Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Fatalny tydzień. Wymęczeni dość długim marazmem, chyba wszyscy liczyli, że wybicie z końcówki poprzedniego tygodnia zakończy okres konsolidacji i zwiększy zarówno zmienność, jak i obroty. Nic z tego. Marazm przeniósł się po prostu na wyższy poziom. Obroty z każdym dniem spadały, a zmiany większości spółek były w tym tygodniu jedynie kosmetyczne. Rozrywki dostarczały plany piłkarskich klubów, wezwanie ITI na Onet, "huczny" debiut jednej spółki (jakiej ? ;-) ..... oraz TPS wraz

Publikacja: 26.05.2002 14:46

Marek Pryzmont

Fatalny tydzień. Wymęczeni dość długim marazmem, chyba wszyscy liczyli, że

wybicie z końcówki poprzedniego tygodnia zakończy okres konsolidacji i

zwiększy zarówno zmienność, jak i obroty. Nic z tego. Marazm przeniósł się

po prostu na wyższy poziom. Obroty z każdym dniem spadały, a zmiany

Reklama
Reklama

większości spółek były w tym tygodniu jedynie kosmetyczne. Rozrywki

dostarczały plany piłkarskich klubów, wezwanie ITI na Onet, "huczny" debiut

jednej spółki (jakiej ? ;-) ..... oraz TPS wraz ELE. W przypadku Elektrimu,

wpływ na kursy znikomy, ale warto zwrócić na tą spółkę uwagę i przypomnieć

kolejny przykład nierównego traktowania inwestorów. Przez dwa dni spółka

męczona była przez podaż i można się było tylko domyślać czego jeszcze rynek

Reklama
Reklama

(część rynku) nie wie. Dopiero po drugiej sesji, Elektrim w komunikacie

poinformował, że spółka zależna od PAK (należąca w 38,46% do ELE) otrzymała

od Konsorcjum Banków organizujących kredyt pismo o odstąpieniu od umowy

kredytowej na kwotę 392 mln USD. "Wypowiedzenie umowy kredytowej jest m.in.

spowodowane przedłużającym się postępowaniem układowym Elektrim S.A.". Mimo

uspokojeń prezesa, nikt chyba nie ma wątpliwości, że to kolejny mocny cios w

Reklama
Reklama

przyszłość tej firmy. ELE będzie próbował zorganizować inne źródło

finansowania, ale zanim nie dogada się z obligatariuszami, nie ma na co

liczyć. Wtedy po sprzedaży komórek chyba nic by już (oprócz długów i

zobowiązań) w tej firmie nie zostało. Jeśli BRE cokolwiek chce uratować z

tej inwestycji, to zmuszone będzie działać teraz nieco aktywniej. Jeśli

Reklama
Reklama

chodzi o TPS to spółka mniej zadziwia komunikatami, a bardziej zachowaniem

kursu. Ostatni wzrost zapoczątkowany był właśnie przez TPS - przypomnę, że

po fatalnych wynikach, ale po słowach otuchy i obietnicach prezesa. Bardzo

mocny wzrost poprowadził cały rynek do euforii. W ten piątek spółka z kolei

mocno przeceniona z powodu dokapitalizowania spółek jej akcjami. Tyle tylko,

Reklama
Reklama

że informacja nie jest z piątku i rynek już od jakiegoś czasu wiedział, że

na rynek wpłynie dość spora podaż. W tym przypadku wygląda to raczej na

zabawę chłopców z Londynu, którzy w poprzedni czwartek mocno zaangażowali

się w tą spółkę, a po tygodniu dokładnych analiz (w dłuższym terminie spółce

dobrze nie wróżę), zaskoczeni tak dużym wzrostem zmienili zdanie i bez

Reklama
Reklama

sentymentów zamknęli pozycję. Wtedy ostatni wzrost byłby jedynie wypadkiem

przy pracy, a coraz częściej właśnie tak się to postrzega. To jednak

gdybanie w stylu spiskowej teorii dziejów, którego sam nie lubię i szybko

ucinam.

Gdybaniem w tym tygodniu zajmowali się nie tylko analitycy. Jakkolwiek w

przypadku analiz jest to choroba nieuleczalna ;-) ... tak w przypadku

przystąpienia Polski do UE lepiej by wszystko było jasne i przejrzyste.

Unijni przedstawiciele zaczęli jednak testowanie polskich nerwów. Eneko

Landaburu, szef Dyrekcji Generalnej ds. Rozszerzenia UE, zapowiedział, że

Polska nie wejdzie do Unii 1 stycznia 2004 r., ale prawdopodobnie pół roku

później. Z kolei rzecznik Güntera Verheugena, komisarza ds. rozszerzenia

ujął to jeszcze lepiej - "nie ma zwłoki, ale nigdy nie obiecywaliśmy 1

stycznia". Proces przyjmowania Polski do UE jest dość ważnym tematem z

punktu giełdowych inwestycji i część funduszy opiera na tym swoją strategię.

Wypowiedzi z tego tygodnia nikogo raczej nie wystraszą, ale jeśli będą się

powtarzać i rozszerzenie faktycznie zostanie opóźnione (powody zawsze się

znajdą), a do tego więcej niż 6 miesięcy (wtedy Polska nie będzie mogła

uczestniczyć w wyborach europejskich) to rozczarowanie przełoży się z

pewnością na giełdę.

To nie jedyne wypowiedzi o naszej kandydaturze. Kolejny głos zabrapolski bank

centralny nie jest niezależny będziemy musieli to dołączyć do

raportu....kiedy Europejski Bank Centralny zamieszcza wątpliwości, trudno

będzie przekonać mieszkańców Unii Europejskiej, że takie państwo powinno

stać się członkiem UE". To jednak do posłów nie dociera. Wszystkie takie

wypowiedzi są po prostu ignorowane, a lawinowe komentarze analityków

głównych banków są z góry uznawane, jako nieobiektywne, gdyż (zdaniem

posłów) to właśnie banki odnoszą korzyści z obecnej sytuacji (sic). Efekt

tego taki, że Sejm po nocnej debacie z czwartku na piątek skierował dwa

projekty zmian w ustawie o NBP do komisji finansów publicznych. Cały komizm

tej sytuacji polega na tym, że pierwszy projekt dotyczy dostosowania prawa

polskiego do prawa UE, zaś drugi (zgłoszony przez PSL i UP) zakłada

poszerzenie składu RPP o sześć osób (łamiąc w tej sposób prawo UE). Prace

nad tą nowelizacją zakończa się prawdopodobnie dopiero w lipcu, więc

powinniśmy mieć trochę oddechu. Nie da się bowiem ze strony posłów na razie

nic więcej zrobić. Można w sumie jeszcze głośniej pokrzyczeć i poobrażać

prezesa, czego nie żałowano sobie w czasie nocnej debaty. Zresztą oburzony

agresją posłów szef NBP napisał do marszałka. Napisać będzie musiał zapewne

kolejny, jeśli RPP nie obniży w tym tygodniu stóp. Niektórzy członkowie RPP

już wprawdzie zapowiadają brak obniżki (zapewne też z powodów politycznych -

bo jakich innych ... patrz produkcja przemysłowa), ale nie krytykujmy przed

posiedzeniem. Mimo zamieszania wokół NBP, bank Merrill Lynch oczekuje

obniżki stóp procentowych o 50 punktów. Analitycy banku napisali "Prawie

wszystkie dane gospodarcze dowodzą konieczności cięcia oprocentowania na

najbliższym posiedzeniu RPP". Trudno nie zgodzić się z tym poglądem.

Zresztą GUS w tym tygodniu też pokazał nie najlepszy obraz gospodarki, w

którym polscy konsumenci znów ograniczyli nieco tempo wydatków w kwietniu.

Znów słyszeliśmy legendarne nadzieje na "następny kwartał". Do tego GUS w

czwartek skorygował wzrost gospodarczy za czwarty kwartał ubiegłego roku do

0,2 z 0,3 procent, choć to oczywiście nie niespodzianka. Zaskoczeniem też

nie były niemieckie dane PKB w pierwszym kwartale. PKB wzrosło tylko 0,2%,

konsumenci coraz mniej wydają, a inwestycje spadły o 0,7%. To polskiej

gospodarce nie pomoże, a wpływ ma dość spory. Z kolejnych statystyk wszyscy

emocjonowali się PKB w Stanach. Prognoza +6% nie została spełniona i zamiast

rewizji o 0,2% w górę, mieliśmy rewizję w dół. Jednak +5,6% też robi

wrażenie, choć jedynie na dziennikarzach, a nie inwestorach giełdowych. Ci

zamiast ładnych liczb wolą oglądać zyski spółek. Te nie poprawiają się w

zadowalającym tempie, a do tego przyszłość wcale nie rysuje się tak różowo,

jak to zawsze było przy tym "następnym kwartale". Domy i samochody tak

podnoszące wydatki (zerowe kredytowanie) konsumentów w przyszłym kwartale z

pewnością będą mieć mniejsze znaczenie. Zyski spółek dobrze prognozować

choćby na podstawie inwestycji firm. Tutaj po rewizji zwiększył się spadek

z -5,7 do -8,2%. Jeśli firmy się nie rozwijają, to powoli się kurczą i zyski

na pewno nie będą rosnąć w takim tempie jak indeksy na przełomie roku. To

samo pokazuje indeks wskaźników wyprzedzających. LEI zamiast

prognozowanego -0,2% spadł dwukrotnie więcej, co też kiepsko wróży na

kolejny kwartał. W tym tygodniu wtorek, czwartek i piątek to kolejne dane

makro, które teraz na Wall Street obserwuje się z dużym zaniepokojeniem.

Reakcje więc powinny być dość gwałtowne, a o szczegółach danych więcej w

codziennych komentarzach. Trudno wyznaczyć dla USA na ten tydzień kierunek.

Na giełdach amerykańskich w piątek był strajk popytu i wydaje się, że po

długim w pesymistą Nasdaq.gif

Dow.gif

Jeśli chodzi o AT to z analizy wykresów mamy dość byczy sygnał. Wybicie z

klina na zwiększonym obrocie i rysowanie flagi/chorągiewki w połowie zasięgu

ruchu. Indeks_dzienny.gif Kontrakty_dzienny.gif Najlepiej to widać na liniowym wykresie indeksu

Liniowy_Klin.gif Teoretycznie formacja wprost idealna. Po pierwsze wybicie

z klina z zasięgiem na ostatnie szczyty, po drugie chorągiewka z podobnym

zasięgiem (długość pierwszej fali wzrostowej). Nic tylko kupować. Ja mam

jednak trochę inne zdanie. Nie zawsze słucham się AT (wiem fatalny błąd), a

szczególnie, gdy formacja jest tak idealna i tak powszechnie znana. Formacje

rysowane są tak czytelnie, że aż trudno ich nie zauważyć. Tak więc czy jest

ktoś kto jeszcze nie kupił pod te formacje ? Tak - ja ;-) ... i zapewne paru

innych wątpiących w realizację tego wzrostu. Fundusze jednak nie grają przy

pomocy AT i jeśli doprowadzą do wybicia to natychmiast cała rzesza techników

stojących z boku będzie chciała podłączyć się pod ten ruch. Powinniśmy mieć

wtedy bardzo dynamiczny wzrost analogiczny do tego z zeszłego tygodnia.

Pocałowalibyśmy zapewne szczyty i rozpoczęli (tradycyjnie do września)

spadki. Jednak nie spodziewam się teraz wzrostu. Nie widzę za bardzo które

firmy miałyby to zrobić i na jakiej podstawie. Zresztą ani atmosfera

polityczna, ani ta na światowych giełdach nie będzie temu sprzyjać.

Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest ... mało ambitny marazm, choć w

kolejnym tygodniu spodziewałbym się już spadku. Teraz to nam nie grozi, gdyż

w poniedziałek wszyscy usną z powodu braku sesji w Stanach (Memorial Day),

we wtorek, środę może osiągniemy 100 mln obrotu przed "długim weekendem",

czwartek święto, piątek tylko dla najbardziej wytrwałych. Trudno więc

spodziewać się jakiejś zwiększonej aktywności. Ja okres ten uznam za

formowanie szczytu i przygotowanie do spadku (osuwania). Przeproszę się z

rynkiem dopiero po przebiciu oporów. Na razie górki i dołki występują dość

cyklicznie i nadszedł właśnie sezon polowań na byki. Na Wykres1.gif widać z

jaką regularnością występowały podwójne szczyty i jakie ładne fale spadkowe

rozpoczynały. To już pokazywałem. Jednak jeszcze ciekawszy jest okres

poprzedzający te 4 szczyty. Okazuje się bowiem, że wcześniej w dokładnie

takim samym odstępie czasu mieliśmy 4 dołki Poprzedni.gif Biorąc kolejny

okres wstecz mieliśmy kolejne 4 punkty zwrotne, tym razem już górki

Poprzedni2.gif Najlepiej spojrzeć na Wszystkie.gif Zadziwiająca

cykliczność, choć znając życie właśnie przestała się sprawdzać ;-) Dla byków

pocieszające jest to, że po obecnym szczycie i miesięcznym spadku będziemy

mieć, wg tej prawidłowości, 4 fale wzrostowe. Sam przyznam, że trochę

naciągane, ale warto zwrócić uwagę na te okresy. Jeśli chodzi o wskaźniki,

to po tak długim okresie marazmu, a następnie fali wzrostowej zupełnie

nieadekwatnej do zmienności w marazmie, wskaźniki na wiele się nie przydadzą

i dla ciekawości pokaże, choć obecnie starałbym się ich nie interpretować

(strzałeczki jak zawsze subiektywne) - Krótkoterminowe ... Stochastic.gif

Ultimate.gif Price ROC.gif Średnioterminowe RSI.gif MACD.gif Trix.gif

Na ten tydzień jak pisałem wyżej nie spodziewam się żadnych fajerwerków.

Powinniśmy dalej tkwić w obrębie konsolidacji. Wyjście górą to przejście

ostatnich szczytów na 1410 pkt., choć nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał o

strefie oporu wyznaczoną przez konsolidację ze stycznia. Kontrakty.gif

Indeks.gif Jednak flaga powinna się wtedy zrealizować, a wzrosty

zatrzymalibyśmy właśnie przed szczytami na poziomie stabilizacji. Wyjście

nad szczyty ze stycznia to zmiana średnioterminowego nastawienia. Na rt.com

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama