... Stochastic.gif
Ultimate.gif Price ROC.gif Średnioterminowe RSI.gif MACD.gif Trix.gif
Na ten tydzień jak pisałem wyżej nie spodziewam się żadnych fajerwerków.
Powinniśmy dalej tkwić w obrębie konsolidacji. Wyjście górą to przejście
ostatnich szczytów na 1410 pkt., choć nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał o
strefie oporu wyznaczoną przez konsolidację ze stycznia. Kontrakty.gif
Indeks.gif Jednak flaga powinna się wtedy zrealizować, a wzrosty
zatrzymalibyśmy właśnie przed szczytami na poziomie stabilizacji. Wyjście
nad szczyty ze stycznia to zmiana średnioterminowego nastawienia. Na rt.com